“Caracale” za “Mistrale”?

Trudno powiedzieć, czy Polacy są mistrzami teorii spiskowych, ale przekonanie, iż wszystko wynika z tajnych ustaleń – jest nad Wisłą powszechne. Ot, Konstytucja 3 Maja to spisek ciemnych sił. Niezależny kandydat na prezydenta – machinacje władzy! Francuski ekonomista połowy XIX wieku, Bastiat oparł swoją poczytną teorię ekonomii na podziale: to, co widzialne i to, co nie widzialne. Dla przykładu, widoczne “zyski” a mniej widoczne koszty danych rozwiązań ekonomicznych. Gdyby opisywał współczesną Polskę, miałby wdzięczne pole badań: kontrakty rządowe.ec725
Rozumowanie spiskowe święci dziś swój triumf w przypadku kontraktów zbrojeniowych Wojska Polskiego. Kiedy okazało się, wbrew pewnym siebie zagranicznym właścicielom fabryk helikopterowych w Polsce, że armia kupi francuskie helikoptery Airbusa, zawrzało. Opozycja wietrzy anty-polski spisek! Nie wybrano “naszych”?!
Po pierwsze, należałoby poinformować zbulwersowaną opinię publiczną, z kandydatami na prezydenturę włącznie. Fabryki w Mielcu i Świdniku sprzedano przed laty, produkują one, na eksport, maszyny dalekie od standardów bojowych US Army czy innych naszych sojuszników. Zyski biorą Włosi lub Amerykanie. Nowym właścicielom opłacała się inwestycja w tani a wykształcony personel. Tak, pracują w tych fabrykach Polacy, ale ich zatrudnienie, czyli realizowane zamówienia na produkowany sprzęt nie zależało od tych akurat zamówień wojskowych.
Teraz mamy protesty w Mielcu i Świdniku. Związkowcy jak zwykle najlepiej wychodzą na marszach, owinięci w narodowe flagi. I w takiej atmosferze pojawia się sensacyjny trop. Kupiliśmy francuskie “helicos” bo…. Francuzi muszą sobie powetować straty na okrętach desantowych o wdzięcznej nazwie “Mistral”, jakie zamówiła u nich Rosja, a których im teraz nie wypada Kremlowi dostarczyć. No bo w sumie to jednak był jednak Anschluss Krymu, i agresja na suwerenne państwo. Ktoś jednakże za straty musi zapłacić. Kto? Jak to kto – sojusznicy!

https://www.youtube.com/watch?v=ZWmNS99Q7qQ
“Caracale” dla Polski (podobnie jak “Rafale” dla Egiptu) to nic innego, jak wymuszona przez polityczne warunki kompensata dla Paryża. Może więc nie jest to najlepsze rozwiązanie dla krajowych fabryk, może sprzęt nie jest najnowocześniejszy, może Airbus dopiero coś tam w Polsce zbuduje. Ale gramy w poważną grę, musimy patrzeć zatem na wydawanie miliardowych sum… strategicznie.
Ciekawa teoria. Zwłaszcza, kiedy firmuje ją poważny dziennikarz piszący o sprawach międzynarodowych dla “Rzeczpospolitej” – red. Haszczyński. Od czasu, kiedy ten sam redaktor zachwycał się islamistami robiącymi za pomocą telefonów komórkowych owe “demokratyczne rewolucje” w Libii, a potem w Egipcie, przenikliwość Haszczyńskiego należy traktować w kategoriach kabaretowych, ale… “Rzepa” to poważny opiniotwórczy dziennik. Skoro więc Haszczyński w “Rzepie” zapewnia, iż żaden francuski desantowiec o wdzięcznej nazwie “Sewastopol” nie zacumuje nigdy w rosyjskim Sewastopolu, bo my kupiliśmy “Caracale” – należy przyjąć to za pewnik. Wedle niej właśnie kupiliśmy sobie, za cenę 13 miliardów, lojalnego sojusznika w Paryżu.
Haszczyński powinien wyjaśnić mały drobiazg. Jeżeli polskie kontrakty zbrojeniowe są formą budowania więzi sojuszniczych, to mogliśmy wszak kupić od Francuzów systemy obrony rakietowej, które są bezdyskusyjnie najnowocześniejszym obecnie produktem na rynku. I nikt nawet nie ukrywa, że amerykańskim “Patriotom” daleko do spełnienia naszych oczekiwań w kwestii bezpieczeństwa. Tak twierdzi nawet jastrząb naszego MON, gen Skrzypczak. Ale, znowu – amerykańskie rakiety to… zakup strategiczny. Tak donosi GW, wedle której bliżej nie sprecyzowane zyski polityczne wielokrotnie przewyższają techniczne braki zakupionego “złomu”. Ufajmy zatem – sens jakiś w tych zakupach musi być.
Wracając do “caracali”, trudno prześledzić tok myślenia eksperta “Rzepy”, kiedy patrzy się na politykę Paryża wobec rosyjskiej agresji na Ukrainie. Gdyby Francuzi mogli Rosjan przeprosić za wymuszone sankcje, zapewne by już to uczynili. Były prezydent Republiki oficjalnie zresztą uznał rosyjskość Krymu. Jeżeli zatem za jakiś rok okaże się, że owe “Mistrale” jednak znajdą się w rękach Rosjan, bo podpiszą umowę z Ukrainą, to co, Francuzi nam dadzą rabat?

WMW

NB. Żeby przypomnieć mniej zorientowanym Czytelnikom. Nigdy nie robiliśmy polskich helikopterów. Nigdy. Robiliśmy na licencji sowieckie konstrukcje. Dobre czy nie, inna kwestia. Potem te polskie, podupadające fabryki w Mielcu i Świdniku sprzedano. W tych sprzedanych nadal serwisujemy polskie modernizacje sowieckiego sprzętu. Z serwisowaniem są podobno kłopoty, ale robota jest. Gazety karmią czytelników bajką, iż robione w Mielcu helikoptery to te same “Black Hawks”, jakich używają Amerykanie. Otóż, nie – nie te same. Na uzbrojeniu armii amerykańskiej jest konstrukcja UH60M, ale nam od niej wara. Sojusznikowi zaoferowano ubogą wersję eksportową, w dodatku… bez uzbrojenia. Uzbrojenie mają sobie Polacy kupić sami, a firma je potem zainstaluje – bo UTC, właściciel Sikorsky’ego nie sprzedaje uzbrojenia! Ale kontrakt miał być dla armii, nie?!

Related News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

COPYRIGHT 2014 ZYCIE PUBLISHING SERVICES. ALL RIGHTS RESERVED.