Kobieto, ty puchu marny

Indie – trzy na godzinę

Nirbhaya, dwudziestotrzyletnia Hinduska autobusem jechała w towarzystwie swojego kolegi w biały dzień. Jej śmierć w singapurskim szpitalu, będąca efektem brutalnego gwałtu i pobicia wstrząsnęła całym światem. W Indiach żyje 600 milionów kobiet, statystycznie co godzinę gwałcone są trzy. Sześćdziesiąt pięć procent ofiar pochodzi z najniższej kasty niedotykalnych. Dziewięćdziesięciu ośmiu procent gwałtów dokonują znajomi i krewi pod cichym przyzwoleniem całej rodziny i społeczności. Powszechnie wiadomo, że winne gwałtów są wyłącznie kobiety – wyzywające ubranie, brak skromności i cnoty, złe wychowanie wyniesione z domu usprawiedliwiają wszystko. Rodziców skrzyw- dzonej dziewczyny powinno się oblać benzyną i podpalić, bo nie umieli jej upilnować. Adwokat gwałcicieli Nirbhayi walczy o odwołanie kary śmierci, na którą skazano czterech z sześciu zwyrodnialców. Młode Hinduski z dużych miast masowo zapisują się na zajęcia ze sztuk walki, po Delhi jeżdżą już taksówki przeznaczone wyłącznie dla kobiet, z żeńskim kierowcą. Skala problemu przeraża. Będąc w Indiach kilkakrotnie czułam się nieswojo bombardowana oślizgłymi spojrzeniami wąsatych Hindusów. Uciekałam w cień szerokiego szala. W Kaszmirze w stan skrajnego przerażenia wprowadzili mnie okutani w bure szmaty „dobrzy ludzie” (jak twierdził niby przewodnik) ciągnący drewniane sanki, którzy otoczyli nasz samochód, gdy ten zatrzymał się na stromym, oblodzonych podjeździe. Dobrzy ludzie czekali na tych, którzy wierzą, że jeden z 360 milionów bogów zabronił im chodzić po śniegu. Może i byli tylko ciekawi mojej jasnej skóry i niebieskich oczu, nie budzili jednak zaufania.

Bahrajn – tylko z nakrytą głową

Na mojej mapie podróży wciąż białą plamą odkładają się kraje arabskie. Zahaczyłam o Dubaj – jedno z najbardziej nowoczesnych architektonicznie miast świata, w zdumienie wprowadziła mnie kontrola graniczna w Bahrajnie, doświadczenia te nijak mają się jednak do historii dotyczących chociażby Arabii Saudyjskiej, o których czytałam kiedyś w „Przeklętej ziemi” Tony Wheeler’a. Saudyjki nie mają żadnych praw; ukryte w czerni abai, pozbawione przywileju publicznego pokazywania twarzy, korzystania z usług fryzjera czy prowadzenia samochodu,  nieznające metod antykoncepcji i kontroli urodzeń mają średnio po szesnaścioro dzieci, a w dokumentach tożsamości – zdjęcia swoich małżonków. Do Arabii Saudyjskiej nie wjedzie samotna nieza- mężna turystka w wieku poniżej 45 lat, a panny, rozwódki i wdowy podróżować muszą w towarzystwie ojców. Królestwo Bahrajnu, niewielkie państwo-wyspa Zatoki Perskiej, królestwo śpiące na ogromnych złożach ropy naftowej dało mi przedsmak tego, za co musiałabym się przygotować podróżując do krain z Baśni Tysiąca i jednej Nocy. Tu także, jak w większości krajów arabskich, obowiązuje prawo szariatu, czyli islamskie prawo religijne, nakazujące kobietom okrywanie ciała i głowy oraz zakładające ich absolutną poddańczość wobec oczywistej w tej kulturze wyższości mężczyzny. Zasady imigracyjne ustala emir, który nazywając siebie królem, ma prawo ustalać je według własnego widzimisię, a co za tym idzie – wydać zapis o tym, że niezamężna, biała kobieta przed trzydziestką może nie zostać wpuszczona do królestwa, jako potencjalne zagrożenie dla męskiej części pod- danych. Stąd też moja próba wjazdu do Bahrajnu w kapeluszu moro hinduskiej armii i awanturą pod tytułem „jest równouprawnienie, XXI wiek, nie możecie mnie traktować w ten sposób dlatego, że jestem kobietą!” – nie była najlepszym pomysłem. Z mojego niewłaściwego zachowania tłumaczyć się jednak nie musiałam, bo i tak nikogo nie obchodziło co mogę mieć do powiedzenia. Przed wysokiej rangi oficerem dobrą godzinę tłumaczył się za mnie Paweł. Okazało się, że największym problemem był nie mój kapelusz, nie wiek i nie niepożądany stan cywilny tylko fakt, że miałam czelność podnieść głos na Bardzo Ważnego Mężczyznę przy podległych mu pracownikach, czym publicznie podważyłam jego autorytet.

Argentyna – świat macho

W Malargue, niewielkiej miejscowości u podnóża Andów, kwitnie kultura macho. Przy porannej kawie, czytając prasę czy prowadząc ożywione rozmowy, siedzą wyłącznie mężczyźni. Chcemy zamówić śniadanie, podstarzały kelner jednak wyraźnie mnie ignoruje. Zamówienie przyjmuje od Pawła. Moje także. Nie będzie przecież zniżał się do mojego, żałośnie kobiecego, poziomu. Kultu macho dopatrzyć można się nawet w tangu – to mężczyzna prowadzi, nadaje tempo, dyktuje kroki, kobieta ma się całkowicie podporządkować. Może dlatego, choć uwielbiam obserwować pary zakleszczone w uścisku tanga, nigdy nie miałam specjalnej ochoty się go nauczyć. Nazbyt samodzielna, lubiąca stawiać kropkę na końcu zdania, nie czułam się na siłach zawierzyć kompletnie tancerzowi. Na porządku dziennym jest ostentacyjne taksowanie kobiet wzrokiem od góry do dołu i głośne komentowanie ich wyglądu. Współczesna codzienność pozwala kobietom pracować, wykonywać dowolne zawody, obejmować funkcje publiczne (prezydentem kraju jest Cristina Fernández de Kirchner), jednak patriarchat oraz wyższość gatunku męskiego są głęboko zakorzenione w argentyńskiej świadomości i kulturze.
Polska – Całuję rączki
Piękna tradycja w zaniku. Polskie całowanie kobiet w rękę na powitanie nieodmienne wzbudza mój zachwyt, choć powszechnie uważane jest za relikt przeszłości. Emancypacja wykluczyła ten zwyczaj z codziennego życia, niewiele zostało prawdziwych dam, wszystkie chcemy być niezależne i  równouprawnione. Miałam to szczęście, że urodziłam się w sercu Europy i dziś, patrząc z perspektywy przemierzonych dróg i przetrawionych krajobrazów naprawdę to doceniam. Pamiętać jednak należy, że to, że czegoś nie widać nie stanowi o nieistnieniu zjawiska czy problemu. W wielu krajach świata sytuacja kobiet wciąż jest tragiczna, a bunt, niezgoda i walka o ich prawa nie jest ingerencją w czyjąś tożsamość kulturową – jest naszą zwykłą, ludzką powinnością.

REKLAMA_marchbreak_kolor

Kaja Cyganik
www.wycieczki.ca  

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.