Tolerancja i szacunek

„The reflection of these fears can be observed increasingly in political opinions and electoral outcomes.„ (…)
„Sure enough, these expressions of unease and anger can never be met with arrogance. They have to be taken seriously, they have to be considered and concrete solutions have to be found. Ignoring diverging opinions because they are not “politically correct” is definitely not the right way.
I stay convinced that we cannot be led by fear. “Fear is a bad advisor”. Fear should have no place in our political actions. That’s why our politicians have to meet these feelings with calm and thoughtfulness. If politics can prove time and again that it is proactive and that it is not getting run over by events, it can create real trust. (…)
„Taking a look at the fierce and heated public debate that is being led in other countries, where can we find the values that are so dear to us? Tolerance and respect. I will not name any examples today, we know them all too well.“
Wielki Książę Luxemburga, Henri, Przesłanie Bożonarodzeniowe 2016

Tolerancja i szacunek

Pesymistycznie zapatrzony w ludzką naturę, angielski filozof Thomas Hobbes uważał strach za część składową ludzkiej natury, razem z pychą i chciwością. Buddyzm definiuje to uczucie jako jedną z córek Mary, podstawowe źródło naszego uwięzienia w złudzeniach i cierpień. Niemiecki pisarz polityczny Karl Schmitt uważał, iż strach skłania zwolenników stronnictw politycznych do postrzegania oponentów jako wrogów, którzy zagrażają ich samemu istnieniu. A wobec zagrożenia ze strony wroga, przestają obowiązywać jakiekolwiek zasady czy ograniczenia.
„Strach jest złym doradcą” – ostrzega powyżej europejski władca, na tyle mało znaczący, iż można powtórzyć uwagi bez podejrzeń o polityczną manipulację. Wydaje się, iż w wielu krajach takie przesłanie powinno zdominować medialny przekaz, włączając w to także naszą odległą Ojczyznę. Grand Duke Henri radzi swym poddanym, aby z większym optymizmem patrzyli zarówno na teraźniejszość jak i przyszłość. Bardziej obiektywni analitycy zgodzą się, iż warunki, w jakich żyje dzisiejsza ludzkość, są lepsze niż w okresach poprzednich. Tak, istnieją koszmarne problemy, trwają okrutne wojny, a ludzie o złych intencjach stale zagrażają naszemu bezpieczeństwu. I nie chodzi tu tylko o tych, którzy posługują się przemocą bezpośrednią, ale także o tych, których działalność gospodarcza czy polityczna prowadzi do krzywdy niezliczonych jednostek. Świadomość wyzwań i zagrożeń powinna skłaniać do działań przezornych, ale nie panicznych.
A jednak, kiedy patrzymy na doniesienia medialne, dominuje w nich przekaz bardzo pesymistyczny. “Strach” jest najwyraźniej tym towarem, który najlepiej się sprzedaje. Wzbudzanie lęków opłaca się często politykom i ich formacjom, uwalnia ich bowiem z konieczności debaty i przekonywania wyborców logicznymi argumentami, znajdującymi potwierdzenie w codziennej praktyce. Kiedy jednak wytworzymy pojęcie lęku, zagrożenia, nie potrzeba już żadnych argumentów. Potrzebny staje się ktoś, kto te lęki zdefiniuje, wskaże winnych oraz zagwarantuje skuteczny opór. Władzy i opozycji potrzebny jest „lęk”. Metoda charakterystyczna dla różnorakich totalitaryzmów, lub krajów świeżo wyzwolonych spod obcej dominacji, dziś znakomicie sprawdza się także w sytych, zachodnich demokracjach. Wystarczy zaobserwować postępującą brutalizacje kampanii wyborczych w USA, ale i w innych demokracjach. Przeciwnikowi odmawia się nie tylko konkretnych racji i podważa stosowane argumenty. Rywal i jego formacja muszą być zniszczone przekazem, w którym druga strona jawi się jako wszelkie możliwe zło. Przykładem było określenie wyborców Trumpa jako “deplorables”. Po co argumenty, skoro wiemy, iż „tamci” są odrażający, brudni, źli!
Ogólne w cywilizacji zachodniej poczucie kryzysu, zagrożenia nakłada się na przekonanie, iż dzisiejsze elity polityczne nie są ani zdolne, ani chętne do odpowiedniej reakcji. Rozczarowani wyborcy zwracają się zatem w stronę tych, którzy oferują rozwiązania radykalne. Argumenty aktualnych elit oraz medialnych autorytetów, najwyraźniej nie odnoszą rezultatów. Stąd w ostatnim roku doszło do Brexitu, klęski liberalno-lewicowego establishment Italii oraz zaskakującej – ba, szokującej dla wielu, elekcji Donalda Trumpa w USA. Następny rok będzie ciężkim testem wyborczym dla dotychczasowych elit Niemiec i zwłaszcza Francji. Unia Europejska, która dotychczas gwarantowała stabilność na kontynencie, który sprowokował dwie globalne katastrofy, stoi przed koniecznością nowego samookreślenia, w kontekście restytucji imperializmu Rosji Putina. Czy europejskie elity polityczne będą w stanie pójść śladem rad Wielkiego Księcia?

WMW

NB. W polskim dyskursie mamy także odczłowieczanie przeciwnika. Jedni więc to oszołomy, nienawistnicy, nieudacznicy, “mohery”; drudzy zaś to zdrajcy, złodzieje, agenci wszelakich sił wrogich Dobru. Jedni bronią narodowej “tożsamości”, drudzy zaś polskiej “europejskości” metodami zaprzeczającymi moralnym standardom. Podział społeczeństwa jest tym groźniejszy, iż zanika jakikolwiek dialog – obie strony mówią wyłącznie politycznym żargonem, do swoich zwolenników. Prym wiodą media! Następny krok to już konfrontacja, gdyż nawet werdykt wyborczy postrzegany jest jako manipulacja. Wybór poglądów przeciwnych własnym odbierany jest bowiem jako dowód zaślepienia, a więc nie wart jakiegokolwiek szacunku lub uznania! Co dalej?

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.