Mądrość Panów Małopolskich

Jednym z zarzutów formułowanych wobec naszej tradycji, czy też “pamięci historycznej” jest to, iż lubimy nie tylko skupiać się na rozmaitych klęskach, ale wręcz  doszukujemy się w nich jakichś nadzwyczajnych znaków czy też planów Opatrzności. Tak wspominamy styczeń, który zapisał się w historii Polski wydarzeniem wręcz tragicznym w skutkach – Powstaniem Styczniowym. Naszym tytułem do dumy z przeszłości jednakże nie powinny być klęski, lecz triumfy – sukcesy cywilizacyjne w budowie państwa, które potrafiło zaoferować swym obywatelom poziom wolności i opieki prawa rzadko spotykany w dziejach powszechnych Europy!
bigNasza historia pełna jest przykładów politycznej mądrości i przenikliwości naszych przodków, politycznych umiejętności wśród zarówno warstw panujących jak i szerokich rzesz ówczesnej “klasy politycznej” czyli szlachty, które postawiły nas na kilka wieków w gronie największych potęg kontynentu! Umieliśmy stworzyć nie tylko budzącą postrach armię, ale przede wszystkim sejmy i trybunały, które stanowiły prawo. Legenda o wawelskich głowach napominających króla – “Rex Auguste, iudica juste!” mogła powstać jedynie w kraju, w którym koronowany władca miał tyle władzy, ile Izba Ustawodawcza mu odmierzyła. Nie mieliśmy “Magna Carta” ale mieliśmy zapis upominający władcę i przez niego zaprzysięgany, iż nikt nie może być aresztowany bez wyroku – “Neminem captivabimus nisi iure victum!” Prawa Rzeczpospolitej gwarantowały równy głos w rządzie oraz wolność sumienia każdemu obywatelowi tego państwa Obojga Narodów, na długo, zanim koncept “praw obywatela” wyłonił się z krwawych wojen domowych i religijnych na zachodzie kontynentu. Należy zatem przypominać nam samym, a zwłaszcza naszym młodszym i starszym pociechom, którym sączona jest w regularnie w umysły wizja Polski jako kraju ludzi małych, złych, zawistnych, wrogich obcym, cywilizacyjnie zapóźnionych – nie tylko honorowe porażki, ale przede wszystkim te liczne dziejowe punkty zwrotne, które wytyczały nasz dumny dziejowy szlak cywilizacyjny na długie stulecia.
Oto 630 lat temu, 11 stycznia Roku Pańskiego 1386 w Wołkowysku podpisana została umowa między polskimi możnowładcami i Wielkim Księciem Litewskim dotycząca elekcji Jagiełły (Jogaiły) na tron Królestwa Polskiego. Dziedziczny władca litewski miał pojąć za żonę królową polską, Jadwigę z rodu Andegawenów i poddać się wyborowi na króla. Te postanowienia wprowadzono w życie już  niecały miesiąc później, 2 lutego na zjeździe w Lublinie. Umowa ta dała początek epopei Rzeczpospolitej Obojga Narodów, unikalnej na dziejowej mapie Europy konstrukcji polityczno-społecznej.  Początkowo istniały obok siebie dwa państwa różniące się diametralnie tradycją, ustrojem wewnętrznym, kulturą obyczajów, językiem a także w dużym stopniu religią (na rozległych, południowych ziemiach Wielkiego Księstwa – w województwach ruskich – panowało Prawosławie). Unia personalna kilka razy zatrzeszczała w szwach. A jednak Korona i Litwa splotły się w ciągu czterech wieków wspólnych walk z wrogami zewnętrznymi oraz politycznego dojrzewania możnowładztwa oraz szlachty, w jeden organizm. Powstał model organizmu państwowego, które w formie monarchii elekcyjnej stał się nowożytną Republiką obywatelską.
Konstytucyjne rozwiązania przyjmowane przez kolejne sejmy stanowiły dowód politycznego wyczucia równowagi, które stawiało interesy jednostki i społeczności na tym samym poziomie. Jednakowo wolni i jednakowo odpowiedzialni za swe wolności obywatele Rzeczpospolitej nie bez racji doszukiwali się podobieństw między swą Rzplitą a historycznymi przykładami antycznych Aten czy republikańskiego Rzymu. Mądrość polityczna panów małopolskich u schyłku XIV wieku, szukających czegoś więcej niż tymczasowe, doraźne rozwiązanie problemu następstwa tronu po wygaśnięciu głównej linii Piastów napotkała na chłonny umysł samego Wielkiego Księcia. Pozwoliło to obu stronom dostrzec w śmiertelnym zagrożeniu ze strony potężnego, ekspansywnego Zakonu Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego okazję nie tylko do skutecznej obrony, nie tylko do odzyskania utraconych na rzecz państwa Wielkich Mistrzów wartościowych terytoriów, ale do całkowitego odwrócenia sytuacji geopolitycznej i do sięgnięcia po pozycję hegemona w regionie. Między rokiem elekcji Jagiełły a rozbiciem armii zakonnych pod Grunwaldem miną jedynie 24 lata. Po dwóch stuleciach Rzeczpospolita Jagiellonów stanie u szczytu swej cywilizacyjnej potęgi.
***
Inna styczniowa rocznica także powinna skłonić nas do refleksji. Nie było obcej potęgi zdolnej trwale rozbić Rzeczpospolitą Obojga Narodów, podnosiła się po każdej militarnej katastrofie. Zdolna była do odrodzenia w czasach Sejmu Wielkiego. Zniszczyć ją zdołał jedynie upadek moralny, prywata obywateli, odrzucenie prymatu dobra wspólnego oraz służalczość elit, za judaszowe srebrniki, wobec obcych dworów.
223 lata temu – 23 stycznia 1793 roku podpisany został przez Katarzynę II oraz Fryderyka Wilhelma II traktat podziałowy ziem polskich, znany jako II rozbiór. Tak kończyła się, ku szczeremu zaskoczeniu jej inicjatorów, konfederacja targowicka. W obronie swych partykularnych interesów Targowica umożliwiła likwidację państwa.
„W imię Najświętszej i Niepodzielnej Trójcy Świętej.
Waśnie i niepokoje, które wstrząsnęły Królestwem Polskim na skutek rewolucji starego ustroju, przeprowadzonej jednostronnie i przemocą 3 maja 1791 roku, stale burząc się i rozprzestrzeniając, wbrew usiłowaniom Jej Cesarskiej Mości Wszech Rosji by je stłumić i uspokoić, stały się jawnym zagrożeniem spokojnego bytu państw ościennych.“
Traktat rozbiorowy pomiędzy Rzecząpospolitą a Imperium Rosyjskim, 1793

 WMW 

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.