Zdrowa dieta może być… zgubna

Ćwiczenia fizyczne przynoszą niezliczone korzyści dla zdrowia, jednak utrata wagi może nie być jedną z nich. Wyniki najnowszego badania dowodzą, że znaczna część osób, która rozpoczyna jakiś program treningowy, kończy go o kilka kilogramów cięższa, przy czym wzrost wagi to efekt głównie dodatkowego tłuszczu, a nie mięśni.dietkaa
Dla pocieszenia eksperyment ten dowodzi jednak także – po raz pierwszy w historii badań – że jedna prosta strategia może zwiększyć szanse na faktyczne zrzucenie kilku zbędnych kilogramów.
Jak wszyscy wiemy, podstawy utraty wagi powinny być w miarę proste. Spalaj więcej kalorii niż konsumujesz i – z czasem – zaczniesz tracić na wadze. Teoretycznie możemy osiągnąć ten pożądany efekt redukując liczbę kalorii, które pochłaniamy, np. dzięki diecie lub zwiększając liczbę kalorii, którą spalamy, np. dzięki ćwiczeniom.
W rzeczywistości jednak, większości ludzi nie udaje się schudnąć lub utrzymać mniejszej wagi, bez względu na to, którą z tych dwóch metod wybrali.
W tym kontekście szczególnie problematyczne są ćwiczenia fizyczne. Niedawny przegląd badań dotyczących treningów i kontroli wagi dowiódł, że w większości eksperymentów ludzie tracili co najwyżej jedną trzecią kilogramów z tego, co przewidywano, biorąc pod uwagę to, jak dużo kalorii spalali podczas treningów. Z wielu badań wynika także ogromna liczba wariacji w sposobie, w jaki waga ludzi reagowała na identyczny program ćwiczeń – niektórzy tracili kilogramy, a inni obrastali w tłuszcz.
Do tej pory naukowcy mieli jednak niewielkie pojęcie o tym, dlaczego jednym ludziom ćwiczenia pomagają zrzucić zbędne kilogramy, a innym wręcz przeciwnie, oraz czy istnieją konkretne symptomy pokazujące z wyprzedzeniem, jak ludzie zareagują na program treningowy.
12 tygodni na bieżni
Dlatego do nowego eksperymentu, którego wyniki opublikowano w „The Journal of Strength and Conditioning Research”, naukowcy z uniwersytetu stanowego w Arizonie, zwerbowali 81 zdrowych, ale prowadzących siedzący tryb życia kobiet. Wszystkie miały nadwagę, biorąc pod uwagę ich indeks masy ciała (BMI), jednak w przypadku niektórych była ona szczególnie zaawansowana. Żadna z wolontariuszek nie ćwiczyła regularnie przez wcześniejszy rok.
Kobietom powiedziano, że biorą udział w badaniu z zakresu fitness i że będą musiały ćwiczyć, by zwiększyć swoją wytrzymałość tlenową. Naukowcy polecili badanym, by nie zmieniały codziennej diety.
Przed rozpoczęciem eksperymentu każda z wolontariuszek została zważona, określono jej BMI, procent tłuszczu w organizmie, obecny poziom wytrzymałości tlenowej  oraz inne wskaźniki stanu zdrowia i kondycji fizycznej.
Potem każda z kobiet rozpoczęła nadzorowany przez badaczy program ćwiczeń opracowany tak, by być energicznym, ale jedno- cześnie wykonalnym dla większości ludzi – mówi profesor Glenn Gaesser, autor badania. Wolontariuszki chodziły na bieżni w laboratorium trzy razy w tygodniu po 30 min w tempie, które odpowiadało 80 proc. ich maksy- malnej wytrzymałości.
Trening trwał 12 tygodni. Co miesiąc badacze powtarzali początkowe testy dotyczące stanu zdrowia i kondycji badanych.
Większość badanych przytyła
Po zakończeniu eksperymentu wszystkie kobiety miały znacznie lepszą kondycję niż na początku. Wiele z nich było jednak grubszych. U prawie 70 proc. wolontariuszek zaobserwowano, że podczas programu zwiększyła się masa tłuszczu, a niektóre przytyły nawet o 4,5 kilo.
Tylko nieliczne kobiety straciły tyle lub więcej na wadze, a sporo nie zanotowało żadnej zmiany.
By to wyjaśnić, naukowcy powrócili do danych zebranych podczas pierwszego dnia eksperymentu. Szukano jakichś oczywistych różnic między kobietami, które w trakcie programu straciły i zyskały na wadze. „Niektóre wcześniejsze badania nad dietą sugerowały, że kobiety, które ważą więcej na początku” procesu odchudzania „tracą więcej na wadze” – powiedział Gaesser.
Nie znaleziono jednak żadnego związku między wagą kobiet na początku i na końcu eksperymentu. Co więcej, nie wykryto żadnej korelacji między jakimikolwiek początkowymi parametrami stanu zdrowia i kondycji kobiet, a reakcją ich organizmów na program treningowy.
Dopiero, gdy zagłębiono się w dane zbierane już w tracie 12 tygodni eksperymentu, odkryto jeden ciekawy wskaźnik: te kobiety, które zaczęły tracić na wadze już po pierwszym miesiącu programu, kontynuowały chudnięcie, podczas gdy pozostałe nadal nawet go nie zaczęły.
“W praktyce oznacza to, że ktoś, kto chce zrzucić zbędne kilogramy ćwicząc” powinien stanąć na wadze już po miesiącu – mówi Gaesser. Jeśli do tego czasu twoja waga pozostaje uparcie niezmieniona albo – co gorsza – wzrosła „przyjrzyj się swojej diecie lub codziennym aktywnościom” – dodaje.
Choć podczas eksperymentu nie śledzono żywieniowych i ruchowych przyzwyczajeń wolontariuszek poza laboratorium, prawdopodobnym jest, że te, które przybrały na wadze  zaczęły więcej jeść albo mniej się ruszać poza czasem spędzanym na bieżni, „przypuszczalnie nie zdając sobie z tego sprawy”, mówi Gaesser.
Oczywiście badanie było dość krótkoterminowe. Nie objęło także mężczyzn, choć część wcześniejszych badań wskazuje na to, że także oni, podobnie jak kobiety, dość często przybierają na wadze po rozpoczęciu programu treningowego.
Mimo to wyniki eksperymentu, choć w niektórych aspektach otrzeźwiające, dostarczają też zachęty. Dzięki łazienkowej wadze, dyscyplinie i ćwiczeniom możesz stracić na wadze – mówi Gaesser.
Co jeszcze ważniejsze, kobiety z eksperymentu po trzech miesiącach ćwiczeń były w znacznie lepszej kondycji niż na początku, a – jak mówi Gaesser – “kondycja ma większe znaczenie dla zdrowia niż to, ile ważysz”.
Dlaczego mimo ćwiczeń tyjemy?
Jedna czwarta badanych tyje zaraz po tym, jak zaczynają uczęszczać na siłownię. Przyczyna jest prosta, ćwiczenia na siłowni są dla jej bywalców usprawiedliwieniem dla sięgania po niezdrowe przekąski.
39 proc. badanych podczas każdej wizyty na siłowni spala średnio 300 kalorii. To jednak nic w porównaniu z ilością kalorii, które niepokorni spożywają po treningu jako nagrodę za ciężki wysiłek. Naukowcy zwracają uwagę, że jeśli mimo ćwiczeń nie trzymamy się właściwego planu żywieniowego, to trening na niewiele się zda. Taka sytuacja odnosi się do co trzeciego bywalca siłowni, który po spaleniu kalorii sięga np. po batoniki, które swoją kalorycznością zbliżone są do ilości kalorii spalonych w trakcie treningu.
Innym powodem, dla którego ćwiczenia mogą w przypadku niektórych nie przynieść pożądanego efektu, jest wzmożony apetyt po treningu. 53 proc. pytanych również zwróciło na to uwagę, sami respondenci zaznaczają, że po ćwiczeniach mają większą ochotę na jedzenie.
„Kto z nas nie poszedł na siłownię kierowany wyrzutami sumienia z powodu obżarstwa? Myślę, że wielu z nas spotkało się z taką sytuacją, powiem więcej, wielu z nas właśnie te drobne grzeszki motywują do tego, żeby zacząć ćwiczyć” – przyznają specjaliści.
„Walka z nadwagą czy mankamentami figury, to dla wielu z nas najtrudniejsza rzecz. Wiele osób idzie na siłownię, bo wiedzą, że nie mają kontroli nad swoimi nawykami żywieniowymi. I choć badania pokazują co innego, wielu bywalców klubów fitness zdaje sobie sprawę z tego, ile wysiłku trzeba włożyć w to, aby spalić jeden kilogram tkanki tłuszczowej – aby tego dokonać, należy spalić 800 kalorii” – podkreśla Lee Smith, specjalista do spraw suplementów firmy Forza Supplements, zleceniodawcy badania.
