„(…) w latach po wojnie bolszewickiej wyzyskanie morza nie wyglądało dobrze i przez jakiś czas można było nawet się obawiać, że w Polsce współczesnej kierunek ekspansji będzie jak dawniej skierowany na wschód, eksploatacja zaś morza będzie nadal oddana mniej lub więcej przyjaznym pośrednikom. Jest rzeczą jasną, że groziłoby to nam po prostu utratą wszelkich korzyści z posiadania wybrzeża morskiego.
Jeżeli polityka morska stanęła na właściwym torze – tak samo jak wszystkie inne dziedziny naszego życia w Polsce odrodzonej – to wdzięczna potomność powinna pamiętać, że to dzieło Wodza Narodu – Marszałka Józefa Piłsudskiego.“

Kapitan ż.w. Mamert Stankiewicz, „Z floty carskiej do Polskiej”,
za: www.wpolityce.pl, 27.11.2019

“Morze, nasze morze”

– kto ma Ciebie wiernie strzec?

Zrozumienie roli morza i gospodarki morskiej oraz odpowiednia polityka bezpieczeństwa państwa na kierunku morskim to znaki dojrzałości politycznej narodów. Polska, choć “skazana na morze” zarówno swoją geografią jak i charak- terystyką głównych kierunków swego handlu, przez cały okres istnienia RP w dobie przedrozbiorowej morzem się nie zajmowała. Siedemnastowieczny epizod floty kaperskiej, symbolizowany bitwą ze Szwedami pod Oliwą, tylko podkreśla kompletną abnegację elit Rzeczpospolitej. Na pośredniczeniu w handlu płodami rolnymi szlacheckiej Respubliki z nienasyconym rynkiem Europy bogaciło się mieszczaństwo Gdańska i liczne rody kupieckie innych miast Hanzy. Szlachta jednakże, z handlu produktami swych folwarków wszak żyjąca, na morze uwagi nie zwracała.
Po odzyskaniu niepodległości, w roku 1918 stare tradycje lekceważenia spraw morskich, żywe w umysłach nawet tak wybitnych polityków jak W.Witos, groziły rezygnacją z budowy polskiej floty handlowej i pogrzebaniem szans na uczestnictwo w obrocie morskim na prawach partnera. Wtedy także, tak jak dziś, politycy nie widzieli szans na samodzielny rozwój, kiedy tuż za miedzą stały potężne miasta portowe: Królewiec, Szczecin, a dalej Hamburg czy Brema. Na szczęście, entuzjazm garstki ludzi rozumiejących potrzeby nowoczesnego państwa, upór znawców morza, takich właśnie jak legendarny “Znaczy Kapitan” – Mamert Stankiewicz, wsparty polityczną wolą Naczelnika, ustawiły Polskę na morskim kursie. Stworzono dosłownie z niczego szkolnictwo morskie, a polska flota handlowa już wkrótce wypłynęła na morskie szlaki, dumnie niosąc biało-czerwoną banderę. Transatlantyki “Gdynia-Ameryka Linie”, przemierzające oceany, łączyły nie tylko kraj z liczną Polonią, ale stanowiły najlepszą promocję nowego państwa. W stosunkowo krótkim czasie do portów w Nowym Jorku, Montrealu czy Buenos Aires zawijać zaczęły nowoczesne liniowce, takie jak zbudowane w sławnej włoskiej stoczni Cantieri Riuniti d”Adriatico w Montefalcone, M/S “Batory” czy M/S (na czas wojny przemianowany na ORP) “Piłsudski”.
Wrzesień 1939 roku przerwał proces budowania morskiej siły RP. Polscy marynarze stanęli do walki z najeźdźcą; a walczyli nieprzerwanie od pierwszych do ostatnich godzin Drugiej Wojny. Polskie statki handlowe wsławiły się w tym czasie, służąc jako wojskowe transportowce. 26 listopada tego roku mija tragiczna rocznica zatopienia u wybrzeży Anglii, wskutek ataku torpedowego statku, M/S “Piłsudski”, na pokładzie którego zginął legendarny wychowawca rzesz polskich marynarzy, kpt. Mamert Stankiewicz. Jego postawa powinna być wzorem dla następnych pokoleń Polaków, myślących kategoriami rozumnego interesu państwa.
NB. Zapewne wielu z Państwa, w takcie spacerów nad brzegami jeziora Ontario w Burlington, natknęło się na szczególny pomnik. Powiewają nad nim stale flagi i bandery. Jest to pomnik oddający hołd załogom jednostek Canadian Merchant Marine, które poszły na dno w służbie naszego Dominium. Na brązowych tablicach wyszczególniono wszystkich poległych marynarzy i wszystkie jednostki, biorące udział w konfliktach zbrojnych Dominium, od walk z Amerykanami na wodach jeziora Ontario, w roku 1812, aż po Wojnę Koreańską. Fakt, iż ten pomnik postawiono właśnie na przedmieściach “kontynentalnej” metropolii Toronto, połączonej jednakże z oceanicznymi szlakami rzeką Św. Wawrzyńca, dowodzi politycznej świadomości elit Kanady. Jednym z naszych atutów w lokowaniu się naszej społeczności – zwłaszcza tej młodej, tu już urodzonej i kształconej – w kanadyjskiej mozaice, atutów jakże wdzięcznych w procesie edukacji – może stać się właśnie historia Polski Odrodzonej po 1918 na morzach, jako sojuszniczki m. in. Kanady w gigantycznym starciu cywilizacji.

***

28 listopada, w ten czwartek, obchodzona będzie w Polsce uroczyście 101 rocznica odtworzenia Polskiej Marynarki Wojennej. W trakcie tych uroczystości podniesiona zostanie bandera PMW na najnowszym Okręcie Rzeczpospolitej Polskiej, patrolowcu “Ślązak”.
Perypetie z budową tego okrętu, zaplanowanego jako pierwsza z siedmiu korwet wielozadaniowych “Gawron”, jest smutną ilustracją stosunku kolejnych rządów w Warszawie, po roku 1989, do problemów Marynarki Wojennej, a szerzej, strategii morskiej państwa. Rozpoczęta jeszcze w 2001 roku budowa pochłonęła ponad miliard złotych, kończy się gigantyczną klapą projektu. Mimo szumnych zapowiedzi kolejnych ministrów, mimo kolejnych Planów Modernizacji Sił Zbrojnych, Marynarka Wojenna zdaje się być skazywana, jeżeli nie na kompletną zagładę, to na marną wegetację. W trakcie uroczystych obchodów 101 lecia floty wojennej padnie zapewne wiele wielkich słów i obietnic. Za chwilę nie będziemy mieli jednakże okrętów podwodnych. Co gorsza zaś, wydaje się, iż współczesna Polska nie posiada żadnej, przemyślanej strategii morskiej. (cdn)

WMW