Nie sądźmy, a nie będziemy sądzeni

Przeczytałem kiedyś w gazecie zapis rozmowy z pewnym Polakiem mieszkającym bodajże w Finlandii. Dziennikarz zapytał rozmówcę o to co Finowie myślą o Polakach. Nie pamiętam odpowiedzi. Prawdopodobnie po przeczytaniu tamtego pytania postanowiłem przerwać lekturę artykułu. Którzy Finowie? O których Polakach? W jakim kontekście? Głupie pytanie więc i pewnie odpowiedź będzie głupia – pomyślałem i odłożyłem gazetę. Sam też czasami spotykam rozmówców, którzy poruszają podobne kwestie. Co myślę o Kanadyjczykach? Jacy są Polacy w Kanadzie? Odpowiadam, że są różni. W tym właśnie tkwi piękno rodzaju ludzkiego – trudno znaleźć dwoje identycznych ludzi. Wiele uogólnień mających na celu zaszufladkować nas do określonych kategorii jest z góry skazanych na porażkę i na totalne ośmieszenie. 

W ubiegłym tygodniu pisałem o tym jak główne partie polityczne, w Polsce i w Kanadzie, próbując poszerzyć swój elektorat, starają się adresować swoją ofertę do niemal wszystkich grup społecznych. W ten sposób tracą swoją tożsamość programową i jasność przekazu. Współczesne państwa i systemy polityczne sprzyjają takim uogólnieniom. Niestety, problem ten przenosi się do naszego życia codziennego. Mam wrażenie, że coraz mniej dziś miejsca na potrzeby i dążenia jednostki. Pewnie dzieje się tak dlatego, że łatwiej jest sterować kilkoma grupami społecznymi niż kilkoma milionami ludzi. Godząc się na to stajemy się łatwiejszym obiektem do manipulacji, oddając część swojej wolności, a w zamian uzyskujemy niewiele.

Łatwo wpadamy w takie pułapki. Kilka miesięcy temu uczestniczyłem w spotkaniu z dość znanym polskim dziennikarzem i publicystą „niepokornym” w Mississaudze. Siedziałem pośród około dwustu rodaków. Tematyka była, powiedzmy, patriotyczna. Po krótkiej prezentacji szanownego gościa i po jego prelekcji rozpoczęła się dyskusja. Poruszano różnorodne zagadnienia, ale szybko rozmowa skupiła się na polakożercach i Żydach. Sala była zgodna, że Polak to oczywiście samo dobro, a Żyd już niekoniecznie. Poparte to było wieloma przykładami, często osobistymi historiami. I pewnie większość z nich, może nawet wszystkie, były prawdziwe i opowiadały o osobistych krzywdach. Jednak z całego tego spotkania wniosek był taki, że myśmy szlachetni, a inni są podli. I wyjątków nie ma. A jeśli ktoś z nas nie jest chodzącym ideałem, to pewnie nie jest jednym z nas, tylko się podszywa. Na wszelki wypadek jeden z prelegentów uprzedził zgormadzonych, że zapewne na sali znajdują się konfidenci, którzy donoszą wiadomo komu. Żydzi to oczywiście bardzo wygodny temat. Od zawsze knuli przeciwko wszystkim. Wystarczy tylko spojrzeć co oni teraz wyrabiają Palestyńczykom. Nawet jeśli tych Palestyńczyków nie bardzo lubimy, to jednak chyba do końca nie są tacy źli, skoro nie przepadają za Żydami. I tak stereotypy można mnożyć w nieskończoność.

Jest oczywiście jeszcze inny temat dyżurny: LGBT. Tak ciężko zrozumieć, że ci ludzie mają inne potrzeby niż niektórzy z nas? Czy musimy ich klasyfikować ze względu na ich upodobania seksualne? Przecież są wśród nich wspaniali ludzie. Są też i źli, jak w każdej grupie społecznej. Ciekawy jestem ilu członków LGBT mamy wśród Polonii kanadyjskiej. Statystyka podpowiada, że sporo. Tylko, że statystyka jest nauką, a nauka jest dziś często podważana. Nie lubimy przecież dowodów naukowych, które często nie przystają do naszych wyobrażeń o świecie.

W Polsce, jak i wśród Polonii kanadyjskiej bardzo silna jest pozycja Kościoła. Obserwując doniesienia i wiadomości z kilkunastu ostatnich lat, można być wobec tej instytucji bardzo krytycznym. Liczne przykłady udowodnionych przestępstw seksualnych wśród księży, także dokonywanych przez hierarchów bardzo wysokiego szczebla w różnych krajach, nie budują zaufania wobec Kościoła. Zniechęcają też próby ukrywania i tuszowania tych przestępstw. Czy jednak usprawiedliwia to mówienie o całym kościele jako o instytucji zdemoralizowanej? Nie! To znów byłaby pułapka uogólnienia.

Morał z tego mojego pisania jest taki, żebyśmy unikali krytykowania innych, gdyż nasza ocena może wynikać jedynie z pobieżnych obserwacji i cząstkowych informacji. Nie jest ważne czy ktoś jest gejem, Polakiem, Żydem czy Mulatem. Każdy ma prawo do godności i do realizowania swoich potrzeb, dopóki nie zagraża innym ludziom i nie niszczy środowiska. Na zakończenie dodam, że mam w sobie domieszkę krwi niemieckiej, czym pewnie można wytłumaczyć wiele spraw.

Paweł Gębski