Pro Memoria! – “krzyż zabija i należy go usunąć z Giewontu”.

Jan Hartman, prof. UJ

“Trudno nam zgodzić się z argumentacją, nie tylko Pana Profesora, ale także różnych osób i środowisk, dotyczącą realnego zagrożenia, jakie stwarza krzyż na Giewoncie. Góry są miejscem pięknym, ale także niebezpiecznym. Wszyscy, którzy przemierzają górskie szlaki, powinni mieć tego świadomość. W codziennym życiu nie da się wyeliminować wszystkich zagrożeń, związanych chociażby z ruchem drogowym, tym bardziej nie jest możliwe wyeliminowanie zagrożeń w górach. Usunięcie krzyża z Giewontu nie podniesie bezpieczeństwa w Tatrach, dlatego taka propozycja jest przez nas odbierana jedynie jako ideologiczny atak, któremu musimy się przeciwstawić”

List burmistrza Zakopanego, Leszka Doruli i jego zastępców: Agnieszki Nowak-Gąsienicy i Tomasza Filara.                                    za: www.onet.pl, 4.09.2019

“Krzyż na Giewoncie niechaj będzie – byle nie był tylko >>Wasz<<, to znaczy katolicki. I byle nie znaczył, że Podhale nie jest już Polską i nie obowiązuje tam polska konstytucja, nakazująca władzom publicznym z równym dystansem traktować wszystkie wyznania i światopoglądy”.
“(…) krzyż powinien stać się symbolem wszystkich ludzi: wyznawców Jezusa, wyznawców religii Mahometa, wyznawców religii Mojżesza, buddystów, a także ateistów”.

Jan Hartman, za: www.onet.pl, 4.09.2019

Tragedia na Giewoncie stała się okazją do kolejnego ataku. Na co? Na naszą narodową tożsamość. Tak jak i uroczyste, narodowe obchody 80 rocznicy tragicznego 1 Września 1939! Dziwne podobieństwo uczulenia na polskość!
Tak! Polskość pod Krzyżem (podobnie jak ta z Wielunia), uwiera, złości, drażni. Ludzka tragedia, losowe zdarzenie?! Tym lepiej, że tragedia. Tym bardziej nadarza się okazja, by wzburzyć: – „Krzyż zabija!“
Prof. UJ, Jan Hartman, bożyszcze intelektualistów z szeregów opozycyjnej profesury – Sadurskiego, Środy, Płatek, Nałęcza, Rycharda – w swoim ograniczeniu, (mówiąc kulturalnie) lub w swoim ideologicznym szaleństwie obraża logikę oraz… wyznania wiary owych wymienionych „Innych“.
Żydzi, ci osadzeni w Księdze Przymierza – Księdze Prawa (Torah), lub Muzułmanie czerpiący swą tożsamość z Objawienia danego Prorokowi p.b.h.n., przyjęli by powyższe, ateistyczno-aroganckie wynurzenia Hartmana jako obraźliwe. Krzyż to nie Gwiazda Dawida, ani Półksiężyc. To nie polityczna dekoracja, kolejny „czerwony sztandar“ profesora „proletariacko-uniwersyteckiej rewolucji“! To konkretny punkt odniesienia do narracji Ludu Bożego. Takiej, jaką ów lud od tysięcy lat posiada i wyznaje. My, wierzący w Boga w Trójcy Jedynego mamy swoje, osadzone w dziejach punkty odniesienia. Stąd nasz Krzyż – cierpienia, ale i nadziei.
Glajszachtowanka Hartmana, ten kretyński pomysł uznania metalowego krzyża za symbol wszystkiego (a zatem niczego!!!) obraża każdego wierzącego. Każdego! Na tym polega wyjątkowość Hartmana – intelektualnego karła z tytułem, zagubionego w nienawiści do (każdego!) wyznania i narodowej tożsamości.

***

Dlaczego poświęcam Hartmanowi tyle miejsca? Winien jestem moim Czytelnikom wyjaśnienie. Jestem Polakiem, żyjącym (dziś) z własnego wyboru w Kanadzie. Jestem nauczycielem, historykiem z wykształcenia, konserwatystą. Jestem krytyczny wobec polskiej mitologii, ograniczającej polskość do sfery etniczno-konfesyjnej. Otwartym na różnorodność wyznaniowo-kulturową Rzeczpospolitej Obojga Narodów, wedle tradycji, jakiej uczyli mnie w młodych latach profesorowie tej klasy co Władysław Czapliński, a dziś „doucza“ i koryguje Andrzej Nowak. Jestem zatem przeciwnikiem eliminowania z procesu edukacji i wychowania poczucia dumy narodowej i wyznaniowej, acz bez wrogości wobec tradycji innych mieszkańców naszej Ojczyzny, jak Prawosławie, Protestantyzm czy… Islam.
Za wrogie wyzwanie uważam edukację obliczoną na wpisywanie nas, polskiej wspólnoty religijno-kulturowej, w miazgę historyczno-intelektualną Zachodu, ginącego w wężowych objęciach kulturowego marksizmu. Widzę spustoszenie, jakiego dokonała “zachodnia” edukacja w umysłach moich własnych dzieci! Lata zabiera „odzyskiwanie terenu!“ Wskazywanie skutków odrzucenia naukowych zasad klasycznej filozofii, logiki i prawa (oraz kultury chrześcijańskiej).
Kocham Brugię i Paryż! Polityka jednakże nie znosi pustki. Umierającą cywilizację, zdobiącą niegdyś pomnikami swych triumfów ulice stolic Zachodu, zastąpić muszą inne, żywotne, asertywne wyznania wiary. Eo ipso, wygodny, leniwy ‚ateizm‘ nażartych na wyzysku kolonialnym ‚profesorów‘ i całej klasy

próżniaczej Zachodu (aktywnych piewców Stalinizmu!) zastąpią, brutalnie, głosiciele Koranu!
Islam. To dziś jedyna kontrpropozycja wobec ideologii Zachodu. Z doświadczenia wieków wiemy, iż w organizacji społeczeństw filozoficzna pustka istnieć nie może. Prawo budowane jest na zasadach etycznych wywodzonych z filozofii Boga i człowieka. Państwa muszą opierać się o kościec prawny. Prawo rzymskie czy… Shariat? System prawa wypływa bezpośrednio z filozoficznej odpowiedzi na pytania: – Kim Jestem? – Skąd przychodzę? – Dokąd zmierzam?
Kto podsuwa naszym dzieciom odpowiedzi na te pytanie?! CNN? Singer? Hartman?

***

Filozofia nicości jednostki w przestrzeni istnienia ma się dobrze, funkcjonuje perfekcyjnie. Jest wolna od subiektywizmu, egoizmu. Jestem niczym. Jestem trybem w kole zamachowym państwa. Nic nie znaczę. Jednostka bzdurą! To model azjatycki, model Państwa Środka. Udany, wydajny, skuteczny. Czy chcielibyśmy w nim żyć?! Mieszkańcy HongKongu od tygodni demonstrują właśnie przeciw tej – jakże realnie zagrażającej im – wizji!
Dlatego w swoim felietonie poświęcam tyle miejsca chorym poglądom człowieka, który dyszy nienawiścią do wszystkiego co polskie. Człowieka z naukowym tytułem, uczącym młode pokolenia. „Takie będą rzeczpospolite, jakie młodzieży chowanie“.

 

WMW.