Jak zakochać się to w Maju

Ten ciepły miesiąc kojarzony bywa przede wszystkim z parami zakochanych chodzących za rękę po kwiecistych alejkach. Dlaczego tak jest? Czemu akurat ten miesiąc wydaje się nam być wyjątkowo dobry na miłosne zbliżenia?

To tylko chemia!majowa milosc

Poeci widzieli w maju wyjątkową moc i romantyzm. Miłość majowa, majowe romanse, majowe święta…
„Pokochali się nagle na rogu ulicy I nie było uboższych w mieście tajemnicy…Narastała noc majowa, gwiaździście wesoła Siedli – ramię z ramieniem – na stopniach kościoła” – to fragment wiersza „Romans” Bolesława Leśmiana.
Maj przynosi uczucia wzniosłe i gorące, pełne wrażeń i emocji. Nie wszyscy jednak łączą wiosnę z romantycznymi porywami serca. Według ekspertów, którzy miłością i związkami międzyludzkimi zajmują się każdego dnia, fakt iż wiosną jesteśmy wyjątkowo podatni na zakochanie, łączy się przede wszystkim z chemią.
„Warto podkreślić, iż liczne wiosenne romanse mają swoje źródło w niczym innym, jak w związkach chemicznych, jakie wydziela nasz organizm. Ludzkie ciało, podobnie jak w przypadku zwierząt, emituje feromony, które stymulują reakcje seksualne innych osób. W efekcie, choć nie do końca jesteśmy tego świadomi, wybieramy partnera kierując się jego zapachem.
Wiosną, kiedy dni są dłuższe i zdecydowanie cieplejsze, nasze ciało wydziela więcej feromonów, przez co wzrasta na przykład ochota na seks. Jesteśmy bardziej zrelaksowani, częściej się uśmiechamy, co pozytywnie wpływa na naszą atrakcyjność”.

Poczuć się pięknie

Dni są coraz cieplejsze i bardziej słoneczne. Wyzwala to w każdym z nas energię, którą chcemy wykorzystać. Jesteśmy radośniejsi i silniejsi, jest w nas coraz więcej rozpierającej radości, którą chcemy z kimś dzielić.
Wreszcie można zrzucić też grube ubrania, poczuć się seksownie, atrakcyjnie i pokazać swoje atuty. Możemy wyjść na przyjemny spacer i przytulać się na świeżym powietrzu. Wywołuje to pragnienie bycia blisko z kimś, nawet u ludzi, którym dalekie są romantyczne porywy serca.

Zew natury

Nie bez znaczenia jest również fakt, że cała przyroda właśnie w okresie majowym nabiera ochoty na łączenie się w pary i płodzenie potomstwa. Tak samo człowiek, który jest wszak częścią natury, czuje „zew krwi” i budzą się do życia pragnienia o miłości, bliskości i posiadaniu drugiej połówki. „Organizm człowieka nieustannie podlega różnym reakcjom biochemicznym.
Gdy się zakochujemy, w układzie limbicznym wzrasta poziom dopaminy, neurotransportera o dpowiedzialnego za procesy emocjonalne oraz wyższe czynności psychiczne. Jej wysoki poziom wywołuje zadowolenie, bądź nagły przypływ energii – tłumaczy ekspert Wiktor Koszycki. – Jednocześnie wydzielane przez organizm feromony, wysyłając sygnały o naszej gotowości seksualnej, pobudzają sferę intymną osobników płci przeciwnej. To dzięki nim właśnie partner zaczyna się nami interesować”.
Wiosna pobudza nasze organizmy, które otoczeniu dają znaki, iż jesteśmy gotowi do działania.

Czas na romans?

Dlatego w maju rośnie w nas chęć na romansowanie i miłostki. Niektórzy wykorzystują go na znalezienie nowego partnera, inni pogłębiają relacje z obecnym.
Są i tacy, którzy poszukują przygód poza swoim związkiem. Nierzadko te namiętności gasną wraz z nadejściem jesieni.
Co dziwne, maj nie jest miesiącem, w którym młode pary chętnie biorą ślub. Być może ze względu na brak litery „r” w nazwie miesiąca, a to przecież ma przynieść szczęście?
A może dlatego, że maj to miesiąc szaleństw, miłości, romansów, ale nie podejmowania poważnych, życiowych decyzji. To czas zakochiwania się, wzajemnej fascynacji, ale niekoniecznie dojrzałego, stałego uczucia.

