Historia y Politica – Cuba Libre!

 

“La isla mas hermosa que ochos humanos han visto” 

Krzysztof Kolumb

  

obama:castroWiększości międzynarodowego towarzystwa wygrzewającego się na cudownych plażach gorącej wyspy to zawołanie dziewiętnastowiecznego rewolucjonisty José Martí, kojarzy się jedynie z mocnym drinkiem. Tymczasem ów głos upominający się o wolność dla mieszkańców jednego z najpiękniejszych miejsc na Ziemi może być uznany za znacznik ważnego etapu w polityce światowych mocarstw XIX wieku – transferu punktu ciężkości politycznej równowagi globu poza Europę.
Oczywiście, kiedy ten transfer dopiero nabierał tempa, nikt w starych stolicach świata nie traktował kłopotów słabszego europejskiego sąsiada jako znaku przyszłych wydarzeń. Kto bowiem wówczas, w Paryżu czy Londynie, Berlinie czy Petersburgu mógłby pomyśleć, iż hiszpańskie kłopoty w odległych Amerykach, rozpad kolonialnej własności madryckich Bourbonów jest uwerturą ich własnych klęsk? Poza Turcją, umierającym orientalnym imperium to Hiszpania uważana była za chorego człowieka Europy.
Dla Hiszpanii – tak jak dla Turcji – wiek XVI to było owe “wspaniałe stulecie”. Królestwo Aragonii i Kastylii sięgało szczytów potęgi, o jakim nie śnili Rzymianie. Habsburgowie zdominowali Europę, zaś Nowy Świat obiecywał niewyobrażalne wręcz bogactwa. Srebro i złoto płynęło szeroką strugą przez Atlantyk; wypełnione cennymi metalami galeony rozpalały wyobraźnię ubogich rzezimieszków z wysp brytyjskich, Francji czy Portugalii. El Dorado! La Plata! Cuba!!!
***
Starcie o Kubę między młodą Republiką Amerykańską a starym Imperium Hiszpańskim miało swoje ideologiczne podłoże w dwóch odrębnych koncepcjach wspólnoty – językowo-kulturowej oraz do terytorialnej. Już w roku 1823 prezydent USA, James Monroe stworzył doktrynę, wedle której żywotny interes Stanów Zjednoczonych wymagał powstrzymania europejskiej kolonizacji i dominacji obu Ameryk. Zgodnie z amerykańskim myśleniem strategicznym, żadne europejskie mocarstwo nie mogło posiadać znaczących terytoriów w Amerykach. Od tej zasady zastosowano jeden wyjątek – zaakceptowano hiszpańskie dominium nad Kubą.
US:Cuba-patriotsAmerykanom niedaleka Kuba, piękna, bogata, dumna i… zniewolona jawiła się jako idealne odbicie ich własnego losu. Dlatego też narodowo-wyzwoleńcza propaganda tak motywowała amerykańskich kapitalistów. Biznes i idealizm. Pulitzer i Hearst, dwaj prasowi magnaci propagowali hasło wolności dla wyspy. I kiedy Hiszpanie wdali się w utarczki z Ameryką, wbrew swej woli prezydent McKinley musiał wydać Hiszpanii wojnę. „Kubańscy Patrioci i Amerykańscy Patrioci”, ramię w ramię – Compañeros de armas – jak to pokazują ówczesne rewolucyjne grafiki, wywalczyli wolność.

Cuba była Libre!

 Rok 1928, prezydent USA Calvin Coolidge, pierwszy i jak dotąd jedyny, który wizytował Kubę

Rok 1928, prezydent USA Calvin Coolidge, pierwszy i jak dotąd jedyny, który wizytował Kubę

USS_Maine_entering_Havana

USS Maine wchodzi do portu w Hawanie w 1898 r.

