•   Wednesday, 29 Jul, 2026
  • Contact

Granice polskiej cierpliwości. Ukraina, UPA i język konfrontacji

Granice polskiej cierpliwości. Ukraina, UPA i język konfrontacji.
Adam Jawor

Polska przez ponad cztery lata była jednym z najważniejszych zapleczy Ukrainy. Dziś część ukraińskich polityków zachowuje się tak, jakby ta pomoc dawała Kijowowi prawo do lekceważenia polskiej pamięci, polskich interesów i polskiej cierpliwości. Spór o UPA nie jest już tylko sporem o historię. Stał się testem, czy Ukraina traktuje Polskę jak partnera, czy jak zaplecze, które ma pomagać i milczeć.

Najważniejsze cytaty z tekstu A. Jawora:
"Polska może stać się dla części ukraińskiej debaty przeciwnikiem zastępczym",
"Polska w tej kalkulacji ma zostać ustawiona w roli partnera niewygodnego, ale zależnego od ukraińskiego oporu przeciw Rosji",
"Polski interes bezpieczeństwa nie oznacza bezwarunkowego milczenia wobec Kijowa",
"Największym błędem Kijowa byłoby uznanie, że polska cierpliwość jest niewyczerpana. Solidarność z 2022 roku była realna, ale nie jest zasobem bez dna",
"Rosja wykorzystuje pęknięcia, ale część tych pęknięć Ukraina stworzyła własną polityką”.

Ukraina jest ofiarą rosyjskiej agresji. Rosja napadła na państwo ukraińskie, niszczy jego miasta, zabija obywateli i chce złamać ukraińską niepodległość. Tego faktu nie wolno relatywizować. Nie oznacza on jednak moralnego immunitetu w sprawach polityki historycznej, korupcji, dyplomacji i traktowania państw, które pomagają.
Właśnie tutaj zaczyna się problem pychy państwa-ofiary. Ukraina oczekuje broni, pieniędzy, logistyki, korytarzy transportowych, wsparcia politycznego i cierpliwości społecznej. Jednocześnie coraz ostrzej reaguje wtedy, gdy państwa pomagające zaczynają mówić: nasze interesy, nasza pamięć i nasze koszty również się liczą. (…)

Adam Jawor, www.defence24.pl, 29.06.2026

***
„Blokada ukraińskich portów na Morzu Czarnym. Czy Polska znów stanie się ofiarą kryzysu zbożowego?” - www.defence24.pl

Wstrzymanie zawijania statków handlowych do ukraińskich portów nad Morzem Czarnym może stać się początkiem kolejnego kryzysu związanego z eksportem ukraiń-skiego zboża. Choć Kijów podkreśla, że nie można jeszcze mówić o pełnej blokadzie morskiego eksportu, najbliższe tygodnie mogą mieć kluczowe znaczenie nie tylko dla Ukrainy, ale również dla państw sąsiednich – w tym Polski.
Minister polityki rolnej Ukrainy Taras Wysocki poinformował, że ruch statków wpływających do ukraińskich portów czarnomorskich został zawieszony z powodu zwiększonego zagrożenia rosyjskimi atakami. (…)
– Jeszcze wczoraj do portów wpływały cztery-pięć statków. To niewiele, ale ruch trwał. Obecnie wejście statków zostało zawieszone. Jest to decyzja armatorów, państwo ze swojej strony niczego nie ograniczało.

(…) Kryzys wokół ukraińskich portów nie jest wydarzeniem, które pojawiło się nagle. (…) Pierwszym etapem były ukraińskie ataki na rosyjskie jednostki handlowe oraz infrastrukturę związaną z rosyjskim transportem morskim. Kijów, wykorzystując bezzałogowe systemy uderzeniowe, rozpoczął działania mające na celu ograniczenie moż- liwości korzystania przez Rosję z własnych szlaków morskich. Kolejnym krokiem było rozszerzenie tych działań na statki znajdujące się pod neutralnymi banderami, które operowały na Morzu Czarnym. Oznaczało to, że ryzyko związane z żeglugą przestało dotyczyć wyłącznie rosyjskich jednostek, ale zaczęło obejmować również międzynarodowych armatorów. Bo Ukraina również atakowała statki pod neutralną banderą.
W następstwie rosyjskiej odpowiedzi Ukraina rozpoczęła międzynarodową kampanię informacyjną, oskarżając Moskwę o ataki na cywilną żeglugę oraz próbę blokowania ukraińskiego eksportu. Problem polega jednak na tym, że rosyjskie działania były odpowiedzią na wcześniejszą eskalację, w której sama Ukraina wykorzystywała ataki na statki handlowe jako element presji wobec Rosji. Następnie Kijów zwrócił się o podjęcie tej kwestii na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych, domagając się reakcji społeczności międzynarodowej wobec rosyjskich ataków na żeglugę. Powstaje jednak pytanie, jak Ukraina zamierza przekonywać państwa ONZ do potępienia działań Rosji, skoro wcześniej sama stosowała takie same metody jak obecnie Rosja. (…)
Scenariusz, którego obawiają się polscy rolnicy, jest dobrze znany. W 2022 roku, po rosyjskiej inwazji na Ukrainę i ograniczeniu możliwości eksportu przez Morze Czarne, Unia Europejska otworzyła swoje rynki dla ukraińskich produktów rolnych. (…) Obawy dotyczące powtórzenia tego scenariusza są dziś ponownie aktualne. (…)
Ewentualne skierowanie większego eksportu ukraińskiego przez Polskę może mieć również konsekwencje polityczne. Nowa fala protestów rolników, blokady granicy czy sprzeciw wobec importu ukraińskiego zboża ponownie mogłyby pogłębić napięcia między Warszawą a Kijowem. Relacje polsko-ukraińskie już są obciążone wieloma sporami: od kwestii gospodarczych po historyczne. Kolejny kryzys związany z rolnictwem mógłby jeszcze bardziej pogłębić wzajemną nieufność. (…)  Jednak jeżeli rosyjskie ataki będą kontynuowane, a porty czarnomorskie pozostaną niedostępne, skutki mogą wykraczać daleko poza Ukrainę. W takim scenariuszu problem Morza Czarnego może szybko stać się również problemem polskiego rynku rolnego.
Bartłomiej Wypartowicz, www.defence24.pl, 23.07.2026

***
Staram się przekazywać Państwu informacje o wojnie na Ukrainie i jej skutkach dla Polski bez propagandowych filtrów. Kryzys w relacjach państwowych, polsko-ukraińskich stwarza, niestety, okazję dla rozmaitej maści prowokatorów, oraz zwykłej głupoty ludzi, do ataków na ukraińskich imigrantów w Polsce. Na to zgody nie ma i być nie może. I to musi być jasno powiedziane! Ukraińcy żyjący i pracujący w Polsce mają się czuć bezpiecznie, będąc pod opieką Państwa Polskiego.

WW-W

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: