Natura na wyciągnięcie ręki

Alpejskie szczyty są tu zawsze w zasięgu wzroku. Majaczą w oddali, odcinając się na tle niebieskiego nieba poszarpanymi brzegami turni i białymi pasami śniegu lub ukazują się dosłownie na wyciągnięcie ręki. Ta ich nieustanna obecność jest jednym z nieodłącznych elementów podróży po Szwajcarii. Budzą zachwyt i respekt równocześnie. Najlepiej poznawać je podczas pieszej wędrówki, równie kuszące jest jednak miejsce w wygodnym pociągu, który przecina głębokie doliny, pokonuje wzniesienia i przebija się przez mroczne tunele, dając sposobność podpatrywania przyrody zza szyby okna.
Szwajcarzy zawsze żyli blisko natury, korzystając z jej dobrodziejstw i czerpiąc radość z kontaktu ze światem rozciągającym się tuż obok. Niemal każdy potrafi tu rozprawiać godzinami o żyjących w tym niewielkich kraju zwierzętach i roślinach, cyklach pogodowych, kształcie krajobrazu. Kraj, leżąc w strefie umiarkowanej, zaskakuje różnorodnością: obok lasów liściastych występują siedliska jodeł i sosen, w rzekach jezior i rzek żyją dziesiątki gatunków ryb, na nizinach przemykają dziki i jelenie, górskie partie terenu przejęły we władanie kozice, świstaki i koziorożce (w samym parku Beverin w kantonie Gryzonia żyje ich ponad 380), a w niebo wzbijają się drapieżne orłosępy brodate.
Mając świadomość znaczenia, jaką w życiu człowieka odgrywa natura, Szwajcarzy wyznaczyli dziesiątki rezerwatów przyrody i stref biosfery, próbując pogodzić potrzebę ochrony środowiska i chęć ludzi do obcowania z przyrodą. Najstarszy w Alpach i jedyny w Szwajcarii park narodowy ma ponad 100 lat i obejmuje niemal nieskażony przez człowieka, 170 hektarowy obszar alpejski. Oprócz gór ten kraj ma jednak także gęste lasy, polodowcowe jeziora, rzeki, wodospady, krasowe płaskowyże, a nawet niemal śródziemnomorskie ogrody. Oraz setki pieszych oraz rowerowych szlaków pozwalających je poznawać we własnym rytmie.
Górski świat
swiss-gooryNiezliczona ilość alpejskich stoków w sezonie zimowym przyciąga do regionu Jungrfrau rzeszę narciarzy, teren ten jest jednak równie atrakcyjny w pozostałe pory roku. To serce górskiego świata. Wielokilometrowe piesze trasy poprowadzone dolinami i górskimi przełęczami pozwalają zanurzyć się w niemal dziewiczy świat przyrody, rozruszać się ciału i uspokoić wiecznie pędzące myśli. Alpejska roślinność zadziwia intensywnością barw, wzrok wędrowca zaczyna odruchowo szukać na niebie sylwetek drapieżnych ptaków.
Dogłębne poznanie Jungfrau mogłoby zająć długie miesiące, najlepszym punktem startowym jest jednak szczyt Schynige Platte, na który od 1893 roku wozi wędrowców kolejka zębata (Schynige Platte Bahn). Jej punkt startowy to Wilderswil niedaleko Interlaken. Pociąg pokonuje różnicę ponad 1400 m, a stacja końcowa jest świetnym punktem do rozpoczęcie wyprawy ku szczytowi Oberberghorn (2057 m n.p.m.). Miłośnicy roślin nie powinni pominąć ogrodu botanicznego niedaleko miejsca, w którym kolejka kończy swój bieg.
Geologiczne rewolucje
Szwajcarska Arena Tektoniczna Sardona jest niczym lekcja geografii przeprowadzona w terenie. Potężny górski swiss-dolinaobszar na wschodzie kraju klarownie prezentuje historię Alp i naszej planety. Potężne siły przyrody, działające miliony lat temu, pozostawiły po sobie ślady, od których trudno oderwać wzrok. W tym miejscu nasunęły się niegdyś na siebie płyty kontynentalne, afrykańska i europejska, wypiętrzając góry i formując na nowo rzeczywistość.
Doskonale widoczna linia biegnąca dookoła szczytu Piz Sardona jest przykładem na zaburzenie ziemskiego porządku. Oddziela ona bowiem skały liczące 250 mln lat od tych młodszych, mających 35-50 mln lat, robiąc to w zaskakujący sposób: młodsze warstwy znajdują się poniżej tych starszych. Ich przesunięcie musiało wiązać się z gigantycznymi siłami i prawdziwą geologiczną rewolucją. W 2008 roku Szwajcarska Arena Tektoniczna Sardona została wpisana na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Park geologiczny Sarganserland–Walensee–Glarnerland zajmuje ok. 300 km kw. a efekty najścia na siebie skorup ziemskich najlepiej widać od strony Dziury św. Marcina.
Czar południa
W surowym górskim krajobrazie Szwajcarii, region Ticino daje nieco oddechu tym, którym marzy się spotkanie ze swiss-bajkaśródziemno- morską przyrodą. Wysunięty na południe kanton kraju (językiem urzędowym jest tu włoski) zaskakuje obecnością palm i bugenwilli. Przestaje to dziwić w zestawieniu z informacją, że Ticino cieszy się ponad 2170 godzinami słońca w roku. Korzystając z przyjemnego klimatu można jednak nadal obserwować ośnieżone alpejskie szczyty na horyzoncie. Swą nazwę region wziął od łączącej północ i południe rzeki. Przebycie jej kajakiem lub kanu daje sposobność znalezienia się w samym centrum dziewiczej przyrody. Trasa (najpopularniejszy odcinek łączy Cresciano z Arbedo) biegnie pośród imponujących skał, przecina kasztanowe lasy, by dotrzeć w końcu do pełnych słońca plaż.
Potęga drzew
Park przyrodniczy Gantrisch znajduje się niemal na wyciągnięcie ręki od Berna, a przyjeżdżając tu, wkracza się w swiss-pogorzepełen żywicznego aromatu świat wysokich jodeł i szemrzących strumieni. Ten gęsty las wykorzystali twórcy parków linowych. Za pomocą skomplikowanego systemu sznurów, drabinek, mostków można zawędrować aż po czubki drzew na wysokość 35 m, by potem, pokonując własny lęk, zsunąć się po linie na sam dół.
Ci, którzy cenią sobie bardziej stabilny grunt pod nogami, wybierają eksplorowanie licznych szlaków pieszych. Jeden z nich wiedzie do Gäggersteg, miejsca, w którym huragan powalił w 1999 r. tysiące drzew. Piesza kładka biegnąca nad tym zniszczonym światem pozwala nabrać odpowiedniej perspektywy: destrukcja, która nam wydaje się przytłaczająca, dla świata przyrody jest jedynie jednym z wielu trwających dziesiątki lub setki lat cykli. Inną z atrakcji parku Gantrisch jest Ścieżka Pszczół, wyjaśniająca za pomocą kilkunastu tablic tajniki życia tych owadów. Można też wziąć udział w podstawowym kursie bartnictwa.
Złoto wśród krasów
Jasne, niemal białe prostokąty kamieni wygładzonych przez upływ czasu ciągną się kilometrami, zamieniając park Entlebuch położony niedaleko Lucerny w popękaną przestrzeń pełną rowów i szczelin. Płaskowyż Schrattenfluch to zadziwiająca krasowa formacja, opadająca nagłymi przepaściami i usiana krystalicznie czystymi jeziorami. Jej kształt jest efektem trwających tysiąclecia procesów erozji i z oddali wygląda jak bezwstydnie odsłonięte oblicze ziemi. Entlebuch – wpisany jako rezerwat biosfery na listę UNESCO – ma jednak znacznie więcej atutów. Oprócz krasowego podłoża znajdziemy tu torfowiska, alpejskie łąki i przecudne górskie wioski. Na potrzeby piechurów wyznaczono niemal 80 km tras oraz 9 szlaków rowerowych. Zanurzenie dłoni w tutejszych strumieniach pozwala natomiast rozbudzić w sobie żyłkę poszukiwacza. Na dnie potoków zdarzają się bowiem bryłki złota. Największy znaleziony tu kawałek kruszcu miał aż 20 karatów.
Sposób na szczęście
Zanurzenie się w jeziorze Biel działa odświeżająco, woda jest czysta i rześka, a widok wokół kojący. Kąpiel z swiss-jeziorowidokiem na górskie szczyty, rzędy winorośli i wyspę św. Piotra (dla ścisłości: dziś, na skutek obniżenia poziomu wody, jest już ona półwyspem) pozwala oderwać myśli od codzienności i w pełni odpocząć. O walorach tutejszych wód z pewnością wiedzieli twórcy licznych kąpielisk rozrzuconych wokół jeziora. To właśnie o wyspie św. Piotra Jean-Jacques Rousseau pisał przed śmiercią, że w żadnym innym miejscu nie czuł się równie szczęśliwy. Spokojne wody jeziora przyciągają także miłośników „stand up paddlingu” – pływania z wiosłem na desce windsurfingowej.
Te spokojne okolice wyśmienicie nadają się na wędrówki, pikniki lub rejsy statkiem (po jeziorze pływa m.in. katamaran „MobiCat”, będący największą tego typu jednostką napę- dzaną energią słoneczną). Bardziej zaprawieni piechurzy docierają do położonego nieco dalej płaskowyżu Plateau de Diesse, który posłużył pisarzowi Friedrichowi Dürrenmattowi za tło powieści „Der Richter und sein Henker”.

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.