Nowe Monachium

Pisane z pamięci

Bez ruchu każą tkwić nam tu,

Jak długo – nie pamiętam już;
Brak nam powietrza słów i snu,
W gardłach – zaschniętej śliny kurz.
Jak okiem sięgnąć w strony dwie –
Okopów linie ciągną się,
A my czekamy – mija czas
I do ataku wciąż nie posyłają nas. 

Powiecie – śpieszyć się nie ma gdzie!
I to jest prawda – co tu kryć?
Lecz gdy w okopy nas się śle
To kiedyś atak musi być!
(...) 

Wszak to manewry tylko są,
Na wzgórzach lornet błyszczą szkła,
Wszystko jest strategiczną grą,
W której brać udział muszę ja!  

Jacek Kaczmarski, „Manewry“ 

 

Nowe Monachium    

       Czym skończy się obecny kryzys wokół granic Ukrainy? Na czym będzie polegał nowy kompromis zachodnich demokraji z imperialnymi ambicjami Kremla, dążącego już otwarcie do restauracji status quo ante 1997? Jedno jest pewne, stutysięczna armia skoncentrowana na granicy Ukrainy nie może być odesłana do koszar z niczym! “Kiedyś atak musi być!’

       Czy jesteśmy świadkami renesansu skompromitowanej doktryny appeasmentu, gdyż dla elit politycznych i gospodarczych Zachodu ani Kijów, ani też tak naprawdę cała Europa Wschodnia, nie są 'warte mszy'? Powraca na dyplomatyczne salony, tylko pozornie zapomniana, Realpolitik.

       Trwające obecnie w Genewie negocjacje amerykańsko-rosyjskie nie wróżą najlepiej. Nie wróżą, bo w odpowiedzi na klarowny jezyk dyktatu Kremla słyszymy chaotyczne głosy Europy i Ameryki. We Francji główni prawicowi kandydaci do prezydentury, Pani Le Pen i Monsieur Zammour nie kryją zrozumienia dla logiki “stref wpływów” ani swych pro-rosyjskich sympatii. Dowódca Marynarki Wojennej Republiki Federalnej postuluje szacunek dla Prezydenta Putina, przyjmując aneksję Krymu za fakt oczywisty. Admirał złożył dymisję, ale Niemcy nie widzą powodów dla sankcji wobec Rosji. Odróżniają się w tym koncercie głosów negujących złą wolę Kremla Brytyjczycy. Cytowany przez BBC Premier Boris Johnston stwierdził otwarcie: "The intelligence is very clear that there are 60 Russian battle groups on the borders of Ukraine, the plan for a lightning war that could take out Kyiv is one that everybody can see. 

Ale kto poważnie przyjmie jego wezwanie: "We need to make it very clear to the Kremlin, to Russia, that that would be a disastrous step."kiedy Prezydent USA  na konferencji prasowej mówi językiem, który można uznać za warunkową akceptację działań Moskwy, jeżeli odbudowa ZSSR nie odbędzie się kosztem “utraty twarzy” przez Waszyngton. Co gorsza, prezydencki ‘brak precyzji’ wybrzmiewa na tle debaty amerykańskich ekspertów, choćby na forum Foreign Affairs, beznamiętnie dowodzących, iż tak naprawdę finał Zimnej Wojny w formie rozpadu ZSSR nigdy nie był poważnie brany pod uwagę przez amerykańskich przywódców, a kwestia samodzielności politycznej Ukrainy (i innych krajów dawnej sowieckiej strefy wpływów) była dla Waszyngtonu zaskoczeniem, efektem niechcianym. I nadal jest elementem destabilizującym relacje mocarstw.  Wedle tej pół-oficjalnej narracji, źle się bowiem wówczas stało, iż moment słabości Kremla zaowocował presją NATO na Wschód.  Rozszerzenie Sojuszu Atlantyckiego jawi się jako strategiczny błąd.

 

       Obecny kryzys wokół Ukrainy jest kontynuacją wydarzeń z 2014, kiedy Prezydent V.V. Putin rozpoczął fazę siłową procesu “restytucji mienia “ – do tego czasu politycznego odzyskiwania masy upadłościowej z rozpadu ZSSR. Nie jest więc niczym nowym, ani zaskakującym. Zmieniają się jedynie zachodni politycy stający twarzą twarz z wyzwaniem Kremla.  Dlatego zdecydowałem się przypomnieć tekst, jaki opublikowałem 7 lat temu, 11 lutego 2015 roku. 

 

*** 

 

“HISTORIA SIĘ NIE POWTARZA, POWRACA JEDYNIE JAKO FARSA” 

__________ 

 

“I bring you peace!” 

       Taśmy dawnych kronik filmowych są bezwzględne w bezstronnym, szczerym przekazie, uwieczniając obraz polityka wielkiego mocarstwa na dnie upadku, wymachującego bezradnie świstkiem papieru, który pogrążył w hańbie jego samego, a Wielkiej Brytanii (oraz reszcie Europy) przyniósł w krótkim czasie “I wojnę, i hańbę!” 

