•   Saturday, 28 Feb, 2026
  • Contact

„Silni. Zwarci, Gotowi!”

Obecny tryb działania rządu premiera Tuska można opisać jednym hasłem: - „Patria nostra in magno periculo est!” - „Ojczyzna w niebezpieczeństwie”.
Nie zaczynamy jeszcze dnia od wojskowych werbli w eterze, ale propagandowe natężenie jest alarmujące. Obywatele otrzymują np. od pewnego czasu eleganckie broszury instruktażowe, jak – w razie nalotu - szukać schronienia w piwnicach. U osób starszych przywołuje to bolesne wspomnienia  i wywołuje gorzkie komentarze – „Jakie schrony? Jakie podstawowe plecaki?!” Ktoś to jednak sobie centralnie zaplanował, wdrożył i sfinansował całą operację. „Obrona cywilna jest gotowa” - ne c'est pas?!
„Putin ante portas!” Rosjanie zaraz nas zaatakują! Tak mówią nam eksperci z NATO, podając nawet ramy czasowe – dwa, trzy lata (góra dziesięć)! Proszę wybaczyć autorowi ironię. Ale ironia ta wyraża zaniepokojenie. Kto i dlaczego powoli przygotowuje obywateli do wysłania polskiego wojska na pierwszą linię frontu? Bo jeśli ustawiają nas w szeregu, rozkaz do ataku musi w końcu paść!
Mamy przy tym pewien problem ‘poznawczy’ . Z jednej strony ten Putin, po czterech  latach trwania trzydniowej „Specjalnejj Operacji” ledwo zipie, a Rosjanom już dawno skończyły się rezerwy sprzętu (tak nas upewniali eksperci od rosyjskich braków!). Tymczasem rząd wzywa – „Do broni, obywatele!” I zapowiada zakupy tej broni - za mliardy, na kredyt.
Obrona przed agresja Putina staje się wygodnym parawanem rządu Tuska – gdy wszystko inne wydaje się być pozostawione same sobie, bez rządowego kierownictwa. Brak skutecznego działania w jakiejkolwiek sferze – ochronie zdrowia np. - ma proste wytłumaczenie – koncentrujemy się na wojnie z Putinem! Nie ma czasu na myślenie, tylko budować i kupować. Co i za co? – można by zapytać.
MON niemal codziennie ogłasza mowe inicjatywy. Podobno wkrótce popłyną miliardy euro na modernizację naszego przemysłu obronnego i wyposażenie naszych sił zbrojnych w najnowocześniejszy sprzęt. Europejski program SAFE ma na celu zapewnienie niskooprocentowanego finansowania. A wszystko to w sytuacji – taki przekaz wpaja się obywatelom – gdy wróg jest u bram.
Dla tych, na których nie robi wrażenia twarda postawa premiera Tuska, są jednak pewne kwestie warte wyjaśnienia. Jaka jest rzeczywistość  ‘on the ground’, używając wojskowego żargonu? Od czasu do czasu słychać bowiem głos wojskowego sceptyka, krytykującego bombastyczne deklaracje tego rządu, który – trzeba to przyznać i przypominać – odniósł wielkie sukcesy w redukcji Sił Zbrojnych RP w swej pierwszej kadencji. Całe jednostki zostały rozwiązane, a ich garnizony zlikwidowane (na korzyść bezimiennych deweloperów). Należy o tym przypomnieć społeczeństwu, które jest nieco zdezorientowane, słysząc, że problem z obecnym rozszerzeniem Wojska Polskiego wynika częściowo z braku odpowiedniej infrastruktury, gdzie można by umieścić ludzi i sprzęt planowanych z rozmachem nowych dywizji, pułków i batalionów.
Podczas gdy media pokazują nam z dumą naszego Premiera i Ministra ON, reklamującego nowy, ambitny program obrony powietrznej kraju SAN, media głównego nurtu, takie jak zdecydowanie prorządowy „Dziennik”, publikują nieprzyjemne komentarze w tym temacie. Pan Komandor rezerwy, Maxymlian Dura, jeden z ekspertów wojskowych obecnych w polskich mediach, komentuje ostatnią decyzję o zakupie najnowocześniejszych systemów obrony przeciwlotniczej pod kryptonimem SAN. Według niego Polska właśnie kupiła coś, co w rzeczywistości – nie istnieje. Takie ogłoszenie w czwartą rocznicę rosyjskiej inwazji na Ukrainę może wywołać u niektórych czytelników niepokój i przywołać dobrze znane echo hasła sprzed II wojny światowej,  które cytujemy powyżej. A oto fragmenty tekstu z wtorkowego www.dziennik.pl. (23.02)

WW-W

 

"Kupiliśmy coś, co tak naprawdę nie istnieje"

W Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia w podwarszawskiej Zielonce zademonstrowano dziś m.in. elementy systemu antydronowego SAN, który w 90 proc. ma być sfinansowany ze środków europejskich w ramach programu SAFE. Komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura na antenie Polsat News skomentował testy nowego sprzętu wojskowego.
Premier Tusk wraz z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem odwiedzili dziś Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia w podwarszawskiej Zielonce. Odbywał się tam poligonowy pokaz sprzętu wojskowego, w tym polskich powietrznych i naziemnych systemów bezzałogowych. Zademonstrowano m.in. elementy systemu antydronowego SAN, który w 90 proc. ma być sfinansowany ze środków europejskich w ramach programu SAFE.
Komandor porucznik rezerwy Maksymilian Dura na antenie Polsat News skomentował testy dronów i systemów antydronowych polskiej produkcji. Tam są pokazane rzeczy, które nie są jeszcze wprowadzone na uzbrojenie. To jest najważniejsza rzecz (…). Praktycznie nic z tego, co zostało zakupione, nie jest gotowe do wykorzystywania (...). Jesteśmy dopiero na początku drogi.
(…) Jego zdaniem niewykonalne jest, by 18 pierwszych baterii SAN było gotowych do końca roku, co deklarował minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Powiedział, że proces "od pokazu do realnego używania" jest dłuższy. Potrzeba na to roku. Pierwsza bateria testowa powinna wejść za rok. Nie wiem, kto podpuścił ministra obrony, żeby zadeklarował, że 18 baterii SAN będzie gotowych do końca roku. Dla mnie jest to niewykonalne i my o tym mówimy, nie tylko ja - stwierdził Maksymilian Dura.
 

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: