Klimat był najważniejszym tematem obrad grupy G7 przez cały weekend w Biarritz, dzięki pożarom pustoszącym lasy deszczowe Amazonii i rozgrzanym kanałom społecznościowym na całym świecie.

Kanada zobowiązała się do przekazania 15 milionów dolarów i wykorzystania kanadyjskich bombowców wodnych do pomocy; Macron ogłosił także zobowiązanie G7 w wy- sokości 20 milionów USD, którego część ma zostać przeznaczona na długoterminową globalną inicjatywę na rzecz ochrony lasów deszczowych. Związek między tymi deklaracjami był niejasny – urzędnicy wydawali się być zagubieni, gdy zapytano ich, czy kanadyjskie pieniądze były częścią zapowiedzi Macrona, czy są oddzielną ofertą pomocy.

Ameryka Płd. w sprawie Amazonii

Prezydent Brazylii Jair Bolsonaro w środę zapowiedział spotkanie przedstawicieli krajów Ameryki Południowej, na którym ma być ustalona wspólna polityka ochrony lasów Amazonii. Przyjął też ofertę pomocy w walce z pożarami od Chile.
Po rozmowach z prezydentem Chile Sebastianem Pinerą Bolsonaro poinformował dziennikarzy, że spotkanie przedstawicieli krajów sąsiedzkich – oprócz Wenezueli – w sprawie ochrony Amazonii odbędzie się 6 września w kolumbijskim mieście Leticia.
Agencja Reutera przekazuje, że przywódca Chile udzielił Bolsonaro pełnego poparcia, podkreślając, że suwerenność krajów, na terenie których leży Amazonia, musi być szanowana. Zaoferował też cztery samoloty do walki z pożarami.
Bolsonaro dodał, że suwerenność Brazylii “nie ma ceny, nawet 20 bilionów dolarów”. Było to odniesienie do zaoferowania przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona 20 mln dolarów pomocy w imieniu państw G7 na walkę z pożarami.
Bolsonaro i Macron ostro w ostatnich dniach spierali się m.in. w sprawie pożarów. Macron obarczył Bolsonaro winą za tę sytuację i zarzucił brazylijskiemu prezydentowi kłamstwa w sprawie działań podejmowanych w kwestii ochrony środowiska. Bolsonaro oskarżył z kolei Macrona o “nierozsądne i nieuzasadnione ataki” i “ukrywanie swych intencji”.

Przyjmie pomoc, ale pod warunkiem

“Francuskie władze nazwały mnie kłamcą. Tylko jeśli odwołają to, co powiedziały o mnie, … i o narodzie Brazylii, który nie akceptuje tego uszczuplania suwerenności Amazonii, … będziemy mogli znowu rozmawiać” – oświadczył w środę prezydent Brazylii.

Brazylijski minister ds. ochrony środowiska Ricardo Salles, który, jak zauważa Reuters, stoi na czele rządowych działań w ramach walki z pożarami w Amazonii, w środę pozostaje w szpitalu wojskowym w stołecznej Brasilii. 44-letni Salles trafił tam we wtorek, skarżąc się na złe samopoczucie – poinformował szpital. Dodano, że personel przeprowadził “rutynowe badania”, a stan ministra oceniono jako stabilny.

We wtorek rząd Brazylii oświadczył, że przyjmie wszelką pomoc zagraniczną w zwalczaniu pożarów lasów Amazonii. Rzecznik prezydenta Rego Barros zastrzegł jednak, że to Brazylia będzie decydować, jak tę pomoc wykorzystać.

Według oficjalnych danych pożary na obszarze Amazonii są w tym roku większe o 83 proc. w porównaniu z takim samym okresem w 2018 roku.

Afryka również płonie

Nie tylko Amazonia i Syberia boryka się z ogniem, w mediach społecznościowych – przede wszystkim na Twitterze – pojawiają się głosy, że największe skupiska pożarów widoczne są na południu Afryki.
Pożary sieją największe spustoszenie w Angoli, Kongo, Demokratycznej Republice Konga, Tanzanii i Zambii.
Najprawdopodobniej wznieceniem pożarów, stoją ludzie, którzy podkładają ogień, by wypalić pastwiska i pola uprawne.

Niestety równie często pożary lasów wzniecane są także celowo po to, by “oczyścić” tereny pod nowe inwestycje.

Jak zauważa portal Smoglab światło na sytuację w południowej Afryce rzucają dane, które publikowane są w ramach monitoringu Fire Information for Resource Management System (FIRMS), za którego prowadzenie odpowiada amerykańska NASA.

Z danych portalu Smoglab wynika, że choć mniejsze lub większe skupiska pożarów lasów widoczne są na całym świecie, intensywnością wyróżniają się dwa miejsca – południe Afryki oraz Ameryka Południowa.

Problem jest bardziej złożony niż wynika to z dramatycznych zdjęć u celebrytów

Amazonia a fake newsy

Problem pożarów w Amazonii jest bardziej złożony niż wynika to z dramatycznych zdjęć zamieszczanych w mediach społecznościowych przez celebrytów – pisze we wtorkowym komentarzu redakcyjnym dziennik “Wall Street Journal”.
“Fotografie są dramatyczne: słupy dymu kłębiące się nad amazońskim lasem deszczowym i ogień rozświetlający ciemność nocy upiornym blaskiem. “Płuca Ziemi są w płomieniach” – głosi wpis na Instagramie podany dalej przez aktora Leonardo DiCaprio. Francuski prezydent ostrzega przez “prawdziwym ekobójstwem”. Dla zwykłego konsumenta newsów zdjęcia i apokaliptyczna retoryka mogą kończyć temat” – pisze “WSJ”.
Gazeta zwraca jednak uwagę, że rzeczywistość jest bardziej złożona. Poczynając od faktu, że część zdjęć w mediach społecznościowych jest po prostu wprowadzająca w błąd. Np. jedno przedstawia pożar z 1989 roku, inne – podane dalej przez DiCaprio i Macrona, a następnie polubione przez miliony użytkowników – pochodzi z archiwum, a jego autor nie żyje od 2003 roku.
“Deforestacja w Brazylii zaczęła podobno rosnąć znowu, ale liczby w ostatnich latach są znacznie niższe niż było to w ostatniej dekadzie XX i pierwszej XXI wieku. (Prezydent Brazylii Jair) Bolsonaro też ma swoje racje, kiedy mówi, że ataki ze strony bogatych krajów świadczą o “kolonialnej mentalności”. PKB Brazylii w przeliczeniu na mieszkańca to ok. 9000 dolarów. Wiele osób w porośniętych przez dżunglę regionach tego kraju walczy o przeżycie. Teraz są krytykowani przez szlachetnych Amerykanów żyjących w takich sanktuariach przyrodniczych jak Beverly Hills” – ironizuje “WSJ”.
Jak zwraca uwagę, przykładem podwójnych politycznych standardów jest stosunek do Boliwii, gdzie pożary wypaliły tysiące kilometrów kwadratowych lasów narażając na niebezpieczeństwo dziesiątki tysięcy zagrożonych gatunków. “Może pan DiCaprio powinien przeznaczyć trochę swojego oburzenia dla socjalistycznego prezydenta Evo Moralesa?” – pyta retorycznie “WSJ”.
Dziennik zwraca uwagę, że bogatsze kraje lepiej sobie radzą z ochroną środowiska, bo mogą sobie na to pozwolić, a demokracje lepiej sobie z tym radzą niż dyktatury, bo muszą się liczyć z głosem opinii publicznej. Basen Amazonki jest globalnym zasobem, który Brazylia, Boliwia i wszyscy inni chcą rozwijać w sposób, który nie polega na karczowaniu lasów. A to jest bardziej prawdopodobne z nastawioną na wzrost gospodarczy polityką Bolsonaro, której elementami są naprawa systemu emerytalnego i sprzedaż państwowych przedsiębiorstw – konkluduje “WSJ”.

Pożary tropikalnych lasów deszczowych w Amazonii są normalnym zjawiskiem o tej porze roku. Jednak tym razem ekolodzy twierdzą, że znaczna część tych pożarów jest celowo wzniecana przez farmerów, którzy chcą w ten sposób powiększyć swoje pastwiska i pola uprawne.
Badacze twierdzą, że olbrzymiemu obszarowi Puszczy Amazońskiej o powierzchni trzy razy większej niż Polska zaczyna zagrażać susza. Wyliczyli, że długość okresu suchego wydłuża się tam systematycznie od trzech dekad – w tempie mniej więcej tydzień na dekadę.
Zagrożony wyschnięciem fragment Puszczy znajduje się w jej południowo-zachodniej części, czyli blisko łańcucha Kordylierów, za to z dala od Oceanu Atlantyckiego, a także względnie daleko od równika. Z ocen badaczy wynika, że las wciąż się broni przed niedostatkiem opadów, lecz jeśli kryzysy po- dobne do tych z lat 1998, 2005 i 2010 powtórzą w najbliższej przyszłości, wówczas może zostać przekroczony jego próg wytrzymałości na suszę. Tym bardziej, że wraz z wydłużaniem się pory suchej zwiększa się też intensywność i częstotliwość pożarów. We wspomnianych latach niedobór opadów był tak znaczny, że więdnące korony drzew widać było nawet z satelitów teledetekcyjnych. Pusz- cza Amazońska, zamiast pochłaniać dwutlenek węgla, oddawała go wtedy do atmosfery w olbrzymich ilościach.
Najnowszy raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) z końca września tego roku, nie prognozuje jakiegoś wielkiego wymierania Puszczy Amazońskiej za sprawą wzrostu temperatur na globie. Można się z niego dowiedzieć, że takie ryzyko istnieje, ale jest ono niewielkie.

Bardziej pesymistyczny był pod tym względem poprzedni raport tej samej organizacji z 2007 r. Optymizm badaczy wzrósł po obejrzeniu wyników symulacji przeprowadzonych przy pomocy ulepszonych modeli klimatycznych.