Po głębszym namyśle… – Sklep wielobranżowy, czyli o nijakości

Pamiętam, jak kilka lat temu w noworoczny wieczór oglądałem transmisję koncertu plenerowego, chyba z Ottawy. Oglądałem ze zdumieniem. Otóż, na scenie pierwszy pojawił się elegancko ubrany młodzian. Zasiadł do pianina i zaintonował kilka ckliwych strof o miłości. Następnie dołączył do niego raper, ubrany jak na rapera przystało. Więc refren zaśpiewali już razem: elegancki romantyczny chłoptaś przy pianinie i pasujący do niego jak wół do karety rozchełstany raper. Ciężko się to oglądało, a słuchało się jeszcze gorzej. Jakby tego było mało, przed kolejną zwrotką dołączyła do nich drobniutka azjatycka skrzypaczka, jak na drobniutką azjatycką skrzypaczkę przystało, ubrana była prawie w nic. Zrobiło się fatalnie. Taki tercet bez ładu i składu. Do dopełnienia tego kiczowatego obrazu brakowało tylko łyżwiarzy i sekcji baletowej. Od takiej przesady robi mi się niedobrze. Ja lubię proste rozwiązania i jasne sytuacje. Jak balet to balet, a jak azjatycka skrzypaczka to azjatycka skrzypaczka, a nie jakiś potargany raper. Zwłaszcza, że skrzypaczka solo wyglądałaby uroczo. Wiem na pewno, bo jej strój zasłaniał niewiele.

Ale wróćmy do jasnych sytuacji, a mam wrażenie, że tych w naszym otoczeniu coraz mniej. Wszystko zmienia się w ujednoliconą mdłą papkę. Dla każdego coś dobrego, a wszystko razem do niczego. Tak jak tamten fatalny koncert noworoczny. Dotyczy to nawet sytuacji, po których oczekujemy czegoś więcej, jak na przykład wizyty w księgarni. Sporo czytam i zawsze celebruję zakup nowej książki. Księgarnia, podobnie jak biblioteka, to były miejsca wyjątkowe, magiczne. Podczas studiów du- żo czasu spędzałem w bibliotece. Kilkupiętrowy budynek obezwładniał mnie ogro- mem zgromadzonej tam wiedzy. Wtedy napawałem się głównie tematyką techniczną. Programowanie i modelowanie komputerowe to były moje pasje. Z wiekiem, kiedy zaprogramowałem już wszy- stko co było do zaprogramowania, zacząłem doceniać beletrystkę. Książki są wspaniałe, ale księgarnie nie są już tym czym były, niestety.

Wchodząc do księgarni spodziewajmy się, że oprócz książek znajdziemy tam setki innych produktów. Są oczywiście ozdoby choinkowe lub wielkanocne, w zależności od pory roku. Mamy też kosmetyki, słodycze, a nawet – uwaga – obuwie dziecięce. Jak to w księgarni… Tak oto te świątynie kultury wyższej zmieniły się w sklepy wielobranżowe. Pewnie to i wygodne dla kupujących, ale nazywanie tego księgarnią jest trochę na wyrost. Dobrze, że miejsce dla książek jeszcze w nich jest. A wiele z tych książek to poradniki. Cytując tytuły: poradniki dla głupków, idiotów, kompletnych idiotów. Swoją drogą, obrażanie potencjalnego klienta to dość ciekawy chwyt marketingowy. A jednak chętnych nie brakuje. Widocznie przekaz trafia do osób odwiedzających te „księgarnie”.

Dziś wszyscy znają się na wszystkim. Internet jest skarbnicą informacji, tych wymyślonych i tych prawdziwych. W czasie pandemicznej kwarantanny coraz częściej nauczanie odbywa się online. Wraz z tym rośnie ryzyko, że zamiast książek i wykładów całą wiedzę będziemy czerpać z tej kloaki informacyjnej. Miliardy ludzi na świecie nie potrafią oderwać wzroku od ekranów telefonów komórkowych. Z racji swojego rozmiaru (rozmiar jednak ma znaczenie!), taki ekran pomieści raptem kilka linijek tekstu. Zresztą, pewnie i tak więcej byśmy nie przyswoili, bo trzeba szybko przejść do następnego linku. Internet karmi nas przekazami dnia, tak samo jak politycy. Krótka informacja, bez kontekstu ani wyjaśnienia. Chodzi o to żebyśmy zapamiętali, a nie zrozumieli. Niebezpieczne się to robi. Mamy złudzenie wiedzy. Wydaje nam się ze jesteśmy ekspertami, a wiemy mało.

Jak się w tym wszystkim odnaleźć? Może nie analizować nadmiernie całej sytuacji i płynąć z prądem? A może raczej się postawić i nie zgadzać się na tę bylejakość i nijakość? Chyba tak będzie lepiej. Pewnie nie wygodniej, ale lepiej. Jeżeli otoczenie nam się nie podoba to trzeba je zamieniać albo przenieść się gdzieindziej. Uciekać nie bardzo jest dokąd, pozostaje nam więc naprawiać świat. I to jest moje noworoczne postanowienie.

Proszę zapiąć pasy, bo będzie ostra jazda w 2021.

PawełGębski