•   Saturday, 01 Oct, 2022
  • Contact

Rok 2020 i 2021 w real estate - dwa bliźniacze lata

Maciek Czapliński

Do końca roku pozostało nam bardzo mało czasu i zwykle to jest dobry moment na podsumowania. Jaki był rok 2021 w real estate i czy COVID-19 miał odczuwalny wpływ na rynek?

Czas ucieka niezwykle szybko i muszę przyznać, że rok przeleciał nie wiadomo kiedy! Kiedy popatrzyłem na swoje notatki z podsumowania roku 2020, to odniosłem wrażenie, że mijający rok był do poprzedniego w dużym stopniu podobny - ale jeszcze bardziej zwariowany.

Rok 2021 minął zdecydowanie pod ogromnym wpływem pandemii. Rzeczownik „Co- vid” jest chyba najczęściej wymienianym słowem w historii ludzkości. Słyszymy je na każdym kroku - i wszystko co złe, można zwalić na koronawirusa.

COVID-19 ma i będzie miał ogromny wpływ na światowe rynki, i praktycznie każdy dział ekonomii długotrwale odczuje skutki pandemii. Nieważne, czy ktoś w nią wierzy czy nie – wpływ jest zauważalny wszędzie.

Kiedy na początku 2020 roku COVID-19 stał się powszechnym zjawiskiem – wielu ekspertów od real estate uznało, że spowoduje gwałtowne załamanie rynku nieruchomości oraz cen. Nawet Canada Mortgage & Housing Corporation uległa na początku 2020 panice i wprowadziła poważne zaostrzenia, by utrudnić uzyskanie pożyczek i uspokoić rynek. W ich opracowaniach przewidywano nawet 15% spadek cen w 2020 roku.  I co? Było i jest zupełnie odwrotnie. Minął rok 2020, który charakteryzował się w real estate chronicznym brakiem towaru, a rok 2021 był jeszcze gorszy.

Krótko można powiedzieć, że rok 2021 był szalony i niezwykle szybki. Jak Państwo wiedzą, wszędzie pisze się o drastycznie wzrastających cenach nieruchomości. Real estate jest rynkiem lokalnym. Oznacza to, że ceny w takich okolicach jak Toronto zwykle wzrastały w szybszym tempie niż w rejonach odleglejszych od metropolii - jak Guelph, Waterloo czy St.Catharines. A w 2021 po raz pierwszy (moim zdaniem) mieliśmy zjawisko odwrotne. Ceny „za miastem” rosły szybciej (procentowo) niż w Metro Toronto. Owszem, wzrost cen był wszędzie zauważalny, ale COVID spowodował, że nastąpił prawdziwy exodus z metropolii - i nie tylko emerytów, ale również młodych rodzin, które mogą pracować zdalnie w mniejszych miejscowościach – co oczywiście zachwiało podaż i popyt. A to zawsze prowadzi do wzrostu cen!

Mijający rok zdecydowanie preferował tych, co sprzedawali nieruchomości (SELLERS). Typowym zjawiskiem było wstrzymywanie ofert przez kilka dni od wpro- wadzenia nieruchomości na rynek, by sprowokować prawdziwą „wojnę ofert” (multiple offers situation).

Bardzo często cena wywoławcza jest obecnie trochę zaniżona w stosunku do ostatnich sprzedaży i często na jeden budynek w dobrej lokalizacji potrafi być od 5 do 20 ofert. W takiej sytuacji przebicie ceny od 10% do 15

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: