•   Thursday, 20 Aug, 2026
  • Contact

Donald Tusk nie pierwszy raz „fauluje” w grze o Trybunał Konstytucyjny. 10 tez po decyzji w sprawie Macieja Berka. (…)

 Sztuka zarządzania polską polityką - z perspektywy ostatnich 40 lat - polega na tworzeniu kryzysów i skutecznym nimi zarządzaniu. Tak Jarosław Kaczyński jak Donald Tusk, opanowali tę cyniczną metodę do perfekcji. Od czasu do czasu rządzące ekipy są wymieniane, ale metoda pozostaje. Oczywiście, sojusznikiem Tuska w jego „sztuce” są zawsze media oraz liberalne elity, np. prawnicy. Dlatego też to ich negatywna reakcja (np. profesorowie Zoll czy Matczak) na decyzję Premiera jest znacząca w bulwersującej sprawie, nominacji do Trybunału Konstytucyjnego. Hipokryzja Premiera wstrząsnęła poważnie ‚Koalicją 15 Listopada’ - „nie tak się umawialiśmy!” Poniżej, dla Państwa, analiza problemu z chadeckiego portalu Klub Jagielloński.

WW-W

***

Donald Tusk nie pierwszy raz „fauluje” w grze o Trybunał Konstytucyjny.
10 tez po decyzji w sprawie Macieja Berka. (…)

1. Zapowiedź, że Maciej Berek, jeszcze niedawno minister ds. wdrażania polityki rządu w gabinecie Donalda Tuska, ma zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego, to pokaz hipokryzji. Zaprzecza bowiem zasadzie, którą rząd chciał wprowadzić ustawą jeszcze w 2024 r. (została odesłana przez Andrzeja Dudę do TK).
Mówiła ona, że między innymi ministrowie przez 4 lata po zakończeniu pełnienia funkcji nie mogą kandydować do Trybunału. Wybór Berka – jednego z najbardziej zaufanych ludzi Tuska – będzie w naturalny sposób zaprzeczeniem szerszej narracji obozu rządzącego dotyczącego idei odpolitycznienia TK.
2. Wysłanie do Trybunału Konstytucyjnego obecnego ministra z punktu widzenia trójpodziału władz jest bardziej kontrowersyjne od wysyłania posłów, którymi były Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz. Kluczowym wyzwaniem trójpodziału władzy jest bowiem separacja władzy sądowniczej i wykonawczej, stąd wysyłanie byłych posłów do TK jest mniej rażące niż delegowanie tam byłych ministrów.
3. Skala patologii jest tym większa, że mowa o ministrze odpowiedzialnym za… cały proces legislacyjny, a nie resortowy wycinek. Gdyby więc Maciej Berek chciał wyłączać się z orzekania wobec ustaw, nad którymi pracował, musiałby uczynić to względem wszystkich ustaw, odkąd zaczął pełnić swoją funkcję.
Co więcej, Berek bezpośrednio współtworzył strategię rządu względem Trybunału, w tym w sprawie wstrzymania publikacji w Monitorze Polskim postanowienia Andrzeja Dudy o wyborze Bogdana Święczkowskiego na prezesa TK.
4. Bardzo niepokojące było wyjaśnienie premiera, który podkreślał, że wysyła Berka do Trybunału Konstytucyjnego, bo ten świetny jest w… koordynacji działań i egzekucji zadań. Pojawia się pytanie, kogo ma koordynować i co ma egzekwować Berek przy Alei Szucha, skoro każdy sędzia powinien być niezależny w swoich decyzjach. Uzasadnienie słusznie rodzi podejrzenie o narzucanie trybu pracy, który jest niezgodny z rolą, jaką ma pełnić sędzia TK.
5. Wybór Berka uprawdopodobni próbę skoordynowania procesu „odbijania” TK. Były minister w rządzie Tuska dałby bowiem przewagę sędziom wybranym przez Sejm obecnej kadencji. Otwiera się zatem możliwość konfrontacji z prezesem Trybunału Bogdanem Święczkowskim. Tylko scenariusz realnego przesilenia w tej instytucji może dać Tuskowi odpowiednią rekompensatę za stratę w rządzie, która powstanie w wyniku odejścia Berka.
6. Głosowanie na kandydaturą ex-ministra Berka w Sejmie będzie ważnym testem dla koalicjantów partii Donalda Tuska. Jeśli wszystko pójdzie pomyślnie dla Koalicji Obywatelskiej, będzie to oznaczać, że mniejsi partnerzy pozbawieni zostali resztek podmiotowości i są totalnie podporządkowani szefowi rządu. Warto dodać, że kandydatury Berka premier nie konsultował z koalicjantami, czego dowodem było ich zaskoczenie.
7. Minister ds. wdrażania polityki rządu pełnił w gabinecie Tuska ważną rolę i podnosił jakość jego działań. Jego aktywność stanowiła namiastkę zarządzania ponadresortowego. Bez Berka rząd prawdopodobnie wróci do czasów chaosu sprzed jego nominacji. Nawet jeśli jego następca na stanowisku będzie sprawny, to bardzo prawdopodobne, że nie uzyska takiego zaufania od Donalda Tuska, jak Maciej Berek.
8. Wybór Berka świadczy o krótkiej ławce kadrowej Koalicji Obywatelskiej. Skoro Tusk wysyła do TK jednego ze swoich najlepszych ministrów, to znaczy, że jego zasoby kadrowe są bardzo ograniczone.
9. Wybór czynnego polityka na sędziego nie będzie pierwszym „faulem”, jaki obóz rządzący zastosuje wobec Trybunału Konstytucyjnego. Rząd bezprawnie nie drukuje jego wyroków (ani ich nie respektuje), niezależnie od tego, czy w składzie byli sędziowie-dublerzy, czy nie. Co więcej, TK jest finansowo głodzony, a przez dłuższy czas nie wybierano do niego kolejnych sędziów, kumulując wakaty.
Wszystkie działania były podejmowane wbrew Komisji Weneckiej, która w sprawie Trybunału rekomendowała jedynie zastąpienie sędziów-dublerów właściwie wybranymi i następnie zgodnie z prawem wymianę sędziów wedle harmonogramu upływania kolejnych kadencji poszczególnych osób, aby uzyskać pluralizm składu i odzyskać legitymizację tej instytucji.
10. I na koniec najważniejsze. Lekceważenie tych rekomendacji to dowód na to, że Tusk nie chciał naprawiać TK, ale go najpierw zneutralizować, a następnie przejąć, w czym ma mu pomóc zaufany minister. Gaszenie pożaru benzyną w TK jest jednym z najbardziej obciążających ten obóz działaniem, które skutki są – i przez wiele lat będą – bardzo poważne dla polskiego państwa i jego instytucji.

Paweł Musiałek,
www.klubjagielloński.pl, 14 sierpnia 2026

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: