Nie z tej ziemi

Istnienie drugiej gwiazdy w Układzie Słonecznym potwierdzone?!

Hiszpańscy naukowcy twierdzą, że odkryli w pobliżu Plutona brązowego karła. Obiekt gwiazdopodobny, który astronomowie nazwali „G1.9” ma być prawie dwukrotnie większy od Jowisza i znajdować się zaraz za planetą karłowatą jaką jest Pluton. Czyżby więc pogłoski o Nibiru, czy Planecie X zaczęły się sprawdzać?
Brązowy karzeł porusza się po eliptycznej orbicie pomiędzy Plutonem, a krawędzią Układu

slonce_uklad_podwojny

Słonecznego zwaną Obłokiem Oorta. Ocenia się, że brązowy karzeł oddalony jest od Ziemi od 60 do 66 jednostek astronomicznych AU (1 AU to odległość z Ziemi do Słońca) w kierunku konstelacji Strzelca. Naukowcy z Hiszpanii twierdzą, że nowoodkryty obiekt gwiazdopodobny przemieszcza się po bardzo spłaszczonej elipsie, rozciągającej się setki AU poza najodleglejszą znaną planetę układu, a obecnie wg. NASA znajduje się najbliżej Słońca i Ziemi jak to tylko możliwe.

Warto przyjrzeć się bliżej historii tego odkrycia. Nie jest tak, że astronomowie nigdy dotąd nie wiedzieli o istnieniu tego obiektu. Już w 1984 roku Dave Green z Uniwersytetu Cambridge zidentyfikował G1.9 jako supernową. Ponieważ obiekt był bardzo mały jak na supernową, sądzono że jest ona młoda – ma mniej niż 1000 lat.
Jednak w 2007 roku w wyniku obserwacji promieniowania X przez Teleskop Kosmiczny Chandra odkryto, że obiekt ma większą o 16% masę niż wykazały to poprzednie obserwacje! Obserwatorium astronomiczne Very Large Array potwierdziło, że od obserwacji sprzed 23 lat rozmiar obiektu zwiększył się znacząco. Naukowcy wiedząc, że supernowe nie mogą rozszerzać się tak szybko, uznali że jest to „bardzo młoda supernowa”.
Hiszpańscy astronomie śledzili obiekt z dużym zainteresowaniem, ponieważ przewidzieli jego istnieje. Pojawiające się od jakiegoś czasu w Obłoku Oorta anomalie grawitacyjne sugerują, że te perturbacje są spowodowane przez pobliski obiekt o znacznej masie. Nie było więc dla nich zaskoczeniem, gdy pojawiła się informacja o odkryciu powiększonych rozmiarów G1.9.
Do tej pory naukowcy z NASA i znane obserwatoria całkowicie ignorowali hipotezy wg. których obiekt mógł być gwiazdą, czy planetą. Wygląda na to, że NASA chciała się w ten sposób odciąć się od kojarzenia jej wizerunku w jakikolwiek sposób z teoriami o Nibiru, Marduku, czy Planecie X, które z kolei wiążą się z przepowiednią końca świata w 2012 roku i kosmitami. Czy ostatnie odkrycie zmieni nastawienie NASA?
Czy G1.9 może stanowić jakieś zagrożenie dla Ziemi? Taką potencjalną dla naszej planety katastrofę mogliśmy zaobserwować w lipcu 2009 roku, kiedy niespodziewanie, mimo wysiłków astronomów którzy śledzą tego typu groźne obiekty, w Jowisz uderzyła wielka kometa. Rosyjscy i Hiszpańscy astronomowie twierdzą, że lot komety był zaburzony przez trajektorię G1.9. Mimo, że Amerykanie utrzymują, że G1.9 już osiągnął swoje najbliższe położenie w stosunku do Ziemi, stanowczo nie zgadzają się z tym Rosjanie, którzy wskazują że NASA do tej pory „ciągle zawodziła” w swoich wyjaśnieniach dotyczą

cych tego obiektu i całkowicie straciła całą wiarygodność w rozmowach na ten temat.

Nowa cząsteczka odkryta przez Wielki Zderzacz Hadronów

Naukowcy z instytutu CERN donoszą, że Wielki Zderzacz Hadronów wygenerował nowe cząsteczki, nie uwzględnione do tej pory w standardowym modelu cząsteczek elementarnych. Jeśli potwierdzi się, że wyniki odnoszą się do nowej cząstki będzie to, jak mówią naukowcy „totalna zmiana zasad gry”.

cern-nowa-czastka-728x463

Wyniki opracowano na podstawie serii zderzeń protonów, realizowanych od kwietnia do listopada. Mimo, iż na razie wyniki nie są jednoznaczne, zaczynają pojawiać się już prace naukowe, próbujące wytłumaczyć funkcje nowo odkrytych cząsteczek.
Naukowcy zaobserwowali duże skoki w energii, które mogą być wynikiem zderzeń cząstek między nowym bozonami, większymi niż bozon Higgsa. Według sceptyków wynik może być jednak tylko przypadkową fluktuacja, jednak za prawdziwością odkrycia przemawia fakt, że dwa niezależne eksperymenty realizowane równocześnie przy zderzaczu hadronów – ATLAS i CMS równocześnie dokonały obserwacji, używając zupełnie odmiennych ustawień oraz zróżnicowanych sposobów analizy.
Jeśli jednak w zderzaczu ujawniła się nowa cząstka należy postawić pytanie – czym ona jest? Niektórzy teoretycy twierdzą, że wygląda ona na nieco cięższego kuzyna Bozona Higgsa, który został po raz pierwszy zaobserwowany w podobny sposób blisko 4 lata temu, objawiając się jako intrygujący wygnał pośród danych w LHC.
Cząsteczka może też być odpowiedzią na pytania o czarną materię, rozpada się bowiem prawie natychmiastowo – jak widać więc nie może liczyć na pomoc niewidzialnej materii, która wypełnia całą przestrzeń wokół nas. Może być za to rodzajem przekaźnika, który komunikuje cząsteczki z ciemną materią. Jeszcze inna teoria sugeruje, że może to być grawiton – cząstka, która miałaby być nośnikiem siły ciężkości.
Wielu naukowców liczy na to, że Wielki Zderzacz Hadronów wykryje dowody na potwierdzenie teorii zwanej supersymetrią. Według teorii każda cząstka elementarna ma swój odpowiednik o odwrotnej wartości. I tak naukowcy liczyli na powiedzenie istnienia tzw. gluino, hipotetycznej cząstki symetrii czasoprzestrzennej, która uwalniałaby bozony i fermiony. Brak dowodów na potwierdzenie teorii może doprowadzić do porzucenia jej przez fizyków.
Czymkolwiek jest uzyskany wynik będziemy wiedzieć na pewno w przyszłym roku – nowa cząstka staje się bowiem priorytetem w kolejnych rundach zderzeń przewidzianych na przyszły rok. Kolejne eksperymenty powinny potwierdzić, czy wynik jest dowodem na objawienie się nowej cząstki.

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.