Czy na wojnie człowiek osiąga pełnię? Tak twierdzili Niemcy.

Maciej Witkowski polemizuje ze stanowiskiem, według którego wojna oczyszcza człowieka z wypaczeń cywilizacji.
14 sierpnia 2026
(Ciąg dalszy tekstu sprzed tygodnia)
(…) Chcąc oczyścić filozofię wojny z tych nietzscheańskich wpływów, warto odwołać się do dwóch chrześcijańskich autorów – św. Augustyna i Josefa Piepera. Jeden z najsłynniejszych cytatów z Wyznań brzmi następująco: „Stworzyłeś nas (…) jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie”.
Dążenie do woli mocy, które z jednej strony może prowadzić człowieka do gromadzenia bogactw i zaszczytów, a z drugiej do za- tracenia się w wojennej żądzy destrukcji, można uznać właśnie za objaw „niespokojnego serca”, które nie może spocząć w Bogu i nieustannie szuka spełnienia gdzie indziej, nigdy nie mogąc go znaleźć.
W podobnym duchu można odczytywać filozofię Josefa Piepera, o której pisałem już na łamach portalu KJ w kontekście kleszczy, które big-techy nieustannie zaciskają wokół ludzkiej egzystencji. Pieper, w kontrze do poglądów Schelera z 1915 roku, twierdził bowiem, że do Boga najbardziej zbliżamy się poprzez świętowanie, odpoczynek i kontemplację, a nie poprzez walkę i zmaganie ze światem.
Prawdziwy odpoczynek definiuje on jako stan duszy, wewnętrzną nieaktywność. Postawę przyjmowania, która charakteryzuje się pogodzeniem się z biegiem rzeczy i kontemplatywnym zanurzeniem się w bycie. Jak czytamy w Odpoczynku i kulcie:
„Zdolność odpoczynku należy do podstawowych sił ludzkiej duszy. Jest to, podobnie jak dar kontemplacyjnego zanurzenia się w byt i zdolność uroczystego wznoszenia ducha, moc przekraczania świata pracy do osiągania kontaktu z nadludzkimi, dającymi życie potęgami, które nas odświeżonych i odnowionych odsyłają do dnia powszedniego”.
W tym momencie widoczna staje się podstawowa różnica między Schelerem a Pieperem. Podczas gdy ten pierwszy wiąże wojnę z „zanurzeniem się w potężnym źródle życia”, ten drugi namawia raczej do odpoczynku i kontemplacji bytu, dzięki której możemy odnaleźć „największe szczęście, jakie ta cielesno-historyczna egzystencja może w sobie zawierać i znosić”.
Trudne czasy i trudne decyzje
Osobiście jest mi znacznie bliżej do wizji kreślonej przez Piepera i Augustyna. Nie oznacza to jednak, że mamy całkowicie oderwać się od otaczającej nas doczesnej rzeczywistości i oddać się kontemplacji, oddając wszystko wokół w ręce wielkich tego świata.
Chrześcijanin musi być w stanie bronić wartości, lecz jednocześnie w walce o nie, nie powinien upatrywać sensu lub źródła swojej życiowej energii.
Wojny są skutkiem grzechu pierworodnego. Nie uwolnimy się do nich, musimy być gotowi do obrony, lecz oznacza to, że jest to doświadczenie pozytywne. Wojna stwarza okazję do wykazania się odwagą i heroizmem, lecz co do zasady jest przestrzenią, w której królują zło i cierpienie.
Takie postawienie sprawy nie neguje jednak sensowności koncepcji wojny sprawiedliwej, o czym pisałem dla KJ w odniesieniu do postawy papieża Franciszka wobec wojny w Ukrainie. Współczesny Katechizm Koś-cioła Katolickiego unika tego sformułowania i stawia w centrum uwagi nadzieję na pokojowe współistnienie, lecz jednocześnie nie przechodzi całkowicie na pozycje pacyfistyczne, uznając niedoskonałość ludzkiej natury, skażonej grzechem pierworodnym.
„Tak długo jednak jak będzie istniało niebezpieczeństwo wojny, a równocześnie brakować będzie międzynarodowej władzy po- siadającej niezbędne kompetencje i wyposażonej w odpowiednią siłę, rządom nie można odmawiać prawa do koniecznej obrony, byle wyczerpały wpierw wszystkie środki pokojowych rokowań” – czytamy w KKK.
Wojna nie jest zatem źródłem życiowej siły, lecz krwawą łaźnią, która odbiera ludziom życie, zdrowie i równowagę psychiczną. Po każdej większej wojnie społeczeń- stwo zostaje z tysiącami inwalidów wojennych, wdów, sierot, osób cierpiących na PTSD, migrantów, bezdomnych oraz młodych ludzi, którzy zostali po prostu brutalnie ograbieni z najlepszych lat swojego życia.
Dopóki jednak ludzka natura cierpi wskutek grzechu pierworodnego, dopóty w mocy pozostaje zasada si vis pacem para bellum. Każdy ład i porządek wymagają siły, która będzie je chronić i podtrzymywać.
W perspektywie metafizycznej gwarantem porządku jest sam Bóg, w świecie stosunków międzynarodowych odpowiedzialność za ut-rzymanie pokoju wciąż w dużej mierze spoczywa na poszczególnych narodach i pań- stwach.
Nie należy jednak zapominać, że Bóg, władca świata, to „Pan, dzielny i potężny, Pan, potężny w boju” (Ps 24, 8). Jeśli chcemy ocalić to, co dla nas ważne, musimy brać z niego przykład również w tej materii. Nie możemy jednak z wojny uczynić sensu życia, bo Dawca życia jest zupełnie gdzie indziej i zwany jest Księciem Pokoju.
Dr. Maciej Witkowski
www.klubjagiellonski.pl
***
W powyższym, przedstawionym Państwu bez skrótów, choć w częściach, tekście dra Macieja Witkowskiego (z portalu Klubu Jagiellońskiego), jego Autor wspomina m.in. o koncepcjach szukania Boga w filozoficznej kontemplacji - a nie zmaganiu - także jako o formie oporu wobec wielkich korporacji: - „o której pisałem już na łamach portalu KJ w kontekście kleszczy, które big-techy nieustannie zaciskają wokół ludzkiej egzystencji." [M. Witkowski, powyżej]
Święty odpoczynek? Głęboki sens bezczynności? Brzmi to nieco jak buddyjska zasada „Glorious Inactivity’ (nie należy mylić z lenistwem), praktykowana przez długie wieki w Chinach.
Myślę, że zwłaszcza w okresie wakacyjnego odpoczynku, warto tekst ten, z lipca ubiegłego roku, naszym Czytelniczkom i Czytelnikom przedstawić. Przyjemnej lektury.
W. Werner-Wojnarowicz
***
Odetchnij i utrzyj nosa big-techom. Josef Pieper i filozofia odpoczynku.
Maciej Witkowski przybliża głęboki sens bezczynności.
Giganci technologiczni chcą całkowicie zawładnąć naszą rzeczywistością – zarówno globalną polityką, jak i codziennym życiem zwykłych ludzi. Czy sposobem na wyrwanie się z zastawionej na nas pułapki może być „odpoczynek zanurzony w kulcie”? Jak bezczynność mogłaby nam pomóc w walce z manipulacją i przebodźcowaniem? Odpowiedzi na te pytania możemy szukać w filozofii nieco zapomnianego dziś Josefa Piepera.
Gdy skończyła się II wojna światowa, większość Europejczyków próbowała się otrząsnąć po wojennej tragedii i zakasywała rękawy, by podjąć trudne dzieło odbudowy całego kontynentu. W tych szczególnych okolicznościach katolicki filozof Josef Pieper postanowił opublikować książkę na temat… odpoczynku.
W Odpoczynku i kulcie argumentował, że do dramatycznej sytuacji, w której zachodnie społeczeństwa znalazły się w XX w., przyczyniła się w dużej mierze totalna dominacja świata pracy. Aby zatem móc wyjść z kryzysowej sytuacji, należy ponownie odnaleźć sens prawdziwego odpoczynku.
W czasach, gdy Związek Radziecki był u szczytu swojej potęgi, kominy fabryk śmierci dopiero co zgasły, a figura robotnika wprowadzona przez Ernsta Jüngera wciąż rozpalała umysły wielu europejskich intelektualistów, takie rozważania być może w istocie były potrzebne. Dziś jest to już jednak odległa historia.
Czy zatem z myśli Piepera możemy coś wyciągnąć tu i teraz, w świecie, w którym z jednej strony na sztandarach mamy work-life balance, a z drugiej nawet w godzinach pracy bezproduktywnie spędzamy mnóstwo czasu, siedząc z nosem w smartfonie?
Praca i odpoczynek według Piepera
W rozważaniach na temat pracy i odpoczynku najważniejszym punktem odniesienia dla Piepera jest wspomniany Ernst Jünger oraz jego diagnoza nowoczesnego społeczeństwa, którą zawarł w Robotniku. Jünger rysuje obraz świata, gdzie zarówno pracownicy fizyczni, jak i intelektualiści zaangażowani są w nieustanną pracę. W takim świecie czas i przestrzeń muszą zostać w pełni wykorzystane, a jedynym celem przerw jest nabranie sił do dalszej pracy.
Pieper pisze o tym w następujący sposób: „Zwykła przerwa w pracy, choćby nawet trwała godzinę, cały tydzień albo nawet dłużej, przynależy całkowicie do sfery powszedniego życia pracy. Jest włączona w zwyczaj- ny przebieg dnia pracy, stanowi jego część. Przerwę robi się ze względu na pracę. Ma ona dać «nowe siły do nowej pracy», jak mówi to sam termin odetchnięcia: chcemy odetchnąć zarówno od pracy, jak i dla pracy”.
Taki stan rzeczy prowadzi zdaniem autora Odpoczynku i kultu do proletaryzacji społeczeństwa, czyli całościowego włączenia człowieka w świat pracy i ograniczenia całej jego działalności do artes serviles, prac służebnych. W takim świecie od ludzi wymaga się, jak ujmuje to Pieper, „niezwykłego natężenia aktywnej siły, bezwzględnej gotowości cierpienia i całkowitego włączania się w racjonalny system planowania pożytecznych dla społeczeństwa inicjatyw”.
Być może nas, współczesnych, zarysowany powyżej model życia nie aż tak bardzo szokuje. Natomiast dla ludzi epoki przednowożytnej – uczciwie rzecz ujmując, należy stwierdzić, że dotyczyło to wyłącznie przedstawicieli wyższych warstw społecznych – ideał życia nie polegał na pracy. Zdaniem Arystotelesa, do którego wizji pracy i odpoczynku niejednokrotnie nawiązuje Pieper, praca zarobkowa była zadaniem niewolnika, zaś ludzie wolni powinni poświęcić się sztuce, polityce lub nauce.
Sztuka była dziedziną bezinteresownego odwzorowywania piękna, a polityka poszukiwania chwały w oczach innych, równych obywateli poprzez działanie na rzecz dobra wspólnego. Nauka z kolei opierała się na poszukiwaniu prawdy dla niej samej i kontemplowaniu jej. Ludzi wolnych charakteryzowały więc działania autoteliczne, niemające żadnego użytkowego sensu. Choć takie ujęcie jest z pewnością elitarne, to jednak Pieper stara się pokazać, że przynajmniej cząstka takiego stylu życia jest dostępna dla każdego.
Co interesujące, Pieper uważa, że jednym z twórców idei totalnej dominacji pracy był Immanuel Kant. Według niego to właśnie autor Krytyki czystego rozumu przyczynił się do uznania intelektualnej działalności za formę pracy umysłowej, podlegającej tym samym regułom, co praca fizyczna.
W podobnym tonie Pieper wypowiada się również o Kantowskiej etyce, w ramach której centralnym punktem jest pojęcie obowiązku, a „do dobra należy się zmuszać” – zupełnie inaczej niż w klasycznej etyce, gdzie cnota była efektem pewniej pracy nad charakterem, lecz jej ostatecznym skutkiem była eudajmonia, która wypływała z harmonii wewnętrznej.
Odpowiedzią Piepera na totalny prymat pracy jest odkrycie na nowo kategorii odpoczynku. Nie chodzi jednak o leniuchowanie, prokrastynację czy robienie sobie przerw w pracy. Prawdziwy odpoczynek jest w jego optyce stanem duszy, wewnętrzną nieaktywnością, postawą przyjmowania, która charakteryzuje się pogodzeniem się z biegiem rzeczy i kontemplatywnym zanurzeniem się w bycie.
Jak czytamy, „dlatego zdolność odpoczynku należy do podstawowych sił ludzkiej duszy. Jest to, podobnie jak dar kontemplacyjnego zanurzenia się w byt i zdolność uroczystego wznoszenia ducha, moc przekraczania świata pracy do osiągania kontaktu z nadludzkimi, dającymi życie potęgami, które nas odświeżonych i odnowionych odsyłają do dnia powszedniego. Tylko autentyczny odpoczynek otwiera «drzwi do wolności» z zamkniętego obszaru owej «utajonej trwogi», w której bystry obserwator dostrzegł znak rozpoznawczy świata totalnego prymatu pracy, w którym praca i bezrobocie stanowią dwa bieguny pozbawionej wyjścia egzystencji”.
Dr. Maciej Witkowski
www.klubjagiellonski.pl, 25.07.2025
Cdn.







Comment (0)