Naukowcy ostrzegają przed silnym wstrząsem w Kalifornii

Uskok San Andreas biegnie wzdłuż wybrzeża całej Kalifornii. To właśnie w jego obrębie w 1906 roku wystąpiło trzęsienie ziemi o sile 7,6 stopnia, które spowodowało, że w San Francisco zostało zniszczone 80 proc. budynków, a w gigantycznym pożarze zginęło około 3000 osób. Eksperci są pewni, że następny taki kataklizm jest tylko kwestią czasu i może wystąpić w najbliższych latach.
Według sejsmologów, należy się obawiać powtórki czarnego scenariusza. Uskok San Andreas znajduje się w miejscu kolizji płyt tektonicznych, pacyficznej i północnoamerykańskiej i rozciąga się aż na 1300 km. Ze względu na skalę zagrożenia, jest to również jeden z najlepiej dozorowanych uskoków świata.
Dzięki temu ustalono, że aktywność w ramach uskoku bynajmniej nie ustała i wciąż notowane są częste trzęsienia ziemi. Przeważnie są one bardzo słabe, albo są to tak zwane “ukryte” trzęsienia ziemi, o których sejsmolodzy dowiedzieli się dopiero niedawno. Jak się okazało, od 2008 do 2018 roku w obrębie uskoku nastąpiło prawie 2 mln trzęsień ziemi, co daje prawie 500 wstrząsów dziennie, czyli średnio jeden co 174 sekundy. Poprzednio, w okresie dekady, została zarejestrowana znacznie mniejsza liczba trzęsień ziemi, tylko 180 tysięcy, czyli jeden wstrząs na 30 minut.

Trzęsienie ziemi w San Francisco w 1906 roku – główne trzęsienie ziemi, które uderzyło San Francisco i wybrzeże północnej Kalifornii o godzinie 5:12 nad ranem 18 kwietnia 1906 roku. Główny wstrząs epicentrum wystąpił niedaleko brzegu ok. 3 km od miasta. Obszar epicentralny miał kształt wąskiego pasa biegnącego wzdłuż uskoku San Andreas na północ, jak i na południe, o całkowitej długości 296 mil (477 km). Obszar na którym wstrząsy były tak silne, że zawaleniu uległy wszystkie kominy, liczył 110 km szerokości. Trzęsienie trwało 65 sekund (według zapisów sejsmografów z Berkeley, niedaleko obszaru epicentralnego), zaś w samym San Francisco zniszczenia zostały dokonane w czasie 40 sekund.
W tym czasie odnotowano tylko 567 wypadków śmiertelnych; liczba została podana przez rząd w obawie o nagły wzrost cen usług budowlanych i związanym z tym kosztem odbudowy miasta. Także w Chinatown zignorowano setki ofiar przypisując to rasizmowi panującemu w tamtych czasach. Dziś ta liczba została skorygowana i oszacowana na przynajmniej 3 tys. Większość przypadków śmiertelnych występowało w San Francisco, ale 189 zostało zgłoszonych w okolicach zatoki. Pozostałe miejsca na terenie zatoki takich jak Santa Rosa, San Jose i Uniwersytet Stanford także ucierpiały w katastrofie.
Liczba osób, które pozostały bez dachu nad głową, figurowała w granicach od 225 tys. do 300 tys. W czasie katastrofy San Francisco było dziewiątym co do wielkości miastem w Stanach Zjednoczonych i największym na zachodnim wybrzeżu z populacją sięgającą blisko 410 tys.

Zwiększenie liczby wstrząsów może być jednak związane z metodologią pomiarów, ponieważ te trzęsienia są bardzo słabe i ledwie można je zauważyć na sejsmografach. Według naukowców, głównym problemem było to, aby oddzielić mikro trzęsienia ziemi od szumu tła (drżenia pochodzenia industrialnego lub z powodu przejeżdżających pojazdów).
Nowe badania pomogą lepiej zrozumieć, w jaki sposób kształtuje się aktywność sejsmiczna na południu Kalifornii i może pomóc w ustaleniu, kiedy wzrasta ryzyko następnego tak poważnego trzęsienia ziemi. A jak wynika z ostatniego raportu USGS, duże trzęsienie ziemi w Kalifornii jest możliwe.
Naukowcy przeanalizowali dane z aktywności uskoku San Andreas, a także z pobliskich uskoków San Gabriel i San Jacinto i stwierdzili, że prawdopodobieństwa poważnego trzęsienia ziemi (o sile 8 stopni lub więcej) w ciągu najbliższych 30 lat, wzrosło w Kalifornii z 4 do 7 procent. Według sejsmologów, ludzie muszą zrozumieć, że katastrofa jest nieunikniona i już trzeba rozpocząć do niej przygotowania.