Aleksandra Zumkowska-Pawłowicz

Trochę statystyki

Postanowiliśmy sprawdzić, jak to z tym zakochaniem jest. Zapytaliśmy więc Polaków, czy rzeczywiście – ich zdaniem – wiosna sprzyja miłości. Próbowaliśmy też dowiedzieć się, jak licznej grupie spośród nas towarzyszy uczucie zakochania, a w ogóle, kiedy ostatnio zdarzyło się nam zakochać? Ciekawiło też nas, ilu spośród nas zakochało się właśnie tej wiosny…
Maj nie tylko przez nas uznany zostały za okres szczególny dla zakochanych. Przeszło cztery piąte Polaków (czyli więcej niż ośmiu na dziesięciu) zgodziło się z nami, że WIOSNA SPRZYJA MIŁOŚCI, przy czym aż 44% – przytaknęło nam bez chwili zastanowienia. Wśród pozostałych osób, 12%, nie zaprzeczyło nam, ale jednak orzekło, że maj, to okres równie dobry na miłość, jak każda inna pora roku bo dla miłości i zakochanych nie ma to żadnego znaczenia. Tylko pojedyncze osoby (w naszym społeczeństwie jest ich zaledwie 4%) sprzeciwiły się naszej tezie, o zakochaniu i okresie najbardziej temu sprzyjającym.
Kim są ludzie, dla których maj zakochanym nie sprzyja? Okazuje się, że jedyną grupą, która pogląd ten wyrażała wyraźnie częściej niż inni, okazali się przedstawiciele najmłodszej grupy badanych. Niemal trzykrotnie częściej niż ogół uczestników sondażu, nastolatki nie zgadzały się z powszechnym uznawaniem wiosny za okres i święto miłości (dokładnie było to 11% przedstawicieli tej grupy). Dodajmy w tym miejscu, że czterokrotnie częściej niż wśród ogółu pytanych opinie takie pojawiały się też wśród osób, którym jeszcze nigdy nie zdarzyło się zakochać…
Powszechnie podzielana (jak śmiało możemy już twierdzić, po potwierdzeniu tej tezy rzetelnymi badaniami) opinia o MAJU JAKO MIESIĄCU ZAKOCHANYCH jest nie tylko ogólnym osądem, ale także potwierdzonym przez nas faktem. TEJ WIOSNY ZAKOCHAŁ SIĘ NIE MNIEJ NIŻ CO DWUDZIESTY POLAK. W ciągu ostatniego całego roku, uczucia tego doświadczyło w sumie 14% – a więc tylko trzy razy więcej osób, a nie dwanaście razy więcej – jak można by się spodziewać, gdyby uznać, że pora roku nie wpływa na tę sferę naszego życia. W sumie więc, niespełna jedną czwartą naszego społeczeństwa stanowią ludzie, którzy po raz ostatni swoje serce oddali ukochanej osobie nie mniej niż rok, ale też nie więcej niż dziesięć lat temu (10% stanowią osoby, które zakochanie przeżywały rok – 5 lat temu, a 12% – „ze stażem” 6-10 lat). W sumie, trwające co najwyżej dziesięć lat uczucie jest udziałem już ponad jednej trzeciej mieszkańców naszego kraju. Okazuje się, że ponad połowa Polaków ostatni raz zakochanie przeżywała ponad dziesięć lat temu: 15% – uczucia takiego doświadczało nie dawniej niż 20 lat temu, a aż dwa i pół razy więcej (osoby takie stanowią 38% społeczeństwa) – dawniej niż 20 lat temu…
Co ciekawe, jeszcze nigdy nie doznało czym jest zakochanie 5% Polaków, a 6% albo nie pamięta tych chwil lub też nie potrafi określić, kiedy sytuacja taka ostatnio miała miejsce.
Opinie o tym, czy wiosna wpływa na miłość czy też nie, wiążą się silnie z aktualnym stanem uczuciowym, w jakim pozostają pytani przez nas ludzie. Wśród osób, które kategorycznie stwierdziły, że maj sprzyja zakochaniu aż 71% pozostaje w takim właśnie stanie uczuć. Tymczasem wśród osób, które zaprzeczają naszej tezie oraz wśród przekonanych, że pora roku nie ma wpływu na uczucia, większość zakochana nie jest (odpowiednio 58% i 52%).
Zakochani Polacy, to częściej mężczyźni (66%) niż kobiety (57%), najczęściej ludzie młodzi i w średnim wieku (73% dwudziestolatków, 78% – trzydziestolatków i 66%- czterdziestolatków), prywatni przedsiębiorcy (83%), kierownicy i specjaliści (78%), robotnicy (73%), gospodynie domowe (71%), pracownicy administracji i usług (70%) oraz bezrobotni i rolnicy (po 66%) – a więc osoby aktywne zawodowo (73%) . Wśród pozostałych – emerytów i rencistów, częstszym zjawiskiem jest pozostawanie poza kontrolą uczuć miłości (odpowiednio 60% i 57%), z kolei ostatnia już z kategorii – uczniowie i studenci – nie różni się już pod tym względem od ogółu pytanych. Dodajmy w tym miejscu, że wśród osób od 60 roku życia większość (64%) deklaruje, że zakochana nie jest (dodajmy jeszcze, że od ogółu pytanych nie różnią się zasadniczo pod względem niezależności od miłosnej fascynacji pięćdziesięciolatkowie – 40%, a także nastolatki – 43%).
Uczucia zauroczenia i miłości towarzyszą pytanym tym częściej, im lepsza jest ich sytuacja materialna (wśród osób znajdujących się w złej sytuacji materialnej – 55%, podczas gdy w dobrej – aż 69%). Stanom takim sprzyja również wyższe wykształcenie pytanych (zakochanych jest 49% osób z wykształceniem podstawowym i już 77% – z wyższym).
Aktualna sytuacja uczuciowa Polaków wiąże się silnie ze stanem cywilnym, w jakim pozostają. Najwięcej zakochanych jest wśród osób żyjących w związkach małżeńskich lub konkubinacie (79%). Zakochana jest także prawie połowa (47%) kawalerów i panien. Zdecydowanie rzadziej stan ten jest udziałem osób po rozwodach lub pozostających w separacji (18%), a zdecydowanie najrzadziej wdowców (7%).

