Historia – Gry i Zabawy

“Everything we hear is an opinion, not a fact.

Everything we see is a perspective, not the truth.”

                                             Marcus Aurelius 

Jak dotrzeć z przekazem historii? Jak zwłaszcza dotrzeć z wiedzą do młodej generacji? Do młodej generacji, żyjącej zwłaszcza tu i teraz? 

To pytanie zdradza oczywiście człowieka starej daty, do tego belfra. Choć z drugiej strony, dzisiejsi rewolucjoniści na ulicach miast Zachodu, szargający pomniki, także starają się “uczyć”  – zrewidowanej, oczywiście – wizji dziejów, więc nie musi być tak źle.

Szacunku do dziejów własnych uczyć może w zasadzie głównie dom rodzinny. Ze szkołą w naszych warunkach problemu już nie mamy – nauczanie historii w szkołach Zachodu planowo ruguje się z przestrzeni intelektualnej. Odpowiedni przekaz zapewnią media społecznościowe i medialna propaganda, czyż nie? Wiedza o przeszłości jest niepotrzebna, do tego dziś to wiedza idącą w poprzek politycznym interesom wielkich tego świata. Po co komu zawracać głowę, czym byłoby np. zwycięstwo Bolszewików pod Warszawą w roku 1920?

Tym z Państwa, którzy sami lubią gry komputerowe lub chcieliby jednak zaszczepić swoim starszym i młodszym pociechom porcję wiedzy za sprawą zabawy na ekranie ‘kompa’ czy ‘pada’, polecam serdecznie portal:

http://1920jam.pl/gry 

W ramach obchodów rocznicy Bitwy Warszawskiej, twórcy gier komputerowych w Polsce w ramach ogólnokrajowego konkursu stworzyli całą serię rocznicowych projektów. Można je znaleźć na tym właśnie portalu. Najlepsza formą nauki jest nauka połączona z zabawą. Gry komputerowe to dziś gigantyczna sfera aktywności młodych ludzi. Jeżeli uda się za ich pomocą wpleść tematy historyczne, poszerzające wiedzę i budujące świadomość w młodych ludziach, byłby to stan idealny.

***

Zanudzam naszych Czytelników narzekaniem, iż nie potrafimy z naszej historii, i tej dawniejszej i tej współczesnej uczynić atrakcyjnego ‘towaru eksportowego’. Powiedziałbym więcej – wręcz nie potrafimy zadbać o ‘rynek wewnętrzny’ – o nas samych, o nowe generacje. Na edukację obywatelską dużo większy wpływ niż szkoła, niż sformatowana propagandowo telewizja, ma przestrzeń publiczna. I ta materialna i ta informacyjna.

Nie chce mi się sprawdzać, jakie fundusze i kto komu przekazuje na różnego rodzaju ‘patriotyczne’ czy ‘rocznicowe’ promocje. Z tego co widać, spora kasa idzie a efekty żałosne. Żeby nie powiedzieć gorzej. Poprzednie ekipy można by zrozumieć. Lewica za bardzo przypominania przeszłości nie chce. Liberałowie i tak już czekoladowym orłem narazili się na zarzut ‘nacjonalistycznego skrzywienia’. Ale obecna władza na haśle budowania ambitnej polityki historycznej opierała swój program w roku 2015. I co?

O żenującym poziomie obchodów Setnej Rocznicy Bitwy Warszawskiej piszą podobnie i “Rzeczpospolita”, i prawicowi publicyści. Wyobraźnia decydentów nie wykracza poza format szkolnych akademii, ewentualnie wplecenia ich w plenerowe koncerty na Stadionie Narodowym. Na przygotowanie się było kilka lat, więc winić Covid-19 nie można.

Reklamowane otwarcie Muzeum J. Piłsudskiego w Sulejówku nie było planowane na ten rok – to dwuletni poślizg z obchodów Setnej Rocznicy Niepodległości, 2018! I tak cieszmy się, że nie przełożono uroczystości na setną rocznice śmierci Marszałka.

Obecna niemoc stoi w kontraście z inicjatywami społecznymi, często przez polityków krytykowanymi. Gdyby to czynniki rządowe organizowały stadionowe demonstracje patriotyzmu – jak owe wspaniałe widowiska na stadionach Wrocławia, Legii czy Gdańska, mielibyśmy senne deklaracje i zero akcji. Nie chcę nawet zastanawiać się, jak wyglądałby Marsz Niepodległości w oficjalnych rękach obecnej ekipy. Chciałbym jednak wiedzieć, co z ideą Łuku Triumfalnego roku 1920?   

O projekcie Pomnika Bitwy Warszawskiej w Warszawie napisano wiele. I co z tego. Minister akceptuje. Czy w kraju tylu znanych artystów rzeźbiarzy musimy być skazani na totalny kicz?!

Czy warto kruszyć kopie o rachityczną ‘politykę historyczną’ PiS? Jeżeli robi się z niej polityczny atut, to warto! Uczmy się od “państw poważnych”.

W dzisiejszym świecie ‘towarem’ są głównie idee. Informacja. Jak świat stary, tak kwestia promocji własnej przeszłości stanowiła zawsze domenę zainteresowań ludzi prowadzących politykę państwową. Określenie “polityka historyczna’ nie jest polskim wymysłem ostatnich lat!

Rzymianie budujący nowe Imperium, stworzyli całą mitologię, lokując swe początki w eposie, mający połączyć ich relatywnie młode dzieje z antycznym mitem walecznej Troi, a tym samym z heroiczną Grecją Homera, stąd owa, fascynująca rozmachem pióra Wergiliusza, podróż Eneasza.

Oś widokowa w Paryżu, łącząca Łuk Triumfalny z Luwrem to nie jakiś zbieg okoliczności, podobnie jak wysoce symboliczny plan zabudowy Waszyngtonu. I żaden, najbardziej nawet bogaty koncern nie postawi nad Potomakiem wysokościowca, wyrastającego ponad kopułę Kapitolu. Kropka.

Państwa poważne podchodzą do swych dziejów poważnie. Kształtowanie przekazu zakodowanego w budowlach i pomnikach jest tego ilustracją. I wiedzą o tym wszelkiego rodzaju rewolucjoniści, wczorajsi i dzisiejsi. Czymże, jak nie symbolicznym aktem było zburzenie Bastylii? Czymże, jak nie atakiem na tradycyjną tożsamość Ameryki są obecne akty niszczenia pomników w amerykańskich miastach? Kościuszko czy Kolumb, czy Św. Franciszek – bez różnicy. Rewolucja walczy z przekazem tradycji, w każdej formie. I natychmiast po zwycięstwie zbuduje swoją. A my? Budujemy podobno IV RP.

WMW