Arnika - królowa górskich łąk

Dzisiaj zabieram Was na górską łąkę, na której wśród traw wyrasta arnika – roślina, którą nasze babcie doskonale znały. Czym właściwie jest i dlaczego od wieków cieszy się taką popularnością?
Arnika, a dokładniej arnika górska, to piękna bylina o owłosionych liściach i żółtych, trochę przypominających stokrotki koszyczkach kwiatowych.
Arnika występuje naturalnie między innymi w środkowej i północnej Europie. Jest jednak coraz trudniej dostępna w stanie dzikim, dlatego w zielarstwie wykorzystuje się również gatunki uprawne, między innymi Arnica chamissonis, pochodzącą z Ameryki Południowej. Surowcem są przede wszystkim kwiatostany, z których przygotowuje się wyciągi, nalewki i preparaty do stosowania na skórę.
I rzeczywiście, nasze babcie bardzo dobrze ją znały. Arnika by-ła jednym z takich ziół, po które sięgało się wtedy, kiedy ktoś się przewrócił, uderzył, stłukł kolano albo miał siniaka. Robiono z niej okłady, nalewki do nacierania, olejowe wyciągi i mazidła. Można więc śmiało powiedzieć, że była takim dawnym zestawem pierwszej pomocy. Stosowano ją przede wszystkim przy stłuczeniach, siniakach, krwiakach, skręceniach i obolałych mięśniach. W tradycyjnym zielarstwie wykorzystywano ją także przy dolegliwościach reumatycznych, podrażnieniach skóry czy niewielkich oparzeniach, również słonecznych. Co ciekawe, odpowiednio przygotowane i rozcieńczone preparaty z arniki wykorzystywano również jako płukanki przy stanach zapalnych jamy ustnej.
Skąd arnika bierze te swoje właściwości i co takiego znajduje się w tym niepozornym żółtym kwiatku?
Zawiera ona między innymi helenalinę, znajdują się w niej także flawonoidy, olejek eteryczny, triterpeny i inne związki. To właśnie między innymi te substancje odpowiadają za działanie przeciwzapalne i przeciwdrobnoustrojowe. Preparaty stosowane na skórę mogą pomagać łagodzić ból, obrzęk i stan zapalny oraz wspierać ustępowanie siniaków. Tak więc babcine stwierdzenie „posmaruj arniką” nie było wyłącznie ludowym przesądem. Dawniej co prawda ludzie nie znali helenaliny, czy tri terpenów, nie mieli laboratoriów, ale mieli za to doświadczenie i zdolność obserwacji. Jeżeli po stłuczeniu ktoś zastosował arnikę i zauważył, że siniak szybciej znika albo miejsce mniej boli, przekazywał tę wiedzę dalej i tak przechodziła z pokolenia na pokolenie.
Arnika ma jednak także swoją ciemniejszą stronę i o tym trzeba powiedzieć wyraźnie. Nie należy jej pić ani stosować doustnie bez wyraźnego wskazania specjalisty. Przyjęta wewnętrznie może wywołać poważne zatrucie, między innymi nudności, wymioty, zaburzenia rytmu serca, a w ciężkich przypadkach nawet zagrożenie życia. Kobiety ciężarne i karmiące nie mogą zażywać arniki.
Preparatów z arniki nie powinno się również nakładać na otwarte rany ani uszkodzoną skórę. U osób wrażliwych mogą powodować podrażnienie lub reakcję alergiczną. Dlatego współczesne zielarstwo podchodzi do arniki z respektem. Najbezpieczniej korzystać z gotowych preparatów przeznaczonych do stosowania na skórę i przestrzegać zaleceń producenta.
To dobry przykład na to, że zioła wymagają szacunku. Nie są magicznymi cukierkami z łąki, tylko roślinami zawierającymi bardzo aktywne substancje. Naturalne nie zawsze oznacza łagodne, a dawna receptura nie zawsze jest odpowiednia dla każdego.
Za arniką, podobnie jak za wieloma cennymi ziołami, kryje się więc długa historia – trochę ludowej medycyny, trochę dawnych wierzeń i całkiem poważna chemia. Kiedy następnym razem zobaczycie jej żółte kwiaty na górskiej łące, spójrzcie na nie trochę inaczej. To nie tylko ozdoba górskiego krajobrazu, ale także roślina, którą człowiek poznawał przez setki lat doświadczeń i obserwacji. A historia arniki przypomina nam, że w zielarstwie najważniejsze są wiedza, umiar i szacunek do rośliny.
Ilona Girzewska
Certyfikowany Zielarz Fitoterapeuta
Tel: 416-882-0987 • FB: Ziołowe opowieści • Podcast: radio7toronto.com







Comment (0)