•   Wednesday, 26 Aug, 2026
  • Contact

Prawoślaz lekarski - kiedy natura otula

Prawoślaz lekarski, czyli Althaea officinalis, to jedna z tych roślin, które mają niezwykle ciekawą i długą historię. Kiedy patrzymy na niego w naturze, trudno od razu domyślić się, że mamy przed sobą roślinę o tak długiej tradycji zielarskiej. Rośnie przede wszystkim na wilgotnych łąkach, przy brzegach rzek, rowach - tam, gdzie gleba zatrzymuje sporo wilgoci. Ma miękko owłosione liście i delikatne, jasnoróżowe lub prawie białe kwiaty. Ale najcenniejszy surowiec znajduje się pod ziemią – jest nim korzeń.
Prawoślaz znany był już w starożytności. Korzystali z niego Grecy i Rzymianie, a później przez stulecia roślina przechodziła z jednego pokolenia zielarzy do następnego. Dawne zielarstwo miało bardzo ciekawe określenia opisujące działanie roślin. O prawoślazie mówiono, że zmiękcza, powleka i łagodzi -  był rośliną, która otula.
Dawni zielarze obserwowali, że preparaty z korzenia mają charakterystyczną, śluzowatą konsystencję. Nie traktowali tego jako czegoś nieprzyjemnego – przeciwnie. Właśnie ta właściwość była jego największym atutem. Kiedy pojawiało się suche, podrażnione gardło, kaszel, chrypka - sięgano po rośliny, które mogły delikatnie pokryć i ochronić podrażnioną powierzchnię. Prawoślaz był jednym z klasycznych przedstawicieli tej grupy.
Stosowano go również w tradycyjnym zielarstwie przy łagodnych dolegliwościach przewodu pokarmowego. Przygotowywano maceraty, napary, syropy, okłady, a nawet maści.
Co dokładnie znajduje się w korzeniu prawoślazu, że ma on takie właściwości? Najważniejsze są tutaj śluzowe polisacharydy. To właśnie one są odpowiedzialne za charakterystyczne zachowanie korzenia w kontakcie z wodą. Jeżeli rozdrobniony korzeń zalejemy wodą i pozostawimy na pewien czas, śluzy zaczynają pęcznieć. Powstaje lekko gęsty, śliski preparat. Można powiedzieć, że roślina tworzy coś w rodzaju naturalnej warstwy powlekającej. Oprócz śluzu korzeń zawiera między innymi pektyny, skrobię, flawonoidy, kwasy fenolowe, cukry oraz inne związki roślinne.
Współczesna fitoterapia nadal wykorzystuje tę właściwość prawoślazu. Tradycyjne preparaty z jego korzenia stosowane są między innymi przy podrażnieniu jamy ustnej i gardła oraz związanym z nim suchym kaszlu. Wykorzystuje się je także przy łagodnych dolegliwościach przewodu pokarmowego.
Kiedy już zdobędziemy korzeń prawoślazu, dobrze jest wiedzieć jak się z nim obchodzić, bo sposób przygotowania powinien być dopasowany do tego, co chcemy z rośliny wydobyć. W przypadku prawoślazu, jeśli zależy nam przede wszystkim na śluzach, bardzo ciekawym sposobem jest macerowanie korzenia w chłodnej lub letniej wodzie.
Możemy wziąć około jednej – dwóch łyżeczek rozdrobnionego korzenia, zalać szklanką wody i pozostawić na kilka godzin. Po przecedzeniu otrzymujemy łagodny, lekko śluzowaty płyn.
To zupełnie inny sposób przygotowania niż klasyczna herbata ziołowa, którą zalewamy zwykle gorącą wodą. W przypadku prawoślazu cierpliwość jest naszym sprzymierzeńcem.
Możemy również połączyć go z innymi łagodnymi ziołami. W tradycyjnych mieszankach dobrze komponuje się między innymi z lipą, rumiankiem czy melisą.
Możemy przygotować również prosty napój z maceratu i odrobiny miodu. Miód dodajemy dopiero do gotowego, ostudzonego preparatu. I oczywiście pamiętajmy – miodu nie podajemy dzieciom poniżej pierwszego roku życia.
Angielska nazwa prawoślazu to marshmallow – i właśnie od tej rośliny swoją nazwę wzięła popularna słodka pianka, którą tak chętnie pieczemy nad ogniskiem. Dawniej przygotowywano je z wykorzystaniem ekstraktu z korzenia prawoślazu. Śluzowata substancja z korzenia pomagała uzyskać odpowiednią konsystencję, a sam preparat miał tradycyjne zastosowanie przy podrażnionym gardle.
Z czasem receptura została zmieniona. Dzisiejsze marshmallows nie są już produkowane z korzenia prawoślazu. Nazwa jednak pozostała i jest takim małym językowym śladem po czasach, kiedy roślina była również składnikiem słodkich preparatów. To piękny przykład tego, jak historia ziołolecznictwa potrafi przeniknąć do naszej codzienności, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy.
Mimo, iż prawoślaz to delikatna roślina, nie możemy stosować go bez ograniczeń. Szczególną uwagę powinny zachować osoby przyjmujące leki doustne. Śluzy mogą wpływać na tempo ich wchłaniania, dlatego preparat z prawoślazu najlepiej przyjmować w odpowiednim odstępie od leków.
Jeśli ktoś regularnie przyjmuje leki, szczególnie kilka różnych preparatów, powinien skonsultować stosowanie prawoślazu z lekarzem lub farmaceutą.Ostrożność zaleca się także w ciąży i podczas karmienia piersią, bo niewiele jest danych dotyczących leczniczego stosowania prawoślazu w tych okresach.
Na koniec mojej opowieści chciałabym wrócić do tego pięknego określenia prawoślazu jako rośliny, która otula. Bo rzeczywiście prawoślaz jest dla mnie właśnie takim symbolem. W świecie ziół często fascynują nas rośliny mocne, intensywne, gorzkie, aromatyczne, a prawoślaz przypomina nam o czymś zupełnie innym, jego największa wartość kryje się w delikatności. Myślę, że jest w tym również piękna lekcja dla nas samych, bo czasami, kiedy coś nas boli – fizycznie czy symbolicznie – pierwszym odruchem jest walka. Chcemy natychmiast coś zmienić, usunąć, przyspieszyć, a prawoślaz mówi, że można inaczej. Można czasami zwolnić, otulić, ochronić - dać sobie czas.
Może właśnie dlatego ta roślina wciąż ma swoje miejsce w świecie współczesnego zielarstwa przypominając, że nie każda pomoc musi być gwałtowna. Czasami największą siłą jest delikatność.

Ilona Girzewska
Certyfikowany Zielarz Fitoterapeuta
Tel: 416-882-0987  •  FB: Ziołowe opowieści  •  Podcast: radio7toronto.com

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: