Co jeść, kiedy nic nie rośnie?

Dla naszego zdrowia najlepsze są produkty sezonowe i lokalne, czyli dobierane zgodnie z porami roku, okresowo dostępne w naszym klimacie – uważa dietetyk Magda Heba.
Jak podkreśliła, nie jest przeciwniczką produktów sprowadzanych z innych krajów, które mogą urozmaicić naszą dietę, ale warto się oprzeć na składnikach tradycyjnie występujących w jadłospisie naszych pradziadków.
Eksperta projektu „foodie people” podkreśla, że potrawy tradycyjnej polskiej kuchni, zwłaszcza tej zimowej, często są zbyt ciężkie i tłuste. To dlatego, że w większości przypadków nasi przodkowie ciężko pracowali fizycznie i potrzebowali nieporównywalnie więcej kalorii niż my dzisiaj. „Dlatego część przepisów radziłabym omijać szerokim łukiem, a większość odchudzić – zwłaszcza tych mięsnych” – powiedziała Heba.

fagioli
Ponieważ zimą nie ma lokalnych świeżych warzyw i owoców, trzeba więc korzystać z tych, które można przechowywać w odpowiednich warunkach całą zimę – warzyw korzennych, ziemniaków i kapusty, a także suszonych nasion roślin strączkowych, orzechów, suszonych owoców i warzyw, a przede wszystkim z kiszonek.
Kisić można praktycznie wszystkie warzywa. „Jest to naturalny proces, w którym dobre dla człowieka bakterie, które potem zasiedlają nasze jelita, zakwaszają produkt tak, by inne bakterie i grzyby nie mogły się do niego dobrać” – przekonuje dietetyk.
Najczęściej raczymy się kiszonymi górkami, kapustą czy burakami, ale oczywiście możliwości są dużo większe. Niestety przy kupowaniu kiszonek, zwłaszcza kiszonej kapusty, należy uważać. Proces kiszenia trwa około tygodnia i niektórym producentom to nie pasuje, bo za duże koszty więc oszukują i zamiast prawdziwego kiszenia zakwaszają kapustę octem. Na szczęście można rozpoznać oszustwo – kapusta kiszona jest żółta, kwaszona octem – biała – dodała ekspertka.
tymexNaturalny proces kiszenia jest o wiele bardziej wartościowy dla naszego organizmu, nie obciąża nadmiernie żołądka, wzbogaca nasze jelita w pożyteczne dla nas bakterie i powoduje, że produkt jest bogaty w witaminy, zwłaszcza witaminę C (ma jej więcej niż kapusta świeża) i kwas mlekowy, który oczyszcza jelita z bakterii gnilnych.
Dietetyk przekonuje, że zimą warto się rozgrzewać nie tylko ciepłymi posiłkami, ale również przyprawami. Klasycznym przykładem zimowej mieszanki przypraw to mieszanka piernikowa. Latem rzadko mamy ochotę na takie ciasteczka, za to zimą biją one rekordy popularności. Do potraw można dodawać też imbir, cynamon, kardamon, czy gałkę muszkatołową lub przyprawy mocno rozgrzewające: chili, pieprz i pieprz kajeński.
„Dodatkową korzyścią z ich stosowania jest to, że zawarte w nich związki mają właściwości bakterio-, wiruso- i grzybobójcze, więc chronią nas przed jesienno-zimowymi przeziębieniami” – dodała.
Przed infekcjami chronią też inne sezonowe i lokalne produkty m.in. grzyby boczniaki, które można uprawiać przez cały rok. Są one bogate w beta-glukany, które nie tylko stymulują układ odpornościowy, ale również działają przeciwnowotworowo, przeciwbakte- ryjnie, przeciwwirusowo i przeciwalergicznie.
„W okresie zimowym możemy więc znaleźć sporo naturalnych zdrowych produktów spożywczych. Sięgnijmy więc po kiszonki i inne przetwory, najlepiej samodzielnie przygotowane, bez sztucznych dodatków, mające więcej witamin niż owoce i warzywa sprowadzane z dalekich krajów” – zachęcała ekspertka „foodie people”.

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.