•   Thursday, 30 May, 2024
  • Contact

BIG TECH, CENZURA I SOCJALIZM

Przyszłość?


15 minutowe miasta są „całkowitym zubożeniem i zniewoleniem wszystkich ludzi”
Christine Anderson, posłanka do Parlamentu Europejskiego, uważa, że paszporty COVID i kody QR, które rozpowszechniły się w czasie pandemii, były tylko testami wdrażania „15-minutowych miast” mających na celu zacieśnienie kontroli administracji nad ludźmi.
15-minutowe miasto to dzielnica, w której mieszkaniec może dotrzeć do wszystkiego, czego potrzebuje, na przykład do sklepu spożywczego, lekarza itp., w odległości 15-minutowego spaceru. Według Anderson takie miasta są początkiem ściślejszej kontroli rządów nad ludźmi. Administracja może sprawować kontrolę, decydując, że „nie wolno ci już opuszczać najbliższego 15-minutowego obszaru. Nie muszą nawet go odgrodzić. Odbędzie się to za pomocą identyfikatora cyfrowego” – powiedziała.
„Jeśli teraz masz ochotę iść do innego sklepu a nie ma go w Twojej okolicy, zgadnij co? Już nie pójdziesz do tego sklepu. Jak powiedziałem, mówimy o całkowitej kontroli.
W Europie trwają prace legislacyjne mające na celu utworzenie 15-minutowych miast. Według Anderson Digital Green Certificate, przepustka COVID wprowadzona w czasie pandemii, była jedynie próbą mającą na celu przyzwyczajenie ludzi do tworzenia kodu QR i związanych z nim wymagań.
„Teraz uderzają nas tymi 15-minutowymi miastami. Nie popełnij błędu, nie chodzi o twoją wygodę. Nie chodzi o to, że chcą, abyś mógł mieć wszystkie te miejsca, do których musisz się zbliżyć. Nie chodzi też o ratowanie planety” – powiedziała Anderson. - „W przypadku 15-minutowych miast będą musieli je stworzyć, zanim będą mogli cię zamknąć, i o tym tutaj rozmawiamy”.
„W Wielkiej Brytanii niektóre hrabstwa przyjęły już przepisy. Będą mogli wprowadzić blokadę klimatyczną. To następny krok. O tym mówimy.  
Następny krok - mówi Anderson, będzie polegał na ograniczeniu ludzi w ich miejscowościach, pozwalając im opuszczać to miejsce tylko dwa lub trzy razy w roku. Jednak bogaci będą mogli uciec od tych zasad, ponieważ będą mogli wykupić przepustki wyjściowe od biedniejszych segmentów, stwierdziła.
„Biedni ludzie zostaną pozostawieni w tych 15-minutowych dzielnicach, podczas gdy ci, którym lepiej się powodzi, będą mogli iść tam, gdzie chcą.
Artykuł, który pojawił się na stronie internetowej Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w marcu ubiegłego roku nazwał koncepcję 15-minutowych miast „znacznie więcej niż modą” i konsekwencją obecnych czasów, a konkretnie pandemii. „Wraz z COVID-19 i jego wariantami utrzymującymi wszystkich w domu (lub bliżej domu niż zwykle), 15-minutowe miasto zmieniło się z „futurystyki” w slogan.  
Cyfrowa tyrania
Anderson zwróciła uwagę, że chińskie systemy „kredytu społecznego” w stylu komunistycznym są już testowane w Europie. „W Bolonii już trwają projekty pilotażowe. Tam nazywa się to „portfelem bolońskim”. W Wiedniu nazywa się to „wiedeńskim tokenem”.
„Na razie jest to dobrowolne i polega na kuszeniu. Jeśli to zrobisz, dostaniesz taniej kilka biletów do teatru. Dobrowolny. To pierwszy krok” – powiedziała.
„Ale wkrótce nadejdzie czas, kiedy nie będziesz już miał wyboru. Musisz mieć ten Cyfrowy Zielony Certyfikat z tym kodem QR. Wtedy powiedzą ci, dokąd możesz iść, co możesz, a czego nie możesz robić”.
Anderson skrytykowała projekt „The Line” budowany w Arabii Saudyjskiej. Miasto o długości 200 kilometrów, szerokości 200 metrów i wysokości 500 metrów ma pomieścić do 9 milionów ludzi.
„Gdybym chciała uzyskać całkowitą kontrolę nad ludźmi, właśnie tam i w taki sposób umieściłabym ich w domu, a następnie wydała karnet na trzy posiłki dziennie. Zgadnij, co się stanie, jeśli nie zrobisz tego, co ci każą — prawdopodobnie anulują te posiłki. To takie proste – powiedziała.
„Pewnego dnia zostaniesz uwięziony w swoim 15-minutowym mieście, czekając, aż dron dostarczy twoje słodko-kwaśne robaki i będziesz próbować przypomnieć sobie, jak to było na wakacjach. Zadasz sobie pytanie – kiedy to wszystko poszło nie tak. Kiedy ze zrozumieniem akceptowałeś blokady i maski”.
Sianie strachu
Anderson zwróciła również uwagę na sianie strachu przez rządy w celu kontrolowania ludzi podczas pandemii COVID-19. „W Niemczech istniał podręcznik, jak skłonić ludzi do robienia tego, czego żądał od nich rząd i wymusić przestrzeganie tych ograniczeń” – powiedziała.
„Nakreślili to tam konkretnie: „Mimo że dzieci nie są zagrożone tym COVID-em, musimy je przestraszyć. Jeśli zachorują, a następnie zarażą swoich dziadków, będą odpowiedzialni za ich śmierć.  
Istnieją „jednoznaczne dowody” na to, że rząd Wielkiej Brytanii był zaangażowany w sianie strachu wśród ludności w związku z COVID-19 i miał w tym celu określoną strategię. Podobne rzeczy robiono w innych krajach, w tym w Stanach Zjednoczonych. Zapytana, czy było to wynikiem jakiejś globalnej koordynacji, Anderson odpowiedziała: „Absolutnie”.
„To właściwie najstraszniejsza część tego wszystkiego. Gdyby tylko dwa lub trzy kraje zbuntowały się, mielibyśmy nadzieję, że inny kraj wkroczy i położy temu kres” – powiedziała.
„Byli jak na smyczy. Dosłownie realizowali ten sam scenariusz, powtarzając te same wersety: „Odbuduj lepiej, bezpiecznie i skutecznie”.
  Jan Jekielek i Naveen Athrappully

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: