Lekcja płynąca z najazdu

LESBOS-Oto podsumowanie współczesnego świata: Coraz większa efektywność, coraz mniej człowieczeństwa. Technologia jest najważniejszym narzędziem do zwiększania wydajności. Akty irrac- jonalnej dobroci nie pasują do koncepcji. Nie wpisują się w algorytm.

Przykład Grecji dał mi wiele do myślenia. Żaden europejski kraj nie doświadczył w ostatnich latach najazdu uchodźców na tak wielką skalę. I żaden nie odpowiedział tak spójnie i z taką konsekwencją na kryzys migracyjny.

Im większy dobrobyt tym mniejsza hojność. We współczesnym świecie największą rolę gra czas, nowoczesność sprawia, że transakcje i interesy są ważniejsze od relacji między ludźmi. Zasady nie są absolutem, ale są ważnymi wskazówkami.
Zaskakująca postawa Grecji
Ponad 200 tysięcy uchodźców, głównie z Syrii, przybyło do Grecji w tym roku, prawie połowa z nich przybiła do brzegu na wyspie Lesbos, która znajduje się tylko sześć mil od Turcji.
Wkroczyli oni do kraju, w którym panuje bezrobocie. Znaleźli się w miejscu, w którym dochód na jednego mieszkańca spadł o prawie 23 procent od czasu wybuchu kryzysu. Grecja mogłaby być podręcznikowym przykładem narodu, który najprawdopodobniej odpowie przemocą i agresją wobec masowego napływu obcych.
Ale w większości przypadków uciekinierzy zostali dobrze przyjęci. Doszło do starć, m.in na wyspie Lesbos, ale nikt nie zareagował tu na sytuację z taką małostkowością i rozdrażnieniem, jaka emanuje od innych krajów Unii Europejskiej położonych dalej na północ, w tym od Węgier.
Przez kilka godzin, jeździłem samochodem po Lesbos. Woził mnie kierowca, Michalis Papagrigoriou, który zgłosili się na ochotnika, aby pomóc uchodźcom w przedostaniu się z Molyvos, położonego w północnej części wyspy, do portu w Mytilene. Jego autobus, zwykle używany do przewozu turystów z Europy Północnej, którzy przyjeżdżają na wyspę w poszukiwaniu śródziemnomorskiego słońca, został wynajęty przez Międzynarodowy Komitet Ratunkowy (IRC), aby pomóc uchodźcom, którzy codziennie przybijają do brzegu na dmuchanych pontonach.
Papagrigoriou jeździ tam i z powrotem. Zatrzymuje się przy drodze, którą przemierzają dzieci, starcy, czy kobiety w ciąży, i pomaga każdemu, który tego potrzebuje. Niektórzy dźwigają ciężkie plecaki, inni są u kresu wytrzymałości i nie mają sił, by dalej maszerować.
Z cierpliwością wysłuchuje ich żalów dotyczących niesprawiedliwości i apelów o zrozumienie.
Kierowca przewozi uchodźców do późnych godzin nocnych, bo bardzo chce im pomóc i ulżyć.
Sami wyruszają w drogę
W Molyvos, napotyka na uchodźców, którzy czekają na niego poboczu drogi. To jest przedostatni kurs Papagrigoriu tego wieczoru. Urzędnicy Międzynarodowego Komitetu Ratunkowego starają się zatrzymać uchodźców, którzy wyruszają na piechotę do Mytilene, ale niektórzy są zbyt niecierpliwi, by czekać.
Do autobusu wsiadł Taleb Hosein, afgański uchodźca. Jest w podróży od bardzo dawna, już nawet nie potrafi sobie przypomnieć, kiedy opuścił dom. Jak mówi, najgorsza była trasa z Iranu do Turcji, kiedy przez kilka dni nic nie jadł. Wyglądał bardzo młodo. Zapytałem, ile ma lat. Nie wiedział. Wyjaśnił, że w Afganistanie często nie zapisuje się daty urodzenia. „Myślę, że mam 17 lub 18 lat” – powiedział. Dokąd podróżuję? „Chcę trafić w bezpieczne miejsce. Najchętniej do Wielkiej Brytanii, bo bardzo chciałbym nauczyć się języka angielskiego”.
„Podróż poślubna”
26-letni syryjski dentysta z Damaszku, który słuchał naszej rozmowy, powiedział mi natomiast, że dwa tygodnie temu wziął ślub. Żona spała na jego ramieniu. „To jest nasz miesiąc miodowy” – dodał.
Zapadła noc. Grupa uchodźców maszeruje oświetlając sobie drogę słabymi latarkami. Wielu z nich decyduje się na nocleg na poboczu drogi.
Tymczasem ja nadal podróżowałem z Papagrigoriu. Rozmawialiśmy o tym, że jest to sytuacja, w której każdy człowiek powinien okazać pomoc, bo takie zachowanie leży w zgodzie z naszym człowieczeństwem.
W autobusie zapanowała cisza. Hosein i inni Afgańczycy wysiedli z autobusu i udali się do obozu dla uchodźców ogrodzonego drutem kolczastym. Syryjski obóz tranzytowy jest bardziej przyjazny.
Grecka lekcja
Władze greckie szybko wydają zezwolenie na pobyt przez okres sześciu miesięcy. Większość uchodźców chce się przenieść na północ, do Niemiec, gdzie ich zdaniem mogą znaleźć pracę.
Będą mieć szczęście, jeśli trafią na swojej drodze na takich ludzi jak Papagrigoriu.
Świat staje się mniej ludzki w obliczu nowych technologii. Hojności nie da się zmierzyć.
Zapytałem Aleksisa Papahelasa, redaktora naczelnego greckiego dziennika Kathimerini, o to, czego Grecja mogłaby nauczyć świat? „Tego, że godność i przyzwoitość muszą być na pierwszym miejscu, nawet w najtrudniejszych czasach”
To bardzo ważna lekcja, którą Aleksis Tsipras, ponownie wybrany na premiera Grecji, powinien poprowadzić.

Roger Cohen -NYT

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.