Królowa jesiennych stołów

Dawno, dawno temu, w głębi mrocznych borów, na skraju zapomnianej przez świat wsi, stała prosta, drewniana chata. Mieszkała w niej uboga wdowa ze swoim jedynym synem. Jesień zbliżała się szybkim krokiem, a wraz z nią przyszedł głód, który zaczął zaglądać w oczy wielu mieszkańców wsi. Tego dnia, kiedy ostatnie skrawki jedzenia znikały z garnków, do drzwi chaty zapukał stary, zmęczony wędrowiec, którego oczy błyszczały tajemniczą mądrością. Kobieta, choć sama nic nie miała, nie zawahała się i podała mu ostatnie ziarno ukryte głęboko wśród skromnych zapasów.
Starzec uśmiechnął się łagodnie, a w jego spojrzeniu pojawił się blask nadziei. „Za-kop to ziarno w ziemi przy ogrodzie - rzekł - i podlewaj je rosą poranka, bo w niej tkwi moc życia”. Tak też uczyniła wdowa, choć serce ściskał jej niepokój. Czas mijał, a z ziemi wyrosła niezwykła roślina — potężna i dumna, z liśćmi większymi niż dłonie dziecka, rozpościerającymi się niczym zielony parasol nad skromnym ogrodem.
W październiku, gdy dni stawały się krótsze, a świat przygotowywał się do snu zimowego, na pędzie pojawił się owoc ciężki od złotego światła. To była pierwsza dynia. Kiedy rozcięto jej twardą skórę, z wnętrza popłynęła miękka poświata, a liczne pestki rozsypane po ziemi zaczęły rodzić kolejne cuda — bogactwo jesieni i obfitość, która miała napełnić serca ludzi nadzieją i zdrowiem.
W dawnych czasach, na ziemiach słowiańskich, dynia uchodziła za dar oczyszczający i wzmacniający ciało i ducha. Jej soczysty miąższ gotowano z miodem, by łagodzić gorączkę i zwalczać przeziębienia. Okłady z rozgniecionej pulpy przyklejano na rany i oparzenia, przynosząc ulgę i szybkie gojenie. Sięgano po nią również w walce z obrzękami i chorobami nerek, a jej pestki były cenionym lekarstwem na pasożyty, które dokuczały ludziom od pokoleń. Sok z dyni był niczym magiczny napój, „przełamujący gorącość wątroby”, zaś olej z nasion uchodził za eliksir wzmacniający męskie siły i serce, które musiało bić mocno, by sprostać trudom życia.
Nie tylko zdrowie było w jej mocy. W wiejskich chatach dynia często pełniła rolę strażnika domowego. Wydrążona i podświetlona świecą stawiana była na progu, by odstraszać czarownice, zmory i wszelkie złe moce, które mogły zagrażać mieszkańcom. Wierzono, że w noc zaduszną duchy przodków mogą w niej zamieszkać, dlatego dynie stawiano na grobach lub przy płotach, by zapewnić duszom bezpieczne schronienie podczas ich wędrówki między światami.
W obrzędach dożynkowych dynia była symbolem urodzaju i płodności kobiecej — jej pełne, okrągłe kształty oraz liczne nasiona miały przynosić życie, nowe początki i błogosławieństwo dla pól oraz rodzin. Była znakiem nadziei, że nawet w trudnych czasach ziemia wciąż potrafi rodzić, a ludzie przetrwają dzięki jej darom.
Tak właśnie dynia, ziarno zasiane przez dobroć i troskę, stała się symbolem dostatku, zdrowia i ochrony, przechodząc przez wieki jako strażniczka ludzkich losów i tajemnica jesiennego ogrodu.
Dzisiaj również docenia się to warzywo, ale do dawnych mądrości ludowych dołączyły badania naukowe, dzięki którym okazało się, iż dynia zawiera wiele cennych dla zdrowia składników.
Wśród nich β-karoten (prowitamina A) – chroniąca wzrok i skórę; witaminy C, E, K, z grupy B,  składniki mineralne: potas, magnez, cynk, żelazo, wapń; błonnik pokarmowy, kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6 (zwłaszcza w pestkach), fitosterole i kukurbitacyny – działają przeciwzapalnie i przeciwpasożytniczo.
Regularne spożywanie dyni wspiera pracę wątroby, serca, nerek i układu odpornościowego. Ma działanie odkwaszające, odtruwające i łagodnie przeczyszczające. Warto więc po nią sięgać - nie tylko jesienią.
Przepis na dyniową zupę jest pewnie znany, jak więc inaczej, bardziej zdrowotnie można wykorzystać to warzywo? Można zrobić napój oczyszczający z dyni i jabłka - 1 szklanka miąższu dyni, 1 jabłko, sok z cytryny, łyżeczka miodu. Całość zblendować i pić rano – taki napój świetnie wspomoże naszą wątrobę i odporność.
Polecam też kurację pestkami dyni na pasożyty - ale do tego potrzebujemy świeże, a nie suszone pestki. 2 łyżki surowych, nieprażonych pestek można zmielić i wymieszać z miodem i zajadać  rano na czczo przez 5 dni.
Aby rozjaśnić i odżywić cerę warto zrobić maseczkę regenerującą z dyni. 2 łyżki puree z dyni + 1 łyżeczka miodu + kilka kropel oleju lnianego  - całość wymieszać i nakładać na twarz na 15 minut.

Przeciwwskazania
Osoby z niskim ciśnieniem powinny spożywać ją z umiarem (działa lekko hipotensyjnie). U niektórych może powodować reakcje alergiczne lub wzdęcia. Nie zaleca się nadmiernego spożycia oleju z pestek dyni przy kamicy żółciowej. Dynia konserwowana w occie nie jest zalecana przy wrzodach i chorobach żołądka.

Dynia, owoc słońca, który dojrzewa, gdy dni stają się krótsze, od wieków łączy w sobie mądrość natury i magię ludowej tradycji. Dziś wraca do łask – nie tylko jako symbol jesieni, ale jako sprzymierzeniec zdrowia i urody. Jak dawniej mówiły zielarki: „Kto dynię w domu ma – chorobie bramę zamyka”.

Ilona Girzewska
Certyfikowany Zielarz Fitoterapeuta
Tel: 416-882-0987  •  FB: Ziołowe opowieści  •  Podcast: radio7toronto.com

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: