Pamięci tamtego grudniowego dnia

„Kiedy zgasły promienie nadziei … we krwi wrogów ugasim pragnienie!”

Pamięci tamtego grudniowego dnia

Przemysław Gintrowski zaśpiewał tę wstrząsającą pieśń Powstańców 1863-go roku w jakimś warszawskim klubie, w listopadzie 1984-go. Mnie i setek tysięcy innych już wtedy w Polsce nie było. Czyż może być większa klęska kraju, niż brak nadziei dla młodych?
Słowa teorii polityki sprawdzają się zawsze, bo… to teoria oparta o opis faktów! 34 lata temu, sprawnie wykoncypowany i przeprowadzony, wojskowy zamach stanu zakończył jedyny w historii nowoczesnej Europy eksperyment z demokracją typu greckiego – samozarządzania się wspólnoty ludzkiej tak, aby każdy był w tę wspólnotę włączony, a większość szanowała także prawa mniejszości.
stan_wojenny_640x0_rozmiar-niestandardowyOczywiście: to, co zdarzyło się w roku 1980-tym między Odrą a Bugiem, w żadnym stopniu nie odwoływało się do jakichś abstrakcyjnych wzorów. Nikt o Ateńczykach, czy też o żadnym „Duchu Praw” Monteskiusza nie wspominał. W pewnym momencie umorusani i zgłodniali robotnicy uwierzyli partyjnym jajogłowym lektorom, iż to im – historycznie i naukowo! – przysługuje prawo głosu. I że to oni są hegemonem społecznym!
I zarządali praw!!!!
Na szczęście dla socjalistycznej Ojczyzny, czuwali ci, którym czuwać kazano. Jedna ręka Partii podpisywała więc porozumienia, a druga podpisywała wytyczne dla planowanego przywrócenia porządku. I przywrócono porządek „w Warszawie” – porządek cmentarny.
Stan Wojenny z roku 1981-go nie był zwykłym puczem. Był zdradą Ojczyzny! Grecka czy chilijska junta były natomiast, przy całym swoim barbarzyństwie, bandą patriotów; Pinochet służył Chile, nie USA!!!
Wojskowe buciory tępych generałów po moskiewskich szkoleniach zdeptały unikalny projekt społeczeństwa obywatelskiego!
34 lata później Polska jest krajem niepodległym i wolnym. Czas bohaterów dawno minął – mamy czas managerów. Mamy czas bez wartości!
Gdzie bylibyśmy dziś, gdyby udał się tamten, zwariowany, realizowany bez żadnego scenariusza i żadnych doświadczeń cywilizacyjnych, polski eksperyment wolności? Odejścia w pokojowy sposób od dyktatury ciemniaków, zaprzańców i zdrajców – bez wieszania kogokolwiek na drzewach czy latarniach – do normalnej troski o wspólne dobro. Rzecz Pospolita, rzecz wspólna. Ot, ktoś śnieg odgarnął bez nakazu, a ktoś inny dowiózł na czas pocztę lub węgiel. I zaczynało być normalnie, nawet w radio i telewizji, mimo grobowych min szmatławców, którzy życiowe kariery budowali na obsłudze komunistycznego łajna.
Pomyślmy. Gdyby wtedy, na fali niesamowitego entuzjazmu, który porywał zwykłych ludzi do czynów przerastających ich codzienną wyobraźnię, Polacy roku 1981-go doszli do samorządnej władzy w gospodarce i kulturze, w ochronie zdrowia i edukacji? Czy ta Polska wymodlona, wyrwana kawałek po kawałku z rąk obcej, namiestniczej władzy kukieł Kremla (co ledwie już wtedy zipał i zdychał na raty, od Kazachstanu po Afganistan), byłaby lepsza?
Historyk ma niewdzięczne zadanie. Może tylko oceniać to, co było. I choć spekulacja to dowód intelektualnych zdolności, obowiązuje nas żelazna reguła. Liczą się tylko fakty! Fakty, głupcze! Jaką wartość mają owe rozważania, owe myślenie życzeniowe? Może Polska byłaby „lepsza”, a może nie. Może o interwencję Sowietów w niepokornej Polszy, dobijającej się do wrót sytego Zachodu, a co gorsza – wskazującej drogę innym zniewolonym narodom, rozrzuconym po Sowieckim Imperium, od Bugu do Władywostoku – prosiłby (dyskretnie, oczywiście) zdenerwowany Zachód, który na blokowym podziale kontynentu i reglamentowanej gospodarce Wschodu robił kokosy? W tej roli gołębia wymuszonego (sowieckiego) pokoju na wschodzie kontynentu świetnie zapewne sprawdziłby się ówczesny premier Kanady, P.E. Trudeau, który położyłby kres tej bezsensownej, imperialistycznej „krucjacie wolności”.
Ale – myśl niepokorna zakłóca rozumne dywagacje – gdyby się udała tamta szalona przygoda z wolnością w Polsce 1981-szego, bez czołgów na ulicach i bez pałowania ludzi, bez topienia niepokornych księży i bez rabunkowego niszczenia kraju mafijnymi przekrętami? Gdyby towarzysze z KC i wszelkich innych instancji, tak po prostu, grzecznie i bez dyskusji, poszli pewnego dnia do domu? I Polska stałaby się tak spokojnie, zwyczajnie – Polską?

WMW

PS. Powtarzam słowa, których zapewne nikt już dziś nie zauważa. Mierżą mnie dzisiejsi bohaterowie ludu!!! Mierzi mnie polityczna chucpa, partyjne demonstrowanie w obronie “demokracji” lub “rządu“ akurat tego dnia! Pamięć owych “Grudniowych dni” należy do owych tysięcy zamykanych i ściganych. Ale nie do dzisiejszych bonzów, nawet tak zasłużonych jak Frasyniuk czy Schetyna!
“Co powiesz cieniom braci?” – brzmiało bolesne wezwanie Ameryki do ostatniego Kennedy’ego!
Kiedy upadają dawne autorytety, lud domaga się czystych kart.
Czesi mają Havla! Jak ja im zazdroszczę!!!!
A my – mamy Herberta, ale tego nie znamy!
Herr Minister! Dziś beznamiętnie zapytam, bo chcę wiedzieć, jak doradzać inwestorom.
– Co powiesz, Grzesiu, nam – a co powiesz Kornelowi?
I co powiesz, Mój Kolego – takim jak my. Tym, których tamtej grudniowej nocy zapakowali do pudła, i tym, którzy się z SB-ekami przez te lata “stabilizacji” – po placach, ulicach i bramach ganiali. Czy o to walczyłeś? Czy o to żeśmy się szarpali z gnojkami z SB w bramach? Panie Ministrze RP?!

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.