W Polsce trwa od co najmniej półtorej dekady bezwględna wojna polityczna. Konflikt ten podzielił społeczeństwo na dwa dosłownie nienawidzące się nawzajem plemiona (niczym Hutu i Tutsi w Ruandzie). Dziś to pandemia – śmiertelne zagrożenie nie tylko życia obywateli, ale dalszego rozwoju gospodarczego kraju – sprawia, iż wrogie emocje sięgają zenitu.

Chodzi oczywiście o wybory prezydenckie, zgodnie z prawem ogłoszone na 10 maja. Wobec zagrożeń pandemią stoją one pod ogromnym znakiem zapytania. Nie ma żadnych precedensów ani wykładni, jak powinno w sytuacji takiej epidemii reagować państwo. Są oczywiście regulacje nadzwyczajne, stany: wyjątkowy, wojenny czy klęski żywiołowej. Każdy z nich pozwala wybory legalnie odłożyć w czasie. I każdy niesie dodatkowe zagrożenia oraz poważne koszty.

Opozycja w Polsce, jeszcze dwa miesiące temu niezdolna do zbudowania wiarygodnej alternatywy wobec prezydenta Dudy, wyczuła doskonałą okazję. Czas kryzysu zawsze wmacnia rządzących. Ale kiedy opadają emocje, a zaczyna się bilans strat i żmudne odbudowywanie gospodarki, kiedy ludzie są bez pracy – wtedy to opozycja może zbierać żniwo. A rząd zawsze traci.

I od dwóch miesięcy mamy, rozpisaną na głosy, agresywną, momentami histeryczną, epatującą obrazami śmierci, agitację – odwołać wybory. Jedyną możliwością dokonania tego jest wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Ale jedyny decydent takiego rozwiązania nie jest zainteresowany oddaniem opozycji kluczy do sprawowania władzy w Polsce.

Mamy więc medialny dramat i konstytucyjny armagedon. W zależności od politycznej opcji eksperci, sędziowie i prawnicy budują przeciwstawne narrację. Jak w teatrze absurdu, role zmieniają się co chwila. Wczorajsi krytycy samej ideii wyborów korespondencyjnych (jako obarczonych zbyt wielkim ryzykiem manipulacji) politycy PiS, dziś wychwalają je – jako jedyną, konstytucyjną i bezpieczną opcję. Wczorajsi obrońcy konstytucji (ważniejszej podobno niż życie obywateli) dziś uzasadniaja konieczne manipulacje ze stanami nadzwyczajnymi najwyższym dobrem zdrowia obywateli!

Od kiku dni leży na stole propozycja rozcięcia gordyjskiego węzła wyborów w czasie pandemii – wyborów, których wiekszość obywateli w tej chwili autentycznie nie chce! – poprzez zmianę konstytucji. Projekt Gowina, przebudowy modelu prezydentury RP na jedną, 7-letnią kadencję, byłby rozwiązaniem salomonowym. Czy będzie?

Liderzy totalnej opozycji, myśląc kategoriami państwa, mogliby pójść na kompromis (jak to sugerował naczelny “Rzeczpospolitej”, red. Chrabota), a nie ekscytować się wizją wykolejenia władzy. Wobec poważnego ryzyka kompromitacji wyborów korespondencyjnych Prezes Kaczyński tę propozycję (wiadomo, jak niechętnie) był zmuszony podpisać. Czy w Polsce nastąpi polityczny cud – i zwycięży zdrowy rozsądek?

Pani Natalii Kusendowej, MPP – Słowa Uznania

Natalia Kusendova is an elected lawmaker whose past career was in healthcare. Her nursing skills are needed more than ever in our Nation’s history. The Ontario Progressive Conservative MPP made the decision to bring her needed skills to the front-lines. The most selfless and meaningful effort I’ve ever witnessed by an elected official anywhere, ever.

Thank you Natalia and all of your colleagues. Please stay as safe as possible.

Paul Bell, 3 kwietnia 2020, facebook @ 00:45

Posłanka do Parlamentu Ontario z okręgu Mississauga-Centre, Pani Natalia Kusendova jest z zawodu pielęgniarką, z uwagi jednakże na swe polityczne obowiązki, jest w ograniczony sposób aktywna w wyuczonej profesji. Kiedy jednak przed służbą zdrowia naszej prowincji stanęło wyzwanie epidemii COVID-19, Pani Natalia zamieniła poselskie ławy w Queen’s Park na pielęgniarski fartuch i maskę. Gest tyleż naturalny dla samej zainteresowanej, co niezwykły w czasach dewaluowania wszelkich wartości na rzecz dominacji blichtru i taniej popularności celebrytów. Polityk wierny wartościom?

Jej decyzja została zauważona i doceniona w mediach kanadyjskich, a także polonijnych (np. w ubiegłym wydaniu Życia) a także w mediach społecznościowych. Powyższy cytat to tylko jeden przykład reakcji społeczności fb na codzienną aktywność naszej posłanki, także w organizowaniu pomocy dla osób dotkniętych epidemią, np. potrzebujących seniorów.

Ten “powrót” do zawodu w chwili zagrożenia zdrowia obywateli jest nie tylko pięknym świadectwem wartości. Pisząc o tym przykładzie pięknej postawy chcę – na ręce i za pośrednictwem Pani Natalii – złożyć podziękowania wszystkim pracownicom i pracownikom służby zdrowia: lekarzom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym, personelowi pomocniczemu. A także wszystkim służbom: federalnym, miejskim czy prowincjonalnym, za ich ciężką pracę, obarczoną w tych dniach dodatkowym niebezpieczeństwem. Przypomnijmy cenę jaką płacą ci na pierwszej linii walki z wirusem. W Italii zmarło już do tej pory 94 lekarzy, a liczba ofiar wśród personelu pomocniczego przekracza setkę. Słyszymy o ofiarach wśród medyków w Nowym Jorku. Wyczerpanie fizyczne i psychiczne tych na pierwszej linii obrony ludzkiego życia i zdrowia jest nie do wyobrażenia.

W chwilach kryzysów okazuje się, jak wiele zależy od ludzi, których pracę przyjmujemy jako coś oczywistego. Pielęgniarka, salowa, kierowca ambulansu. Obyśmy o tym nie zapomnieli w okresie po pandemii. Odpowiedzialna praca, wymagająca dużej wiedzy i poświęcenia, kluczowa dla bezpiecznego funkcjonowania społeczeństwa, powinna być odpowiednio doceniana i wynagradzana.

Pani Natalio, Pani oraz Pani Koleżankom i Kolegom dziękujemy z głębi serca!

WMW