„(… ) Widać wyraźnie, że zarówno początek pontyfikatu, pierwsza pielgrzymka do Ojczyzny i każda następna, a także śmierć Jana Pawła II, były wydarzeniami, które dla żywych świadków tych zdarzeń pozostają absolutnie czymś trwałym.“

„(…) Rzeczywiście problemem jest to, że po tych kilkunastu latach jesteśmy świadkami radykalnego zaniku pamięci w wymiarze publicznym o Janie Pawle II i jego nauczaniu. To sprawa bardzo bolesna. Z jednej strony, jestem głęboko przekonany, że w pojedynczych osobach, jako świadkach tamtych zdarzeń, ta pamięć trwa, ale coś się dokonuje w pamięci zbiorowej. Tracimy pamięć, a wraz z nią tracimy też i naszą tożsamość. Niestety sądzę, że to proces, który jest w jakiejś mierze sterowany politycznie, ale i w samym Kościele powszechnym zaczęło się dziać coś niedobrego w związku z pewną erozją nauczania papieskiego, które do tej pory było czymś stałym.“

Ks. Prof. P. Bortkiewicz, TCh, www.wPolityce.pl, 1.04.2019

Zmierzch Wielkiego Dziedzictwa
Jedną z cech charakterystycznych Polaków jest ogromna żywiołowość ich zbiorowych reakcji emocjonalnych połączona z krótkotrwałością reakcji. Opisywał to był Sienkiewicz w “Potopie”. Rozeźlona szwedzką inwazją brać szlachecka zgromadzona pod Ujściem, gotowa była wręcz z marszu na konie siadać, chorągwie rozwijać i pogonić heretyckich ‘pludrów’ za morze. Ale po paru dniach ognisty zapał opadł, ‘polityczne’ kalkulacje wzięły górę, i skończyło się piękną katastrofą – kapitulacją i poddaniem nowemu władcy Rzplitej. -“Vivat Carolus Gustavus rex!”
Pierwsza wizyta Jego Świątobliwości, Jana Pawła II w Ojczyźnie, w roku 1979 była szokiem dla systemu PRL. Masowość spotkań, zbiorowe poczucie narodowej siły oraz prosty przekaz ideowy – “Nie lękajcie się!” – było kluczem do wydarzeń następnych lat w całej Europie Wschodniej. Fenomen polskiej “Solidarności” był możliwy jedynie w takim kontekście.
Jak to jednak uchwycił Wajda w swoim klasyku, spanikowani początkowo towarzysze szybko zorientowali się, iż trzeba dać się ludziom wyszaleć. Społeczna energia ulegała rozproszeniu. Likwidacja “Solidarności”, zastąpienie prawdziwych elit podróbkami, spacyfikowanie społeczeństwa udało się nad podziw. Ba, przeszło wszelkie możliwe oczekiwania ekspertów od zarządzania emocjami. Skoro udało się doprowadzić Polaków do wzajemnej nienawiści, wręcz wojny dwóch plemion, to znaczy, iż z etosu “S” oraz “Pokolenia JP2” niewiele zostało.
Ks. prof. Bortkiewicz w swoim rocznicowym wywiadzie z goryczą wypowiada się o likwidacji nauczania Jana Pawła II w samym Kościele Katolickim. Po czternastu latach od śmierci Karola Wojtyły widać wyraźnie, iż nie jest ono ‘popularne’, ani w Watykanie, ani w episkopatach Zachodu. Zastrzegam się, iż w temacie bieżącej sytuacji czy też ‘kryzysu’ w Kościele Katolickim nie mam wystarczającej wiedzy. W naszym środowisku są dużo wytrawniejsi znawcy, publicyści. Im więc zostawię ten temat do szczegółowej analizy. Podzielę się jedynie z Państwem pewnymi odczuciami – w 40 lat od pierwszej pielgrzymki i w 14 lat od wstrząsu, jakim dla Polaków była (po raz pierwszy tak szeroko pokazywana i relacjonowana na żywo) bolesna agonia i wreszcie śmierć św. Jana Pawła II.
2 kwietnia 2005 roku zakończyła się pewna epoka w dziejach Europy i świata, katolickiego z pewnością. Ale nie tylko. Wbrew pogardliwemu pytaniu Stalina: – “Ile dywizji ma papież?”, moralna siła KK okazała się nie jakimś marginalnym, historycznym przyczynkiem, lecz wręcz gwoździem do trumny sowieckiego komunizmu. Papież z Polski, pielgrzymujący po Bożym świecie z przesłaniem nadziei, ale także z silnym głosem sprzeciwu wobec politycznej i ekonomicznej niesprawiedliwości, okazał się wytrawnym dyplomatą i skutecznym politykiem. Dwie fotografie symbolicznie ukazują liderów wolnego świata w owym czasie przełomu, końca Zimnej Wojny – Ronald Reagan jadący konno obok Margaret Thatcher oraz ten sam Reagan z Janem Pawłem II, na spacerze, pogrążeni w poważnej rozmowie. Historyka kusi, aby zauważyć, iż od momentu Canossy (1077 AD), kiedy Cesarz Henryk stał w pokucie u bram papieskiej twierdzy, ani też od dnia, kiedy Urban II ogłaszał krucjatę w roku 1095 AD, Biskup Rzymu nie miał większego wpływu na bieg polityki oraz losów Europy i świata.
Tyle wspomnień tamtego momentu. A co zostało z “dziedzictwa” Jana Pawła II w Jego Ojczyźnie?
Patrząc na bandyckie ustawki kiboli wspominam owe wzniosłe deklaracje szalikowców “Wisły” i “Cracovii”, ślubujących sobie odrzucenie przemocy w hołdzie pamięci wielkiego Rodaka. Pamiętam mądre deklaracje intelektualistów, ludzi sztuki oraz polityków rozmaitych opcji. Tych samych często, którzy dziś wycierają sobie gębę świętościami, pod wezwaniem, których żebrali o głosy. Widzę teatry pełne plugastw, gardzące wizerunkiem Krzyża czy Chrystusa, “w imieniu sztuki”; słyszę kretyńskie reakcje “EUropejek’ z Krakowa na widok różańca w taksówce. Mam w oczach obleśne całowanie rąk Papieża Franciszka przez Panią premier, z pogardą wypowiadającą się z trybun i do kamer, o katolickich wartościach. Mam też w głowie spektakularny, niesamowity, autentyczny sukces filmu “Kler” wśród Polaków. Blockbuster!
Słowa ks. prof. Bortkiewicza są smutnym, gdyż prawdziwym świadectwem w rocznicę śmierci papieża-Polaka. Co w nas zostało z czasu, kiedy uważaliśmy się za “Pokolenie JP2”?