Studia za jaja

Amerykańskie studentki od lat stosują tę metodę. Za oceanem często zdarza się, że młoda kobieta oddaje komórki jajowe, a za uzyskaną tak kwotę opłaca studia. Być może już wkrótce ta praktyka upowszechni się w Europie. Pod warunkiem, że dawstwo jajeczek stanie się opłacalne.
Wśród pisków i zamieszania panującego na oddziale neonatologii, Megan Thompson trzyma w ramionach dwoje bliźniąt, które pomogła sprowadzić na świat. Podczas gdy maluchy wierzgają w jej objęciach, ta 29-letnia studentka nie może się powstrzymać przed wyszukiwaniem podobieństw. Głaszcząc dzieci delikatnie po główkach zauważa, że ich miękkie włoski mają ten sam odcień brązu, co jej własna czupryna.
Bo mimo że to nie ona karmi je w nocy i czuwa nad nimi przez cały czas, to właśnie Megan jest ich biologiczną matką – to ona była dawczynią komórek jajowych, dzięki którym bezpłodni rodzice mogli zrealizować swoje marzenie o potomstwie.

– Kiedy zobaczyłam bliźnięta, byłam bardzo wzruszona – przyznaje. – To było takie dziwne, piękne uczucie, niezupełnie macierzyńskie, bo przecież to nie ja nosiłam je pod sercem. Byłam jednak zdumiona tym, jak wielką dumę poczułam widząc te dzieci, które pomogłam powołać do życia.
Na szczęście Megan jest w stanie zapanować nad pierwotną potrzebą nawiązania więzi z maleństwami. – Czuję się bardziej jak ich ciocia niż matka – wyjaśnia. – Każda dawczyni, zanim zostanie poddana zabiegowi pobrania jajeczek, musi odbyć rozmowę z psychologiem, aby upewnić się, że nigdy nie będzie żałowała swego kroku. Trzeba zaakceptować fakt, że chociaż będziesz genetyczną matką dziecka, jego wychowanie przypadnie komuś innemu.
Psychologowie zadają mnóstwo pytań, na przykład: „Jak byś się czuła, gdybyś spotkała swoje biologiczne dziecko już jako dorosłego człowieka?”. Odpowiedziałam, że na pewno bardzo bym się ucieszyła. Wyjaśniłam, że nie uważam, abym w wyniku tej procedury traciła część siebie, raczej pomagam innym ludziom.
Megan udało się zachować ten emocjonalny dystans. – Nie mam „praw autorskich” do dzieci po oddaniu komórek jajowych – podkreśla. – To tak jak z oddawaniem krwi. Czuję się jednak zaszczycona, że mogłam pomóc bezpłodnym małżeństwom założyć rodzinę, o której marzyli.
Dawczynie komórek jajowych nie wiedzą, czy z ich jajeczek narodziły się dzieci, chyba że rodziny zechcą się z nimi skontaktować. Mogą także pozostać anonimowe, jeśli sobie tego życzą. Megan postanowiła zrezygnować z anonimowości, ale kontakt z nią nawiązali jedynie rodzice tych bliźniąt. Lekarze przy każdym zabiegu mogą pobrać nawet do 35 jajeczek, a Megan poddawała się tej procedurze już pięć razy, więc może mieć setki dzieci, o których nigdy nie będzie wiedziała.
– Bardzo uważnie czytam życiorysy potencjalnych rodziców, zanim zdecyduję się na zabieg – dodaje studentka. – Raz odmówiłam. Ci ludzie z jakiegoś powodu mi się nie spodobali. Wiem, że pary, które wybrałam, będą wspaniałymi rodzicami – ojciec i matka tych bliźniąt to naprawdę cudowni ludzie.
Jej motywacja nie była jednak zupełnie bezinteresowna. Dzięki sprzedawaniu komórek jajowych Megan mogła ukończyć studia. Czesne na jej wydziale rachunkowości na Uniwersytecie Kolorado to niebagatelna suma 14 500 funtów rocznie. Praca na niepełny etat w miejscowej agencji nieruchomości nie wystarczyła na pokrycie bieżących rachunków, a oddając komórki jajowe, Megan zarobiła 18 tys. funtów. – Podczas każdego cyklu przez kilka tygodni nie mogę chodzić do pracy, zabieg to dla mojego organizmu ciężka próba, więc wydaje mi się słuszne, że otrzymuję za to jakąś finansową rekompensatę – twierdzi Megan.