OBOP

Każdy kocha inaczej, miłość miłości nierówna. Niektórzy zachowują się jak ogarnięci szałem, inni nie odczuwają tak silnego pobudzenia emocjonalnego. Skąd te różnice? Dowiedz się, jakie dokładnie zmiany zachodzą w twoim ciele pod wpływem zakochania.
Organizm każdego z nas wytwarza inne dawki hormonów miłosnych i dlatego na miłość reagujemy tak różnie. Stężenie i współpraca hormonów zmieniają się też w miarę, jak przeży- wamy wzloty i upadki miłości.
Dzięki „miłosnym hormonom” masz zaróżowione policzki, gładką cerę, błyszczące oczy i większe źrenice. Zdarza się, że spotykasz kogoś przypadkiem i już wiesz, że to ten (ta) albo żaden (żadna). Są tacy, którzy wierzą, że to feromony – bezwonne sygnały wysyłane i odbierane poza naszą świadomością. Inni twierdzą, że to szósty zmysł albo wierzą, że miłość jest darem boskim. Naukowcy natomiast wiedzą na pewno jedno – miłość – odwieczne natchnienie poetów – jest tylko grą hormonów. Stan zakochania wywołują substancje chemiczne, które działają na mózg (a nie na serce!) jak narkotyk. Dlatego dużo prawdy jest w starym powiedzeniu, że gdy budzi się miłość, zasypia rozum.
Narodziny miłości są dla organizmu prawdziwym szokiem. Serce bije szybciej, podwyższa się ciśnienie krwi, ręce drżą i się pocą – to oznacza, że wpadliśmy sobie w oko. Teraz wszystko dzieje się z szybkością błyskawicy. Gdy między dwojgiem ludzi zaiskrzy, w ich mózgu dochodzi do chemicznej burzy. Zaczyna się produkcja pewnych neuroprzekaźników (to hormony odpowiadające za przekazywanie sygnałów między komórkami nerwowymi). Niektórych mózg nie wytwarzał wcześniej wcale, inne produkował, ale np. w mniejszej ilości. Przestrojenie hormonalne winduje nas na coraz wyższe piętro miłosnych uniesień i sprawia, że zachowujemy się jak opętani.
Miłość: cały świat twój
Jesteś w stanie przenosić góry. Czujesz, że cały świat należy do ciebie. Nie dostrzegasz problemów, które jeszcze do niedawna wydawały się nie do rozwiązania. Zakochanego po uszy rozpiera szczęście, chce mu się żyć – tańczyć, śpiewać, krzyczeć z radości! Czuje się jak „na haju”. Taki stan euforii zawdzięczasz fenyloetyloaminie (w skrócie PEA). Działa ona jak narkotyk, ale nie jest szkodliwa dla organizmu, a niektórzy fizjolodzy uważają jej skład za chemiczną formułę miłości. Wystarczy spojrzenie osoby, którą kochasz, dotyk, a nawet sama myśl o obiekcie uczuć, a już dostajesz nową „działkę” narkotyku. To dzięki temu możesz nie zmrużyć oka przez całą noc, a następnego dnia nie czujesz zmęczenia, nawet masz więcej sił witalnych niż zwykle.

www.poradnikzdrowie.pl

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.