Do parkingu przy nieczynnej restauracji na nieczynnym polu golfowym nazywanym Hunters Pointe od mojego domu jest dokładnie cztery kilometry i sto metrów. Samo pole golfowe ciągnie się przez dwa kilometry w stronę domu, wzdłuż autostrady 406, tak, że mógłbym tu właściwie przyjść na piechotę, gdyby nie to, że pieszym po autostradzie chodzić nie wolno. Nie wolno też jeździć rowerem, a szkoda, bo widząc ilu rowerzystów jeździ po ulicach po ciemku bez żadnych świateł, myślę, że pozwolenie im na jeżdżenie autostradą spowodowałoby powrót do zgodnego z naturą doboru naturalnego i wybiłoby wielu głupków i idiotów. No, ale to tylko takie mrzonki, niestety. Wracając do pola golfowego, grałem w golfa i uważam, że to wspaniała gra, o wiele trudniejsza i wymagająca więcej fizycznego wysiłku niż się to niektórym malkontentom wydaje.

Pole golfowe Hunters Pointe powstało w roku 2000. Wydaje się, że to wczoraj, przynajmniej dla mnie, a to przecież już 20 lat minęło od tamtej pory. Zaprojektowane było przez architekta Grachama Cooke, który projektował również takie pola jak Fox Harb’r czy Mont-Tremblant. Pole Hunters Pointe miało odzwierciedlać Scottish Highlands i chyba się to udało sądząc po zdjęciach ze Szkocji, chociaż nigdy tam nie byłem. Podobno sygnalizowało to nowy kierunek w grze w golfa w Regionie Niagara. Nie wiem nie mieszkałem tu wtedy. Wzdłuż pola golfowego wybudowano osiedle pięknych domów o tej samej nazwie, Hunter Pointe. Ludzie (ci bogatsi) zauroczeni tym pięknym miejscem, wykupili te domy szybciej niż je stawiano, chociaż podatek tutaj był większy niż gdzie indziej a cena domów przekraczała 700 tysięcy dolarów, co może nie jest szokiem dla mieszkańców Mississauga czy Toronto, gdzie prawie każda szopa teraz tyle kosztuje, ale tutaj, gdzie ciągle można kupić ładny dom za 350 tysięcy, było to naprawdę dużo. Zwłaszcza piętnaście czy dwadzieścia lat temu. Radnym miasta Welland bardzo się to spodobało. Wielkie fabryki, które kiedyś stanowiły podatkowy dochód dla regionu, zamykały się jedna po drugiej i miasto zaczęło praktycznie umierać. To nowe osiedle zainicjowało inne i miasto zaczęło się odradzać. Jednak jak wszędzie, chciwość polityków powoduje ich zaślepienie. Wymyślili sobie, że na miejscu doskonale funkcjonującego pola golfowego o powierzchni 83 hektarów postawią 1200 (tysiąc dwieście) nowych domów. Już pewnie zacierali ręce mając widok nowych podatkowych dolarów w oczach, gdy mieszkańcy, w roku 2018 powiedzieli NIE. Jak można sobie wyobrazić, że ludzie będą kupować drogie domy i płacić wysokie podatki, gdy te domy będą stłoczone jeden przy drugim, z autostradą, obok, jako jedyną atrakcją? Chyba tylko polityck może coś takiego wymyśleć. Czy mieszkańcom się uda ten protest? Mam nadzieję, że tak. Pole golfowe Hunters Pointe zostało zamknięte w roku 2017. Ścieżki, po których poruszały się wózki golfowe zarosły trawą, bobry postawiły tamę i woda z małych jeziorek i jednego większego zalała mostki. Ciągle widać gdzie znajdowały się „greens” i dołki. Ciągle znajduję piłki golfowe w wysokiej, niekoszonej przez trzy lata trawie. Mam ich już jedenaście. Jestem tu codziennie, bo jest to wspaniałe miejsce dla mojego szczeniaka Judasza. W zeszłym roku przychodziłem tu z psem Belwederem, który niestety umarł w sam Nowy Rok. Judasz uczy się tu wchodzić do wody, ganiać wolno jak wiatr, a ja spotykam coraz więcej dzikich ptaków i zwierząt. Szkoda by było tego miejsca, które stało się naturalną enklawą dla ptaków, kojotów, królików, bobrów czy jeleni. Mam nadzieję, że to miejsce pozostanie wolne.                                                                          

Marek Mańkowski Cdn.