W Stanach Zjednoczonych dawczynie jajeczek mogą uzyskać nawet równowartość 6000 funtów za jeden cykl. Ponieważ czesne sięga czasami 30 tys. funtów, wiele studentek ulega pokusie. Specjaliści przewidują, że brytyjskie studentki wkrótce pójdą w ich ślady.
W Wielkiej Brytanii co roku potrzeba 1200 dawczyń, ale zarejestrowanych jest mniej niż 700. W 2008 roku na Wyspach zaledwie 417 dzieci zostało poczętych z komórek jajowych pobranych od dawczyni – dla porównania w Stanach Zjednoczonych co roku rodzi się 14 tys. takich dzieci. Uważa się, że tak mała liczba dawczyń wynika z niewystarczającej zachęty finansowej – kobiety mogą uzyskać jedynie 250 funtów za cykl jako „zwrot kosztów” lub rekompensatę za utracone zarobki.
Pobieranie jajeczek to bardzo nieprzyjemna procedura. Przez dwa tygodnie dawczyni musi codziennie przyjmować zastrzyki z potężną dawką hormonów, aby stymulować jajniki do produkcji dużej liczby komórek jajowych, które następnie są pobierane podczas operacji w szpitalu, pod narkozą.
Human Fertilisation And Embryology Authority (brytyjski urząd ds. zapłodnienia i embriologii) przeprowadził badanie opinii publicznej, by ustalić, czy należy podnieść opłaty dla dawczyń. Wyniki mają zostać opublikowane w lecie tego roku.
Jednak już teraz niektóre kobiety w Wielkiej Brytanii próbują zarabiać na swoich komórkach jajowych. W ubiegłym roku kontrowersje wzbudziły doniesienia o tym, że główna księgowa Marje Khan próbowała spłacić kredyt studencki w wysokości 50 tys. funtów nielegalnie oferując sprzedaż swoich jajeczek na stronie internetowej Gumtree
– Nie miałam żadnych problemów z zamieszczeniem ogłoszenia – zdradziła 28-letnia wówczas Marje. I dodała, że była „zdumiona”, kiedy dowiedziała się, że sprzedaż własnych komórek jajowych jest w Wielkiej Brytanii nielegalna. Nie ujawniono, czy doszło do transakcji.
Stuart Lavery, ginekolog ze szpitala Hammersmith w Londynie uważa, że potrzebne jest nowe podejście do kwestii oddawania komórek jajowych – o ile nie wiąże się ono z wyzyskiwaniem dawczyni. – Zdecydowanie nadszedł czas, by zacząć działać. W naszym kraju dramatycznie brakuje dawczyń – twierdzi. – Bardzo trudno jest jednak ustalić idealne stawki, według których powinny być one wynagradzane. Nie chcemy, aby dyskusja zboczyła w stronę pytań w stylu: „Ile jest warte ludzkie jajeczko?”. Około 1500 funtów wydaje się być rozsądną kwotą. Te kobiety muszą przejść terapię hormonalną i operację, więc powinny otrzymywać za to jakieś pieniądze.
Ale czy chodzi tylko o pieniądze?
Młodzi ludzie kończący w tym roku studia mogą się spodziewać, że będą mieli do spłacenia średnio 21 200 funtów kredytu. A ponieważ roczne czesne ma wzrosnąć w przyszłym roku z 3290 do 9000 funtów, brytyjskie studentki są narażone na pokusę, by poddać się zabiegowi i w ten sposób opłacić uczelnię.
W przypadku Megan pieniądze okazały się decydującym czynnikiem, dla którego zgłosiła się jako dawczyni w Stanach Zjednoczonych. – Po raz pierwszy pomyślałam o tym, by oddać komórki jajowe, kiedy miałam 21 lat i pracowałam jako opiekunka do dzieci. Niewiele wiedziałam o tej procedurze poza tym, co czytałam w ogłoszeniach: „Możesz dostać mnóstwo pieniędzy za swoje jajeczka”. Chciałam podróżować i pomyślałam sobie: „Dlaczego nie?” – wspomina.
Megan chciałaby pewnego dnia mieć własne dzieci. Zapowiada, że na pewno powie im o bliźniętach. Nie przejmuje się zbytnio ryzykiem, jakie oddawanie jajeczek niesie dla jej własnej płodności. – Nie zamartwiam się, że już nigdy więcej nie będę mogła tego zrobić. Nie żałuję też niczego, co zrobiłam. Jestem dumna z tych dzieci, cieszę się, kiedy dowiaduję się, że zrobiły pierwszy kroczek lub że wypowiedziały pierwsze słowo – mówi.

Claire Newbon

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.