Deklaracja niemocy NATO?

Wojciech M. WojnarowiczFundamentem dobrego samopoczucia nie tylko elit, ale większości Polaków jest fakt, iż od roku 1999 jesteśmy członkiem najsilniejszego sojuszu polityczno-militarnego w historii świata. NATO, zmobilizowane do akcji, może zmieść z powierzchni globu każdego przeciwnika, i to bez użycia BMR.

I oto zastukał do drzwi ‘Europejskiego Ładu’ Pan Prezydent Putin, jeszcze niedawno uważany – mimo Guzji – przez ekspertów ‘Gazety Wyborczej’ za szczerego demokratę, a po Smoleńsku wręcz za przyjaciela. Minęło parę lat, Ukraina jest na naszych oczach krojona metodą salami, wczoraj Krym, dziś Donbas, jutro zapewne Odessa z okolicą. I teraz, kiedy wizja “zielonych ludzików” przenikających albo na Łotwę, albo z Kaliningradu pod Elbląg, staje się relatywnie możliwa, nadchodzi długo oczekiwany “pomruk” NATO.
Sojusz Atlantycki na swoim szczycie w Newport okazał wolę obrony państw-członków Sojuszu!  Będzie “Rapid Reaction Force” – taka “szpica”, gotowa do akcji w 48 godzin.
Uff! Spadł nam kamień z serca. Jesteśmy bezpieczni w Sojuszu! No bo w razie czego, jakichś takich zamachów na połowę Łotwy, albo desantu nieznanych ufo-ludków w Estonii – niebo nad Bałtykiem przetną błękitne strzały Eurofighterów Luftwaffe, wspierane przez nasze MiGi i „Jastrzębie”, a jeszcze do tego owe F-16 Dunów z Holendrami! No, wszak mamy tę akcję ochrony nieba nad sojusznikami z Pribałtiki. W bazie w Malborku były nawet francuskie Mirage!
W ostatnich dniach humory nam jednak nieco przygasły. Ledwo nasza prasa przeanalizowała, że ta “szpica” jest ciut za krótka i jakoś tak ledwo za Szczecin wyjrzy, najpierw niemieckie gazety, a potem już oficjalnie Pani Federalna Minister Obrony RFN wyjaśniła z lekkim zakłopotaniem kwestię… żeby tak dyplomatycznie powiedzieć… powietrznej impotencji Niemiec. To prawda, że Luftwaffe ma te kilkaset samolotów i helikopterów bojowych, ale tak po prawdzie to z uwagi na ograniczenia budżetu, braki części, personelu, i w ogóle nieprzygotowania… to w razie czego nie będzie w stanie realnie zareagować na ewentualne problem obrony Łotwy. Kilkanaście czynnych Eurofighterów to góra! A helikopterów “Tiger” to ewentualnie 8…

Deklaracja Pani van der Leyen stanowi bezpośrednio zagrożenie bezpieczeństwa Polski. Zagrożenie podwójne. Z jednej strony nieomal zachętą do realizacji ambicji Moskwy, z drugiej – samą postawą zachodniego sąsiada. Trudno jakoś uwierzyć, iż akurat Niemcy, ze swoim porządkiem i planowaniem, nie “zaplanowali” tego “bałaganu”: braku pieniędzy, części itp. I że akurat niemiecki przemysł, który wyrabia w Rosji miliardowe zyski, nie ma w tej nagłej zapaści zdolności obronnych Republiki Federalnej interesu. Nie trzeba być zaraz po Oxfordzie lub Heidelbergu, żeby odczytać deklarację niemocy sił zbrojnych najsilniejszego kraju NATO jako deklaracji ‘desinteresement’ Berlina w razie jakiejkolwiek akcji rewindykacyjnej Moskwy na terenie “bliskiej zagranicy’!
I tu obraz ustaleń ze Szczytu  NATO w Newport staje się klarowny. Owszem, wzmocnienia tego Międzynarodowego Korpusu w Szczecinie będą. I “szpica” w tymże Szczecinie także będzie, choć w śmiesznym wymiarze 700 chłopa. Bo to wszystko razem z jedynymi dywizjami WP gotowymi do akcji, stoi na granicy… Niemiec. Czyli NATO działa, bronić będzie granic Sojuszu. A to dalekie przedpole bałtycko-polskie? Hm… “Niech żywi nie tracą nadziei”?
Jak Państwo doskonale wiecie, są w dyplomacji  umowy i “umowy”. Są takie jak ów niesławny Protokół Budapesztański, gwarantujący integralność Ukrainy za oddanie pokaźnej liczby „nuków”. I są też takie umowy, jak ta z 1997-go, obiecująca Rosji, że nawet po przyjęciu do Sojuszu masy upadłościowej Układu Warszawskiego, na terenie Polski, Czech, czy Słowacji nie będzie stałych baz NATO. Pamięta ktoś może z Państwa, żeby nam to klarownie wyjaśniano, kiedy z entuzjazmem świętowaliśmy wejście w skład Sojuszu. Tak więc, nadal obowiązuje Układ Waszyngtoński, z owym mitycznym Artykułem 5-tym, na który jak na zaklęcie powołują się prezydent Komorowski i minister Siemoniak, ale jest on chyba nieco modyfikowany rozmaitymi – niekoniecznie naszymi – interesami.
Dziś, wobec zagrania va banque Putina w Donbasie, Niemcy nie tylko ogłaszają publicznie (czy nie powinna to być raczej informacja poufna?), że sami latać nie mają czym, ale jeszcze wymogli w Newport na Amerykanach, żeby oni przypadkiem jakiejś bazy w Polsce nie postawili, no bo byłoby to nie fair wobec Rosji. Pacta sunt servanda!

Pan prezydent Komorowski uznał oficjalnie, iż nie należy zajmować się kłopotami sąsiadów, ale trzeba budować własne siły zbrojne. I odwiedził Fort Bragg, gdzie ćwiczą gościnnie nasi chłopcy z doborowymi oddziałami spadochroniarzy US Army. OK. Minister Siemoniak, witając uczestników ćwiczeń “Anakonda” podkreśla jednak zależność naszego bezpieczeństwa od zdolności wypełnienia sojuszniczych zobowiązań. Na razie mamy w kraju na ćwiczeniach kompanię amerykańskich “Abramsów” i batalion “Challengerów 2” z Wielkiej Brytanii. Są też spadochroniarze z brytyjskiej 3 PARA, którzy ćwiczą z chłopakami z 16 batalionu Powietrzno-Desantowego. Zdobywanie mostów. Na Renie, czy może na Wiśle – rodzi się bezczelne pytanie. No bo, że nie na Niemnie, to już wiemy wszyscy.

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.