Barbarzyńcy w Nigerii

Barbarzyńcy w Nigerii

Wojciech M. WojnarowiczLos uprowadzonych w Nigerii przez terrorystów z organizacji islamskiej Boko Haram 234 uczennic powoli przebija się na czołowe strony światowych mediów.

Powoli i z trudem, gdyż ogłupiająca poprawność polityczna nie pozwala dziś otwarcie krytykować rozmaitych organizacji terrorystycznych, otwarcie stawiających sobie za cel niszczenie jakichkolwiek przejawów kultury zachodniej w Afryce czy Azji. Takim zaś dowodem zbrodni w oczach islamu jest edukacja dziewczynek i kobiet. Mimo więc, iż bandyci z Boko Haram od dawna już dokonują aktów terroru, detonując bomby i strzelając do bezbronnej ludności na zatłoczonych targowiskach północnych prowincji Nigerii, Sekretariat Stanu USA, jeszcze pod kierownictwem Hilary Clinton, odmówił umieszczenia tej organizacji na oficjalnej liście winnych działalności terrorystycznej.
Tym razem jednak masowa zbrodnia – porwania z terenu szkoły ponad 230 uczennic wstrząsnął opinią publiczną Zachodu do tego stopnia, iż bezczynność zarówno skorumpowanych do cna, obojętnych na los własnego społeczeństwa władz nigeryjskich (zwłaszcza armii) oraz zachodnich potęg nie da się dłużej niczym uzasadnić. Kolejne dni przynoszą dalsze wieści – i szokujące zdjęcia tych nieszczęsnych dziewczynek, najwyraźniej zmuszanych do przejścia na islam. Nawet nasza Kanada wysłała sprzęt poszukiwawczy z własną obsługą, wymuszając wręcz zgodę na prezydencie Nigerii, Johnatanie; specjalne jednostki skierowali do Nigerii Brytyjczycy, Francuzi a nawet administracja Obamy. Czy to wystarczy, aby odnaleźć porwane uczennice, żywe? Czy uda się odnaleźć i oddać rodzicom te, które podobno miały zostać sprzedane w niewolę?
Przy okazji zaś pogróżek szefa Boko Haram o takim właśnie zbrodniczym zamiarze – sprzedania ich w niewolę, warto by przypomnieć, kto współtworzył, razem z białymi kolonizatorami handel niewolnikami. Portugalczycy, Hiszpanie, Anglicy, Francuzi – wszyscy bogacili się na nieludzkim procederze. Jednakże to właśnie lokalni muzułmanie Afryki, z pogardą traktujący czarną ludność kontynentu, byli partnerami zyskownego procederu, operatorami zarówno targów niewolniczych jak i wielkich obław na “czarny towar”. Wspomina o tym literatura rozrachunkowa, piszą poszczególni autorzy, ale tę “piękną kartę” Islamu generalnie trzyma się w tajemnicy. Podobnie jak w podręcznikach historii wycisza się fakt, iż islamscy piraci z terenu Algierii wypuszczali się po ludzkie łupy także daleko na północ, aż na Islandię. To filtrowanie informacji o historii i naturze religii Proroka ma swoje praktyczne konsekwencje. Łatwo wtedy oskarżać zachodnią cywilizację o prowokowanie terroru – który w nowej interpretacji staje się uzasadnioną obroną! – a o naturze islamu milczeć, aby ci jak najbardziej “pokojowi” wyznawcy Proroka, wpadający w krwiożercze konwulsje, demonstrując na ulicach Londynu czy Kopenhagi, nie zamordowali jakichś Bogu ducha winnych sąsiadów innej religii. Pamiętacie Państwo tę histerię, jaką wywołało zwykłe przypomnienie przez Benedykta XVI-go kilku faktów z historii? Mówienie prawdy o tej religii spotyka się z protestem zarówno islamistów, jak i zachodnich lewaków. Wolno, ba – wręcz należy zawsze i wszędzie oskarżać chrześcijaństwo! O ludobójstwo, moralną dyktaturę, o niszczenie kultury, nauki, wolności. A jak ktoś chciałby skorygować ten obraz, pokazać historyczne cienie, ale także i blaski, osiągnięcia kultury? Ah, to bigoteria i zacofanie!
Zresztą jeszcze trochę, a pozytywne wypowiadanie się o religii (tej konkretnej, chrześcijańskiej!) będzie zakazane wszystkim tym, którzy pełnią funkcje publiczne: dziś kandydatom na posłów i posłom/posłankom, już za chwilkę lekarzom, a jutro nauczycielom lub policjantom. A za publiczne jedzenie kanapki z wieprzowiną, jeżeli jeszcze w ogóle będzie można gdzieś w krajach zachodnich, gdzie żyje islamska społeczność, wieprzowinę kupić, będzie chłosta!

Dyktatura Trudeau!

Decyzja Justina Trudeau, iż tylko zwolennicy nieograniczonego prawa do aborcji mogą zostać kandydatami jego partii w najbliższych wyborach federalnych jest informacją, jaka powinna wstrząsnąć podstawami Kanady. Decyzja ta powinna być natychmiast zaskarżona do Sądu Najwyższego. Mamy zamach na podstawowe prawa konstytucyjne – wolności religii, wolności słowa oraz wolności sumienia. To nie żarty. Trudeau wciela w polityczną praktykę koncept Orwella!
Oto szef partii politycznej w demokratycznej monarchii konstytucyjnej Kanady łamie zasadę wolności posła. Niezależność sumienia oraz prawo do wolności słowa jest zasadą naszej konstytucji. Poseł nie ma być marionetką – ma reprezentować wyborców! Wszystkich. Dziś mamy w Kanadzie konstytucyjne prawo wypowiadać się przeciwko aborcji! Skoro zaś obywatel ma zagwarantowaną wolność sumienia, to taka samą wolność musi mieć jego parlamentarny przedstawiciel.
Gdyby Trudeau zakazał startu z list Partii Liberalnej Kanady osobom jakiejkolwiek innej religii, czy lewackie też media zbyłyby to półgębkiem? Natomiast partyjne “Nie” dla konsekwentnych katolików przechodzi bezkarnie, bo raz uznawszy, iż prawo do aborcji jest prawem człowieka, można inne prawa człowieka – wolności sumienia – swobodnie łamać.
Nie wiem, ilu starszych Polaków, tych wypełniających polonijne kościoły od Quebecu po Vancouver wie już o decyzji syna ich ukochanego premiera. Polonia stała niegdyś całą duszą za “Trudem” i nawet poparcie udzielone przez “Czerwonego Piotrusia “ putchowi Jaruzelskiego tej miłości nie nadwyrężyło. Czy otwarte podeptanie wolności sumienia, ograniczenie czynnego prawa wyborczego spotka się z milczeniem? Katolicy – precz z ław poselskich partii liberalnej!

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.