4 czerwca – Błąd Prezydenta

4 czerwca – Błąd Prezydenta

Prezydent Andrzej Duda popełnił gruby, polityczny błąd. Być może, błąd „wymuszony” relacjami z partyjnym bossem. Ale błędy w polityce, podobnie jak w sporcie, mszczą się niemiłosiernie. Przedstawmy to obrazowo tak: kiedy ma się piłkę meczową, w trzecim secie, prowadząc do zera i do tego z wystawki odbierających – to albo się to “zbije” albo … przegra w pięciu setach. Nie wieszczę PAD porażki za kilka lat. Ale, jeżeli doradcy i wszyscy inni mędrcy PiSu nie zauważyli, iż przy stanie obecnej ‘opozycji’ dzień 4 czerwca jawił się jako doskonała okazja do politycznego rozrachunku z rachityczną, pokręconą ideowo, zagubioną w czasie, opozycją – powinni być wysłani w kosmos. Tak jak zresztą szefowie kampanii poprzedniego Prezydenta, którzy położyli na własne życzenie całą formację PO. No, ale po tandemie Kopacz/Kamiński, wspartym mędrcami GW – trudno było oczekiwać cudu!!!!
obalanieDlaczego błąd?! Nieobecni nie mają racji!!!
Wyobraźmy sobie taki scenariusz. Po ulicach Warszawy tańczą sobie, ramię w ramię, lekko opaśli beneficjenci Magdalenki. Olek i Bronek, w polce galopce, z brzuchami rozdymającymi marynarki, a w tle jakiś tam Kodowski z kucykiem i rzesza zadowolonych z życia funkcjonariuszy PRLbis. Całe to popaprane towarzystwo KODu, o przeciętnej wieku 50-plus. Ci, którzy po marszu idą grillować!
Do współczesnej zaś Polski, do młodych Polaków i Polek przemawia z Pałacu Prezydenckiego prezydent A. Duda. Otoczony rzeczywistymi opozycjonistami, z Morawieckim i Wyszkowskim, z weteranami AK i NSZ. Nasz Prezydent zdawałby relację Narodowi z ostatnich trzech dekad – kto i co ugrał na robotniczym proteście! Gdzie są owe zakłady strajkujące dla godności pracy? W jakim stanie są stocznie, kopalnie?
Młody Prezydent mówiący do młodych Polaków i Polek. Dziękujący ludziom z zakładów i ulic, nie zaś licencjonowanej opozycji z uniwersytetów i rządowych synekur. Jakże inaczej wyglądałby ten przekaz – konfrontacja ulicznego Bolka i Olka z dodatkem kucyka KODu versus majestat RP. Przekaz historycznej prawdy:
“To wy, Ci na ulicy, wywalczyliście wolność, nie zaś ichnie umowy z komuną, zdechłą już i ożywianą jedynie zakulisowymi umowami dzieci aktywu KPP!”
Tak powinien wyglądać Dzień 4 Czerwca, obchody 27 rocznicy dnia, kiedy to Polacy – przy urnie, w demokratyczny sposób – pogonili komuchów, z ich reglamentowaną demokracją. Tę samą “demokrację” dzisiejszego KODu, roszczącą sobie prawo do obalenia rządu przy…. 30 procentach poparcia.
Gdzie był Prezydent RP tego dnia?
Szanuję uczucia polskich katolików, ale przy tej ilości świąt i rocznic, jeszcze jedna beatyfikacja, choćby osoby tak zasłużonej dla polskiego życia zakonnego, jak XVIII-wieczny duchowny, Ojciec Papczyński, mogłaby odbyć się bez osobistej obecności prezydenta na Piazza di San Pietro w Rzymie.
Salus Reipublicae – Dobro Rzeczpospolitej wymaga poświęceń, także od najbardziej religijnych polityków. Ktoś, kto twierdzi inaczej, podważa fundamenty Państwa i Prawa!
Mój Prezydent, wybrany głosami protestu, zwłaszcza młodych Polaków i Polek przeciwko chucpie ostatnich dwóch dekad, w odruchu poszukiwania głosu autentycznie wolnego od szemranych układów postkomuny i agentury, właśnie dnia 4 Czerwca ma obowiązek, święty obowiązek – uczyć obywateli, na czym polegało odepchnięcie komuny od władzy.
Odezwą się partyjni lojaliści, wskazujący “mądrość etapu” – dowodzący, iż Prezes najlepiej wie, jak rozgrywać sprawy. I po to wysłał Dudę do Watykanu, aby przekaz był klarowny. Ani kroku w tył!
Otóż w moim rozumieniu obowiązku Prezydenta, On nie ma się oglądać na słowa Prezesa, bo Prezes ma swoją partyjną agendę a Prezydent ma mieć dobro całej Rzplitej na uwadze, zwłaszcza zaś tej rosnącej, uczącej się i chłonącej wiedzę z oglądu stanu państwa! Głową Państwa jest Prezydent. Jeżeli Andrzej Duda nadal widzi się w roli zależnego od szefa partii, to znaczy – nie rozumie wyzwania czasów.
Andrzej Duda ma obowiązek informować, z Urzędu i z pozycji swej generacji, wolnej od ówczesnych ograniczeń i zahamowań – dlaczego tak, a nie inaczej wyglądało ostanie 25 lat transformacji. Bo jak nie Prezydent – to kto? Wszak Bronek i Olek zachwalają swój kram od dwóch dekad z okładem, no i ten ichni towar idzie w świat! A może trzeba inaczej!!!!!

WMW

PS. Swoisty, historyczny wydźwięk dnia 4 Czerwca 1989 doskonale wyczuł mój opozycyjny druh i przyjaciel, G. Schetyna. Nie było Grzesia w stolicy, tym razem nie mieszał się z KODowsko-komuszą bandą. Nie wiwatował na część Geremka i Oleksego. Może, na co liczę – zdał sobie wreszcie sprawę, iż On też jest skazany przez frakcję Tuska/Kopacz/Kamińskiego do “odstrzału”. Może dlatego, iż był jednym z nas, z “Solidarności Walczącej”, których gonili ZOMOwcy po bramach. Bo nie chodzi tak naprawdę o PiS, czy Kaczyńskiego – chodzi, o to abyśmy wszyscy – tu i tam, jako Polacy –  wstydzili się samych siebie, swych imion i swych dziejów – i kłaniali się nawiezionym na naszą Ziemię – postsowieckim okupantom, owiniętym dziś w europejski błękit, którym Polska do niczego nie jest tak naprawdę potrzebna!!!!

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.