•   Saturday, 26 Nov, 2022
  • Contact

Inflacja

Czy nas pochłonie?

Przy ponad pięciu procentach (dane z Niemiec) inflacja jest najwyższa od 30 lat. Nowy prezes Bundesbanku Joachim Nagel nie zgadza się z rządową prognozą, że inflacja wkrótce opadnie. Wzywa EBC do szybkiego działania, ale tak naprawdę nie mogą one w ogóle wpłynąć na obecne wzrosty cen.
Stare „zasady” między podażą pieniądza a inflacją już dawno minęły, ale przeżywają dziwny renesans. Faktem jest, że w światowym obiegu jest ponad 100 razy więcej pieniędzy niż wartość wszystkich towarów i usług. Tak jest od lat 90-tych XX wieku, jednak skutki tej katastrofy finansowej nie spowodowały znaczącej inflacji w życiu codziennym. Z kolei w obszarze drogich dóbr, takich jak nieruchomości i akcje, od dłuższego czasu trwa silna inflacja. Opiera się to na polityce zerowych stóp procentowych EBC, ponieważ jego tanie pieniądze służą do kupowania nieruchomości i udziałów.
Ta polityka monetarna miała w rzeczywistości podnieść inflację do około dwóch procent, ale to też nie zadziałało. Nie mogło tak być, ponieważ w obiegu jest już mnóstwo pieniędzy i nigdzie nie brakowało towarów, które mogłyby prowadzić do wzrostu cen. Działało to tylko z cenami wynajmu, ale to całkowicie mijało się z celem. Można było jednak przewidzieć, że galopujące ceny nieruchomości spowodują wzrost czynszów, ponieważ budynki kupione po zawyżonych cenach mają przynosić zadowalające zwroty. To jest łatwe. Aby osiągnąć ten sam procentowy zwrot z nieruchomości, której cena podwoiła się, czynsz również musi zostać podwojony. Jednak ze względu na dużą liczbę starych umów najmu wpłynęło to jedynie w niewielkim stopniu na ogólnie ustalony poziom inflacji. Jednak dla osoby, która szuka nowego miejsca na pobyt, ma to znaczenie i to olbrzymie.

Z powodu szalonej polityki koronawirusowej, łańcuchy dostaw już nie działają

Więc co się stało, że inflacja jest teraz na rekordowo wysokim poziomie?
Jest podobnie jak 30 lat temu, czyli po tzw. zjednoczeniu Niemiec: popyt przewyższa dostępny towar. Mało tego, w tym czasie tanie towary produkowane w NRD na rynek zachodni nagle zniknęły i trzeba było je zastąpić produktami, które trzeba było wytwarzać w „normalnych” warunkach. Tylko najpilniej zorganizowane przeniesienia produkcji do krajów byłego bloku wschodniego mogły to zrekompensować, wykorzystując słaby parytet walutowy i towarzyszącą mu tanią siłę roboczą. Działało to jeszcze dwa lata temu, nawet w przypadku tanich pracowników migrujących z krajów naszych wschodnich sąsiadów, zwłaszcza podczas żniw. Ale nie mogli już przyjeżdżać (przez politykę sanitarną), więc nastąpił wzrost cen szparagów i innych upraw. Jego wpływ na inflację nadal można maskować obniżką podatku VAT. To się skończyło w 2021 roku.
Z powodu szalonej polityki koronawirusowej, łańcuchy dostaw już nie działają. Kontenerowce są unieruchomione, ponieważ nie można ich rozładować, a ceny transportu kontenerów wzrosły dziesięciokrotnie. Linie produkcyjne stoją w miejscu, ponieważ brakuje komponentów do produkcji, a zatem nie można zaspokoić popytu. Jeśli chcesz nowy samochód, czasami musisz na niego czekać ponad rok. Zniknęły kampanie rabatowe, które miały zwiększyć sprzedaż, więc i tutaj klient musi sięgnąć głębiej do kieszeni. Docelowo dotyczy to wszystkich sektorów, których produkcja jest uzależniona od glo- balnych łańcuchów dostaw. Cały ten proces nie ma nic wspólnego z podażą pieniądza czy polityką stóp procentowych. Tak więc EBC nie ma absolutnie żadnej dźwigni, aby temu przeciwdziałać polityką pieniężną.
Związek między podażą pieniądza a inflacją działa tylko tak długo, jak długo istnieje stały niedobór. Oznacza to, że jeśli dodatkowe pieniądze napływają na rynek niedoborów, co uruchamia popyt, którego nie można zaspokoić wystarczającymi dobrami, to ceny rosną wraz z popytem. Jednak taka sytuacja nie istniała od lat 70-tych, z wyjątkiem małego specjalnego okresu po 1990 r. Trzeba więc zauważyć, że polityka banków centralnych już dawno przestała mieć wpływ na inflację. Jest to raczej dobrze skoordynowane podejście związków zawodowych z politykami i wielkimi korporacjami, które określiły poziom inflacji przy pomocy uzgodnionych wcześniej podwyżek płac. Należy również zauważyć, że po uwzględnieniu inflacji od tego czasu płace realne nie wzrosły prawie wcale. Jest to perfidna gra o sumie zerowej, która tylko wywołuje niepokój i ma sugerować postęp. Banki centralne od dawna nie miały na to żadnego wpływu.

Tanie, dodatkowe pieniądze przedostają się do bilansów banków

Tak zwany kryzys finansowy z 2008 roku pokazał, gdzie banki centralne mogą jeszcze interweniować. Mianowicie, jeśli chodzi o ratowanie banków i grup finansowych, a tym samym ochronę całego systemu przed wielką awarią. Dzięki polityce zerowych stóp procentowych jeszcze bardziej zwiększyli i tak już szaloną ilość pieniądza w obiegu.
Ale to nie miało wpływu na inflację, bo żadne z tych tanich, dodatkowych pieniędzy nie trafiły do ​​„małego człowieka”. Przesiąkała do bilansów banków i napłynęła na giełdy, o czym świadczyły całkowicie zawyżone ceny akcji. I oczywiście na rynkach nieruchomości, o czym świadczą obserwowane tam wzrosty cen. Banki i tylko banki mogły pożyczać pieniądze bez oprocentowania i inwestować w nieruchomości inwestycyjne, aby uniknąć groźnego spadku wartości pieniądza, kupując aktywa rzeczowe, w tym akcje.
Ale coś innego stało się z polityką Corony, która wywraca do góry nogami konwencjonalne zasady polityki pieniężnej. Duża część populacji została skutecznie pozbawiona pracy, ale jest to rekompensowane wypłatami odszkodowań, które nie są oparte na wydajności pracy. Oznacza to, że chociaż nie zapewnia się produktywnej pracy ani usług, pieniądze są nadal wypłacane tym, którym nie wolno pracować. Oznacza to, że są pieniądze, ale nie można ich użyć do opłacenia usługi, której nie wolno świadczyć. Więc te pieniądze muszą płynąć innymi kanałami. Na przykład przy zakupie samochodów lub innych produktów przemysłowych. Dokładnie takich jest już niewiele z powodu zaburzonych łańcuchów dostaw. Znajdujemy się więc teraz w sytuacji, w której stare mechanizmy działają ponownie w zakresie popytu, podaży i inflacji. Banki centralne, EBC, nie mogą interweniować, aby to regulować.
Pan Nagel, prezes Bundesbanku, również powinien o tym wiedzieć. Jeśli rozumie cokolwiek ze swojego zadania, co można zakładać, że jego oświadczenie dla EBC, że powinien interweniować teraz i powrócić do „normalnej polityki pieniężnej”, jest czystym mydleniem oczu. Faktem jest również, że podwyżka podstawowych stóp procentowych w obecnej sytuacji spowoduje wzrost inflacji. Jeśli oszczędzający stracili dużo pieniędzy w ostatnich latach, ponieważ dochody z odsetek nie były w stanie zrekompensować inflacji, znajdą na swoich kontach więcej pieniędzy o wyższej stopie bazowej. Z powodu nieuchronnego zagrożenia inflacją będą skłonni szybko inwestować tę wartość dodatkową w dobra realne, tym samym dalej stymulując popyt na dobra, których obecnie brakuje, a tym samym inflację.