Wolność polityczna wyspy oznaczała… wolność dla ekspansji amerykańskich przedsiębiorców, którzy korzystali na niskich cenach cukru dla przejmowania lokalnych plantacji.  I tak to już poszło, iż Habana, odległa zaledwie 80 mil od wybrzeży Florydy stała się mekką kupców, biznesmenów, hotelarzy, plantatorów. Te wspaniałe bogate amerykańskie limuzyny lat 50-tych, te fasady hoteli, teatrów, sklepów – świadczyły wymownie o bogactwie jakie oczekiwało inwestorów.
Jakże wymowna jest scena z “Ojca chrzestnego 2”, gdy w Sylwestra 1958-go, nowojorski gangster, Michael Corleone siedzi przy jednym stole z prezydentem Bautistą oraz dyrektorami “American Telegraph & Telephone” i innych korporacji.
prezydente'28Filmowy Corleone zauważa coś, co umknęło czujnym oczom speców z CIA. Kubańska miłość do wolności skłoniła biedaków z przedmieść Trinidad czy Santiago do przyjęcia radykalnej ideologii Fidela. Do momentu klęski inwazji w Zatoce Świń amerykańscy eksperci nie wierzyli, iż Castro jest częścią szerszego planu imperialnej reorganizacji świata, tworzonego w Moskwie. Ba, bali się go “spłoszyć” wepchnąć w ręce Kremla!!!
Wolna Kuba w wydaniu planistów GRU, stała się śmiertelnym zagrożeniem Stanów Zjednoczonych. Amerykańska reakcja na klęskę oznaczała bezwzględną blokadę wyspy. Wiara w skuteczność tej blokady, w zakaz wszelkich kontaktów, z paleniem cygar włącznie – wyznaczyła na ponad 60 lat “warunki brzegowe” amerykańskiej polityki. Kandydat na prezydenta, który okazałby słabość w stosunku do reżymu Castro, mógł spisywać Florydę na straty, a bez Florydy….
Przyszli historycy pochylą się nad schyłkiem XX stulecia ery chrześcijańskiej z niedowierzaniem. Upadek ZSSR i parcelacja “Sovietskogo prostranstwa” okazały się łatwiejsze do zorganizowania dla wyspecjalizowanych agencji rządu USA, niż upadek reżymu Castro! Fidel odszedł, władzę przejął brat Raul, skończyły się subwencje z Moskwy. Cukier padł na twarz, a na wyspie nadal nie nastąpiła kontrrewolucja. Czołowi artyści i sportowcy od czasu do czasu uciekali z “raju Castro” ale reszta ludności, zajęta sprzątaniem pokojów w nadmorskich hotelach, budowanych przez europejski, głównie – o ironio – hiszpański kapitał, zadowala się drobnymi ustępstwami reżymu. Ot, od roku 2006 wolno celebrować Boże Narodzenia. Przylecieli nawet kolejni Papieże, oraz rodzina z Florydy.

Enter Obama

obama:cuba1Dla prezydenta Obamy, normalizacja relacji z reżymem w Habanie to… otwarcie wyspy dla amerykańskiego biznesu przy zachowaniu pozorów wspierania praw człowieka. I to jawi się jako jego największy tytuł do historycznej chwały. Obama nie przejdzie do historii jako wielki prezydent, ale może zaistnieć jako ten, który przeciął gordyjski węzeł czekania na zmianę reżymu. A że nie ubiega się o trzecią kadencję, ma głosy Kubańczyków z Florydy w nosie. Dlatego cytując Teda Cruza: – “Obama popija spokojnie Mojito z dyktatorskim reżymem”. Ma popijać „Cuba Libre”?
Znowu, odpowiadając słowami amerykańskiego polityka – Bernie Sandersa: – “Skoro rozmawiamy na przyjaznych warunkach z Saudyjczykami i Chińczykami, którym do naszych standardów demokracji i poszanowania praw człowieka daleko, to jaki problem z Kubą?”
Kojarzą Państwo teraz lepiej ten gest znudzenia Michaela Corleone, przekazującego bez żadnego zainteresowania, ów złoty telefon – symbol władzy amerykańskich koncernów na Kubie?
Prezydent Obama oddaje fetysze ostatnich dekad polityki Ameryki. Embargo? Derechos humanos? Let’s talk business.

WMWojnarowicz

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.