Neville Chamberlain; Merkel & Hollande?

       Przewińmy taśmę dziejów “>>” o te blisko osiem dekad. Zjednoczona Europa, Parlament, Rada, Komisje: obietnice, nadzieje i zdrada! Nadzieja bohaterów i zdrada polityków. Nie po raz pierwszy, nie po raz ostatni. “Biada narodom, które wierzą w sumienie innych narodów, narody sumienia nie mają.” Pisał to wiek temu kawaler Legion d’Honneur, weteran wojen napoleońskich, Alexander hrabia Fredro.

       Powtórzmy, gdyby to komuś umknęło w natłoku informacji o perypetiach celebrytów, a nie nauczył się niczego z filmowych bajek o odległych galaktykach, gdzie wołania o pomoc wobec agresji toną w chaosie debat imperialnego Senatu, manipulowanego przez skorumpowanych biurokratów. “Gwiezdne Wojny” to lekcja współczesnej polityki w dobie globalizacji. Imperium kontratakuje… dziś na terenach Doniecka i Ługańska.

       “Narody sumienia nie mają.” Nie tak dawno, Zjednoczona Europa złamała dla wygody, w imię idiotycznych wyliczeń geopolitycznych, podstawową zasadę prawną kontynentu - poszanowania istniejących granic państwowych. Łamiąc suwerenność Serbii i dokonując bandyckiej separacji Kosova, dokonano rozbioru, który mści się dziś. Istnieje precedens: Kosovo to Krym!

       Gdzieś tam w Mińsku “szefowie” Europy decydują o rozparcelowaniu tego, co się “psim swędem” ostało bezpańskim z rozpadu ZSSR. Kto ich do takich decyzji uprawomocnił? A kto się kogo kiedykolwiek zapyta? Obama zaprzeczający oczywistości wojującego Islamu? Okradzeni a lewaccy z natury Grecy? Portugalczycy, ledwo zipiący w objęciach Euro? Hiszpanie na równi pochyłej, zastraszeni we własnym kraju Belgowie czy może Holendrzy, wyprzedający na gwałt resztki uzbrojenia?

       Po pacyfikacji Zakaukazia, oraz parcelacji Gruzji w okresie Olimpiady 2008, została się na peryferiach ‘ehemaliche Ud’SSR’ lekko uzależniona od Kremla Ukraina, w zasadzie przypominająca bardziej Potiomkinowską wioskę, niż nowoczesne państwo. Ale ta rozkradana domena oligarchów kołatała się jakoś na pustkowiach między mocarstwami, póki “ktoś” po nią kłamliwie (bo wizja związków z UE/NATO była kłamstwem) nie sięgnął, na złość Putinowi, uparcie broniącemu Syrii. I otworzono front wojny, w której musi być zwycięzca. A może być tylko jeden, przy obecnym stanie umysłów Zachodu! Putin!

       Ukraina oligarchów - jak niegdyś nasza rozległa a bezpańska Rzeczpospolita magnatów - Timoszenki czy Janukowycza, bez różnicy, była zwornikiem jako-tako niezależnych obszarów po-sowieckich. Kiedy Rosja weźmie pod kontrolę Kijów, “za wiedzą i zgodą” Zachodu, to inni stawiać się specjalnie nie będą. Satrapowie na terenach Azji Środkowej otrzymują lekcję poglądową, co im się może przydarzyć. Pacyfikacja i częściowa parcelacja Ukrainy będzie miała też swoje efekty na Białorusi, gdyby byli tam jeszcze chętni do nauczania białoruskiego w szkołach. Nauczanie białoruskiego na Białorusi, jest – co każdy niezależny obserwator UE przyzna - aktem wrogim wobec kultury i polityki Rosji. No, ale to już uczesane.

       Zostają jeszcze naiwni w Pribałtykie, ale im Pani Kanzlerin wyjaśni, na czym polega specjalny status obywateli pochodzenia rosyjskiego. Znaczy, Litwinom i Łotyszom wytłumaczą, żeby sobie tak bardzo do serca członkostwa w UE czy NATO nie brali, bo to tak wypadło w owych chaotycznych latach po upadku SSSR. W ‘realu’ to jest “bliska zagranica”, którą chrześcijańsko-demokratyczno-socjalistyczne Niemcy, oraz socjalistyczno-narodowa Francja uznają, od samego początku! A reszta rodziny narodów UE, pod prezydenturą Donalda Tuska (z Donną Mogherini jako jego asystentką do spraw zagranicznych), dostanie do podpisania dokumenty końcowe konferencji pokojowej w Monachium… pardon le mot, Monsieurs,  konferencji pokojowej w Mińsku! 

       I nawet nie będzie komu - bo kto miałby to zrobić w imieniu EUropy: Tusk z Junckerem??? -  powtórzyć za Piłsudskim Ukraińcom: “Panowie, ja was przepraszam!!!

WMWojnarowicz 

 

Sent from Outlook

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: