Saipan, największa wyspa Wspólnoty Marianów Północnych, jest terytorium zależnym USA. Ta wulkaniczna wyspa podobnie jak Guam posiada szeroką autonomię, a jej mieszkańcy mają amerykańskie paszporty. W skład tego terytorium wchodzi łącznie 14 wysp, z których poza Saipanem zamieszkane są Tinian i Rota.
To państwo posiada obecnie tylko ok.50 tysięcy mieszkańców, z czego ok. 45 tysięcy to Saipańczycy. Jest nadal na Pacyfiku, ale od zachodu jest już Morze Filipińskie. Choć nadal wokół jest wodne pustkowie, i niby tak samo jak dotychczas, ale już jakby … bliżej kontynentu.
Wyspę odkrył Ferdynand Magellan w roku 1521, i nazwał ją Wyspą Złodziejską. Na Guam było podobnie: lud Chamarro nie znając pojęcia własności, kradł wyposażenie statku.
Z lotniska dojechałem do samego centrum niewielkiej stolicy Garapan, do mojego Micro Beach Hotel (34 USD/pokój/noc). Doskonała lokalizacja w pobliżu najdroższych hoteli, w drugim rzędzie od plaży. W tych drugich ceny zaczynają się powyżej 200 USD/noc. Wprawdzie bez śniadania, lecz to nie stanowi żadnego problemu przy ulicy jest cały szereg knajpek i sklepików… chińskich.

Próbuję znaleźć mapki turystyczne, i jest ich mnóstwo, tyle że ani jednej po angielsku. Wszystkie napisy poza okładką są w językach „krzaczastych”. Rano w niedzielę poszedłem piechotą zwiedzić Garapan i najbliższe okolice. Zacząłem od tych bajernych hoteli i znajduję bez problemu wszelkie informacje w językach, oprócz wspomnianych: japońskiego, koreańskiego i chińskich, także po angielsku i… rosyjsku. Rozpoznali mój słowiański akcent i od razu wręczają mi prospekty… po rosyjsku lub jest bardziej prozaicznie: widzą białego… to musi być Rosjanin, bo reszta turystów ma … wschodni typ urody. Okazuje się, że głównymi turystami na Saipanie są: Japończycy, Rosjanie i Koreańczycy.
Chińczyków jest najwięcej, tyle że przyjeżdżają tutaj… do pracy w fabrykach włókienniczych. Szyją tu zakłady światowych marek z powodu taniej robocizny, i bezcłowego wjazdu towarów do USA. Szacuje się, że liczba przyjezdnych robotników wynosi ok. 60% populacji na wyspie. Znalazłem informację z tym związaną, pokazującą praktykę zatrudniania Chińczyków, mającą więcej wspólnego z niewolnictwem … niż pracą na terenie cywilizowanego kraju. Na przełomie XX wieku ujawniono praktyki, typu: wziąć dużą sumę dolarów za obietnicę dobrze płatnej pracy w USA, a na miejscu nie gwarantować niczego. Drugim takim przykładem było pobieranie opłaty równej 2-letniemu zarobkowi w fabryce, gdy tymczasem kontrakt opiewał na rok… z możliwością przedłużenia przez pracodawcę. Dochodziło do sytuacji pozostania bez pracy i pieniędzy na powrót… Z podobnym traktowaniem pracowników można się spotkać w niektórych naftowych krajach arabskich Zatoki Perskiej. Po ujawnieniu tych praktyk w USA, obecnie populacja w tym kraju jest mniejsza o około 20%.
Saipan posiada wiele atrakcji dla masowej turystyki: ciepły klimat przez cały rok, czyste plaże, miejsca do nurkowania… Minusem jest rosnąca reputacja właśnie zagłębia sexu za pieniądze. Na wyspie naliczono ponad 60 salonów masażu, lokali ze striptizem, i temu podobnych o wątpliwej reputacji. Cały ten boom ma miejsce w ostatnich pięciu latach. Turyści japońscy podobno wprost nazywają Saipan Wyspą Prostytucji.

Coś w tym jest – statystyki turystów tego kraju… pokazują ok.30% odwiedzin mężczyzn w wieku 25-34 lat. Poszedłem po zapadnięciu zmroku na spacer w pobliże mojego hotelu, i … naliczyłem na długości krótkich 3-ch przecznic 9 salonów masażu, nie licząc knajpek wszelkiego rodzaju. Przed nimi panie w wieku od młodego do ok. 40-ki, wszystkie o urodzie wschodniej, które widząc samotnego starszego mężczyznę bardzo się ożywiały, proponując masaże lub zwyczajnie zagadując starały się przedłużyć rozmowę. Skręciłem co prędzej do Hotelu Fiesta, gdzie usłyszałem muzykę z show tego regionu Pacyfiku.
Chodząc tymi ulicami w ciągu dnia widziałem owszem, różne knajpki i restauracyjki, ale te masaże tak się w oczy nie rzucały.
W pobliżu centrum Garapan znajduje się Amerykański Park Pamięci, z dwoma pomnikami i visitor center. Pomniki z flagami pokazują nazwiska poległych Amerykanów i mieszkańców regionu, w walkach o Saipan w czasie II wojny światowej. Visitor center to małe muzeum z filmem pokazującym historię tych bardzo krwawych wydarzeń, z czerwca i lipca 1944 r. Japończycy posiadali w tym rejonie Marianów 30-tysięczny garnizon. W ciągu 40 dni ciężkich walk zginęło tutaj ponad 3400 Amerykanów, podczas gdy Japończyków dostało się do niewoli tylko 921.

Część żołnierzy i cywilów japońskich wybrała zamiast niewoli śmierć, skacząc z wysokiego klifu w północnej części wyspy, który obecnie nazywa się Banzai Cliff.
Wyspa o wymiarach 19 x 9 km z dobrymi drogami, jest łatwa do obejrzenia w ciągu jednego dnia. Jest to najlepszy sposób zwiedzenia wyspy. Jadę na północ do Banzai Cliff, a potem do ostatniej bazy japońskiej obrony wyspy, oraz na szczyt drugiego wzniesienia Suicide Cliff. Nieco dalej w kierunku południowym droga się kończy punktem widokowym na Wyspę Ptaków. Na foto: baza japońska z działami, oraz zatoka z Bird Island.

Jest jeszcze jedno miejsce na wyspie: skała na wschodniej stronie o nazwie Old Mann by the Sea. I miałem problem, gdyż najpierw nie mogłem trafić – zajechałem za daleko do pola golfowego Hingfisher, potem do Cocos Villa. Tu warto powiedzieć co to jest: w bok od drogi dwóch starszych mężczyzn Chamorro próbuje sprzedawać swoje owoce w małej … knajpce. Daleko od szosy- trafi tam tylko taki zabłąkany wędrowiec jak ja. Pytam o drogę, tłumaczą mi i proponują swoje owoce. Skosztowałem schłodzonego dojrzałego kokosa… mniam mniam, po długiej drodze (2 USD). Potem mi go rozłupali i ścinkiem kokosa wyjadam białą zawartość. Nim się obejrzałem na drewnianym stole stał talerz z obranymi następnymi owocami. Na opowieści o moich podróżach oraz o wyspie, upłynęło pół godziny, a ja się najadłem pysznych dojrzałych owoców. Nie chcieli nawet słyszeć o zapłacie. Trafiam w końcu na drogę do „Starego Chłopa…”, i co prędzej się wycofuję, gdyż dziury są takie, że musiałbym być chyba kajakiem…, lub po prostu pieszo (30 minut w jedną stronę). Wracam do Garapan robiąc małą pętlę wzdłuż plaży po wschodniej stronie. Na zdjęciach widzisz czytelniku katedrę katolicką w Garapan, i taką „fajną” parę kokosowych turystów.