Zdrowa dieta może być… zgubna.
Zdrowe jedzenie wcale nie musi służyć. Jeżeli będziemy się z nim obchodzili niewłaściwie, może wręcz zaszkodzić. Australijski aktor Damon Gameau chciał to sprawdzić i przeszedł na dietę niskotłuszczową i w dwa miesiące przytył 8,5 kg. Swoje doświadczenia przedstawił w dokumencie „That Sugar Film”.
Damon odstawił niezdrowe tłuszcze, czerwone mięso czy czekoladę, zaś podstawą diety stały się jogurty, płatki, batoniki, musli i soki, czyli żywieniowe vademecum biegaczy. Można posądzać, że przytył, ponieważ jadł ogromne ilości, ale tak nie jest, bowiem dopasował kaloryczność potraw do swoich potrzeb energetycznych, a mimo to przytył i dorobił się brzucha.
Kluczem eksperymentu było sprawdzenie ile cukru dostarczamy do organizmu i tu jestwilk pogrzebany.
Wyniki okazały się niepokojące, bowiem musli, płatki, jogurty itd. mają bardzo dużo węglowodanów. – Nie można nie być zszokowanym, dowiadując się, że przeciętny Australijczyk konsumuje 40 łyżeczek cukru dziennie – stwierdził Gameau. W zeszłym roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opublikowała raport, w którym sugeruje dzienną dawkę sacharozy dla dorosłego człowieka w wysokości maksimum sześciu łyżeczek.
Gameau, nazwany australijskim odpowiednikiem Morgana Spulocka, twórcy obsypanego nagrodami filmu „Super Size Me”, który przez miesiąc żywił się tylko w McDonaldzie i doprowadził swój organizm na skraj zapaści, na czas kręcenia był pod opieką lekarzy. Ci stwierdzili, że w zaledwie dwa miesiące zna- cznie zwiększyło się u niego ryzyko wystąpienia stłuszczenia choroby, a poziom tłuszczu w jego ciele zwiększył się o 7 procent. I to na diecie niskotłuszczowej!
Wniosek – jeżeli planujemy bardzo zdrową dietę, lepiej skonsultować ją ze specjalistą. Niewłaściwa może wyrządzić więcej szkody.
Odchudzanie = zmiana przyzwyczajeń
Niestety, jedzenie należy do największych przyjemności. 70 proc. badanych kobiet nie rezygnuje z żadnej okazji spędzenia czasu ze znajomymi przy stole. Aż 88 proc. przyznaje, że wstaje od stołu z uczuciem przepełnienia. Podjadanie słodyczy często pozwala się nerwowo rozładować. Kobiety, żeby nie tyć, powinny sobie przypomnieć o innych przyjem- nościach niż rozkosze podniebienia. – Za dużo czasu spędzają w kuchni i w sklepach spożywczych. Weekendy mają wypełnione zakupami, gotowaniem, pieczeniem, żywieniem rodziny. A gdzie książka, przejażdżka rowerem, spacer, taniec, aromatyczna kąpiel, manikiur, zmiana fryzury?
Naukowcy z Uniwersytetu w Pensylwanii przeprowadzili eksperyment: jednej grupie kobiet podawali jogurt odtłuszczony, drugiej pełnotłusty. Te z pierwszej grupy zjadały go znacznie więcej. – To właśnie dlatego przeciętny Amerykanin jest taki gruby. Uwierzył, że odchudzanie polega na piciu coli light i jedzeniu dowolnych ilości niskoenergetycznych batonów – mówi dr inż. Dariusz Włodarek, dietetyk. Jeśli zamiast jednego jogurtu o normalnej zawartości tłuszczu zjemy 3-4 jogurty 0-procentowe, dostarczymy sobie więcej kalorii. – Popatrzmy, co się dzieje w kinach – dodaje dietetyk. – Popcorn nie jest specjalnie kaloryczny, ale widzowie pochłaniają go wiadrami. Niektórzy odchudzają się, jedząc owoce. I tyją. Rachunek jest prosty: ćwierć kilo truskawek to niedużo kalorii, ale gdy ktoś zje prócz innych posiłków pół łubianki, musi utyć (w dodatku truskawki pobudzają apetyt).

Gretchen Reynolds
Katarzyna Szroeder-Dowjat
Pap Life

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.