Tylko polityka mogła powstrzymać ekscesy rynków finansowych

Chodzi o to, że po całym świecie krąży stukrotny nadmiar pieniądza. Nic, nic się nie zmieni, jeśli EBC podniesie główną stopę procentową. Pieniądze już tam są, zarezerwowane tylko dla „elity”. Wciąż ją pomnażają w swoich kasynach, na giełdach i na rynkach finansowych. EBC również nie ma na to wpływu. Tylko politycy mogli to zmienić, zakazując ekscesów rynków finansowych i przywracając je do reguł sprzed 1990 r. Ale wtedy rynki finansowe załamałyby się i nastąpiłby wielki krach. Z drugiej strony, budżety krajowe będą musiały zbankrutować jeden po drugim, jeśli ponownie trzeba będzie podnieść oprocentowanie na pożyczki rządowe. W stosunku do zerowych stóp procentowych lub nawet ujemnych jakie obser- wowaliśmy.
Jednak przy wyższych stopach procentowych właściciele domów będą również odczuwać ogromny niepokój o przyszłość. Kalkulowali przy bardzo niskich stopach procentowych i dlatego kupowali swoje nieruchomości po zawyżonych cenach. Jeśli teraz muszą obliczyć znacznie wyższe oprocentowanie przedłużenia kredytu hipotecznego, to już wiedzą, że nie stać ich już na wyższe opłaty niż należne. Większość nieruchomości trafi do banków na nieprzyzwoitych warunkach. Cały rynek nieruchomości może się załamać, co dotknie również dużych inwes- torów.
Jesteśmy w rozsypce, ale jeśli przyjrzysz się bliżej, nie jest to zaskakujące. Było do przewidzenia, prawie nieuniknione, że system finansowy, który znajdował się w sztucznej śpiączce, upadnie – prędzej czy później lub teraz. Nie ma już żadnego mechanizmu regulacyjnego, który mógłby powstrzymać trwającą inflację. W każdym razie polityka pieniężna banków centralnych nie może tego zrobić. Jesteśmy więc w okresie niepokoju, jakiego świat nigdy nie widział. Wszystkie układy zbiorowe pracy będą musiały być wielokrotnie renegocjowane i to będzie nadal napędzać inflację. Podobnie podwyżki czynszu staną się nieuniknione, poza wszelkimi „hamulcami czynszów”. Polityka pieniężna banków centralnych również nie może tego zmienić.

Czegokolwiek EBC spróbuje, może się tylko mylić

W zależności od tego, jak wysoko wzrośnie stopa procentowa, aktywność inwestycyjna stanie się mniej atrakcyjna. Tak jak było w latach 70-tych, bo zwroty na rynku kapitałowym były lepsze niż na realnych inwestycjach. Podsumowując, należy powiedzieć, że EBC nie tylko jest nieskuteczny w podejmowaniu działań, ale wszystko, czego próbuje, może być tylko złe. W każdym możliwym przypadku będzie to miało negatywne skutki i przyspieszy upadek, nawet do stanu chaotycznego. Dlatego domagam się pozostawienia stóp procentowych na poziomie zerowym i rozpoczęcia gruntownej przebudowy całego systemu.
Polityka Corony pokazała, że ​​wbrew wszelkim zasadom może działać przynajmniej przez chwilę, jeśli po prostu dasz ludziom pieniądze, aby mogli przetrwać. Pieniądze z powietrza, pieniądze bez pracy, za które można kupić rzeczy, których wciąż jest pod dostatkiem lub których pilnie potrzebują, bez względu na cenę. A ponieważ to już dowiodło, że stary system przekroczył kres swojej funkcjonalności, należy rozważyć i przedyskutować system, który przynajmniej zachowuje możliwość nie dotarcia za kilkadziesiąt lat do tego samego punktu, w którym jesteśmy obecnie.

Peter Haisenko
Tłumaczył: Paweł Jakubas
www.apolut.net

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: