Lista wstydu

„W ciągu całego mojego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską. Ludzi godnych i ludzi bez sumienia. Tych, którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie.”

Adam Jerzy Xsiążę Czartoryski

To mój cały komentarz do jednej z wielu rezolucji towarzystwa wzajemnej ado-racji, zwanego nie wiadomo czemu Parlamentem, gdyż rzeczywiste stanowienie prawa europejskiego mu nie podlega. Jego rola jest konsultatywna, zawsze odnosząc się do decyzji Rady Europejskiej.
Oddajmy głos dokumentom:
„The European Parliament may approve or reject a legislative proposal, or propose amendments to it. The Council is not legally obliged to take account of Parliament’s opinion but in line with the case-law of the Court of Justice, it must not take a decision without having received it.
In the beginning, the 1957 Treaty of Rome gave Parliament an advisory role in the legislative process; the Commission proposed and the Council adopted legislation.
The Single European Act (1986) and the Maastricht, Amsterdam, Nice and Lisbon Treaties successively extended Parliament’s prerogatives. It can now co-legislate on equal footing with the Council in a vast majority of areas (see Ordinary legislative procedure) and consultation became a special legislative procedure (or even a non-legislative procedure) used in a limited number of cases.
This procedure is now applicable in a limited number of legislative areas, such as internal market exemptions and competition law. Parliament´s consultation is also required, as a non-legislative procedure, where international agreements are being adopted under the Common Foreign and Security Policy (CFSP).“
lista wstyduJest praca dla nominatów politycznego establishmentu Europy. Musi być, ale bez przesady, synekura to nie pozycja decyzyjna. Jak mawiała prawdziwa „Żelazna Lady“ Margaret Thacher, jeżeli jesteś ważny, nie musisz tego nikomu mówić. A Parlamentarzysta Europejski najwyraźniej musi wszem i wobec przypominać, iż jest „ważny“. Zatem strasznie ważni są: Lewandowski, Buzek, J. Wałęsa, Wenta, …. Ktoś kojarzy owe facjaty? Ba! Wszak wyznaczył ich do owej roli szef danej partii. Zatem to swej partii, nie zaś wyborcy, głosującemu stadnie, nie zaś imiennie, winni są lojalność. I tej dowodzą z lewa i z prawa! Rezolucje o zawartości mleka w mleku, krzywiźnie ogórków oraz „stanowcze sprzeciwy“ wobec propagowania w Europie zbrodniczej ideologii Daesh są podobnej wagi, co pouczanie Węgier lub Polski o normach demokracji. Niemcy będą pouczać Greków lub Polaków o demokracji? Niemcy? To znaczy – można się nimi przejmować, jeżeli człowiek z Unijnej pensji żyje, i to wszystko!
Zapytałbym EUroparlamentarzystów PO, gdybym mógł, kto miał w owej Europie, do której tak ciągną dziś warszawskie „polityczne czworaki“ prawo podobne naszemu, XVI-to wiecznemu „Neminem captivabimus nisi iure victum“?
Czy wyobrażają sobie Szanowni Czytelnicy, co by było, gdyby Donald Trump lub Barnie Sanders zwrócili się do zagranicznych instytucji, jakiegoś szemranego trybunału w Hadze, ze skargą na przepisy wyborcze, które ich najwyraźniej upośledzają?
Lub gdyby przegrani w wyborach demokraci szukali w jakiejś organizacji międzynarodowej poparcia dla zmiany wybranego, wstrętnie republikańskiego Kongresu? Co by powiedziała o politykach wynoszących poważne, konstytucjonalne spory Amerykanów na zewnątrz owa „Ameryka“, ta „amerykańska prasa“ – na którą wskazują przegrani politycy PO?
Kieliszek wina czy ciastka?
Historycy nie są zgodni, czy przypisywane francuskiej królowej, Marii Antoninie słowa, w reakcji na informacje, iż ludowi Paryża brakuje chleba: – „Jeżeli nie mają chleba, niech jedzą ciastka!“ zostały w ogóle wypowiedziane. Ale poszła w lud złośliwa plotka i koniec końców, kosztowała ona głowę nieszczęśliwej austriackiej księżniczki, którą Francuzi kochali nienawidzić. Dziś b. Pani Prezydentowa Kwaśniewska poucza polskich seniorów, „jak żyć“ i, wedle portalu w polityce, robi to w sposób nieco żenujący:
„Ważną kwestią są przyprawy, które odpowiednio podkręcają smak i mają odpowiednie walory zdrowotne“ – radzi.
Kwaśniewska podpowiada też: „Jeden obiera ziemniaki, inny szykuje mięso i razem przy kieliszku wina rozmawiamy. To jest przepiękne, gdy możemy opowiedzieć, co nas boli, co nas cieszy i zbliżamy się do siebie.“
Tak, najwyraźniej to zbliżenie jest nieco łatwiejsze, gdy się jest – może nie młodym, bo czasy szczęśliwego ZSMsu, SZSP i PZPR minęły były bezpowrotnie – ale nadal pięknym i bogatym, niż chorym, starym i biednym, na zasiłku z ZUSu. Wiemy jednakże, iż owe ilustrowane magazyny, w których jak w lustrze przegląda się ‚warszawka‘ (oraz zazdrosna polityczna prowincja) nie są dla owych wykluczonych, ale dla Wilanowa  z okolicami. A jak już nasze elity znudzą się owymi prowincjonalnymi zabawami z winem, to jadą do siebie, do Brukseli lub w Alpy. I życzę im serdecznie, aby już tam pozostali!
Rodzina Trumpa
Program CNN, prezentujący szerokiej publiczności Ameryki rodzinę pretendenta do Urzędu prezydenta USA powinien zwrócić naszą uwagę. Jak powstają silne rodziny, czym różnią się prawdziwe elity pieniądza i władzy od karmionego medialną papką tłumu czekających na welfare? Jakże różna jest owa mentalność ludzi nakierowanych od dziecka na sukces od tych, którzy ciągle mają pretensje do Stwórcy i od każdego żądają jałmużny! „America – what a place!!!”
WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.