Sztandary wyprowadzić!!!

Ostatecznie wyniki wyborów Państwo już znają. Zaczyna się nowa era polityczna w dziejach Polski, bo takiego układu władzy jeszcze po roku 1989-tym nie było. Na pogłębioną ocenę będzie czas, gdy opadną emocje. Ale dla tych z nas, którzy przybyli do Kanady w czasach głębokiego PRL, liczy się to, co Jarosław Gowin i inni nazwali “końcem post-komuny”. Z Sejmu RP zniknęła, po 26. latach, post-komunistyczna lewica. Jakąż satysfakcję musi czuć Kornel Morawiecki, prawdziwie legendarny założyciel “Solidarności Walczącej”, wreszcie zwycięski w demokratycznych wyborach, iż w nowym Sejmie nie będzie siedział w ławach poselskich obok dawnych komunistów! pisjpg

Nie ma już na Wiejskiej ani byłych członków Biura Politycznego PZPR, ani sekretarzy KW. Nie ma Millera, nie ma Palikota, nie ma Senyszyn! Nie ma też lewackiej alternatywy pod tytułem “Razem”, wylansowanej w ostatniej chwili do zaskakującego poziomu 3.6% przez media A. Michnika. Właśnie ten “rzut na taśmę” nieznanym szerzej – autentycznym, więc dla zagubionej lewicy wiarygodnym (!) – lewakiem, Zandbergiem było osikowym kołkiem w serce postkomuny! Złóśliwi mówią o nowym równaniu Zandberga 3.6 +7.6+0.0. Ironia losu? Czy raczej zemsta ludzi “Agory” na towarzyszach Millerze i Czarzastym, członkach “grupy trzymającej władzę” za ową feralną formułkę “ – lub czasopisma”. Ktoś jeszcze pamięta spektakl “Afery Rywina”?

Zrozpaczeni.pl

Tak powinno określić się dzień po wyborach dziennikarzy głównego nurtu medialnego w Polsce. Jak po tsunami! Znikąd najmniejszej pociechy! Nawet całonocne licznie i przeliczanie głosów cudu podobnego do tego z wyborów samorządowych 2014 nie powtórzyło. Straszliwy Kaczyński zdobył całą władzę, mimo apeli, gróźb i wezwań wszystkich “oświeconych” jakich można było znaleźć. Nieobliczalny Kukiz wprowadził do Sejmu sporą grupę normalnych ludzi. PSL ledwie zipie, a ZLew… padł na własne niejako życzenie Millera z Palikotem, do tego topiąc nową twarz Nowackiej!

Czy widzą Państwo ten smutek i żal głównych mediów po “lewicy”? Jak w Korei Północnej po śmierci Kim Il Sunga! Jakże sobie teraz Sejm, ba – cała polska demokracja, bez owych czerwono-kawiorowych towarzyszy, dojeżdżających ‚jaguarami’ na posiedzenia Wysokiej Izby z elitarnych osiedli, poradzi?!

Komentatora kusi oczywiście ocena wyników poszczególnych partii, ale z takiego, jak nasz, dystansu – należy być z ocenami bardzo ostrożnym. Wtorkowa konwencja PO pokazała wewnętrzne napięcia wróżące ostry, długotrwały konflikt. Premier Ewa Kopacz nie złożyła, wzorem wielu przywódców partii demokratycznych na Zachodzie – rezygnacji, nie przyjęła na siebie ciężaru klęski i… nie oszczędziła formacji bolesnych rozliczeń. Radosławowi Sikorskiemu można wiele zarzucić, ale nie brak wiedzy o zachodnich standardach partyjnych. Porażka wymaga ofiary, bo formacje to więcej niż przywódcy. A jeżeli tak nie jest, wtedy następuje zapaść w nicość. W polskich warunkach jednakże ta zachodnia mądrość może, ale nie musi działać. AWS po klęsce rozpadł się w niebyt. PiS natomiast, mimo licznych klęsk, trwał właśnie dzięki skupieniu się wokół Prezesa. Czyja racja przeważy? Sikorskiego, Rostowskiego, Schetyny i zawiedzionych działaczy wskazując na konieczność zmiany lidera – czy też Ewa Kopacz utrzyma się u władzy i poprowadzi PO przez trudne, zwłaszcza te pierwsze, lata w opozycji?

Dla PiS walka w Platformie o przywództwo to najlepsza wiadomość. Zamiast od razu odbudowywać wiarygodność walcząc z nowym, a zatem mało doświadczonym! – rządem, cała energia pokaźnych struktur i licznych osobowości (bo wszak te nagle nie wyparowały z szeregów partii, choćby nawet nie weszły do Sejmu czy Senatu) pójdzie w długotrwały proces wewnętrznych wyborów.

Taki obraz zarysowali we wtorkowy wieczór liderzy PO. Nagana udzielona Sikorskiemu przez Hannę Gronkiewicz-Waltz pokazuje, iż będzie na ostro. Sikorski zamiast do Liedla, pojedzie do Waszyngtonu, gdzie calamari to raczej tania przekąska. Natomiast resztę towarzystwa czeka bezwzględna rozprawa. Rozliczenia między Schetyną a Kopacz nie zostawią niczego, poza spaloną ziemią. Głębokie pokłady niechęci tłumiła dotychczas jedynie potrzeba trwania u władzy. Teraz rękawice zostaną zdjęte, a przegrany znajdzie się naprawdę na wylocie, bo nawet ratunkowych miejsc w spółkach Skarbu Państwa już dla Platformersów nie będzie. Albo więc Kopacz przetrwa atak opozycji schetynowców, zachowa ster w bardzo pokiereszowanej PO, wyrzucając Schetynę i jego ‚komandę’, albo pojawi się nowy, namaszczony przez Tuska lider, który będzie musiał spacyfikować oba skrzydła. O ile też niesamodzielnej Kopacz “eksmisja” wskutek ewentualnej interwencji Tuska nie grozi, o tyle dla Schetyny przejęcie szefostwa to ostatnia szansa, bo od Tuska to nawet nominacji do rady gminy nie dostanie. Po wtorkowych decyzjach Ewy Kopacz oraz zarządu PO stratedzy PiSu mogą chyba jednak liczyć na długotrwały i wyniszczający konflikt wewnętrzny w Platformie.
(cdn.)

WMW

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.