Wiosna

Z daleka od szosy (121)


W niedzielę zawitała do Welland prawdziwa wiosna, a może nawet namiastka lata. Temperatura w pewnym momencie doszła do +270C w cieniu. Było, po prostu, gorąco.
Pierwsze co zrobiłem zaraz po spacerze z psem, po już zielonych polach, to pojechałem do LCBO po dobre piwo. Planowałem zająć się pracami ogrodniczymi. Za bardzo z tymi pracami nie wyszło. Co prawda skosiłem pierwszy raz w tym roku trawę, wyrwałem uschniętą tuję, spaliłem suche gałęzie róży, jeżyn i malin, no i wspomnianą tuję.
Tak, tak mieszkańcy GTA, u nas z daleka od szosy ciągle jeszcze można sobie rozpalić ognisko we własnym ogrodzie i nie trzeba udawać, że piecze się przy ogniu kiełbaski, jak to ma miejsce w Mississauga. A może tam już nawet tego nie wolno. Co prawda to już pewnie tylko kwestia czasu, że jakiś działacz czy działaczka pogodowa wymyśli by i tutaj tego zabronić, ale mam nadzieję, że zabłądzą zanim tu dojadą. Jak im ta niedzielna temperatura padła na nieosłoniony mózg, to kto wie co się zdarzy, tym bardziej że nasz Wonder Boy premier Kanady na pewno poprze wszystkie idiotyczne działania. Póki co rząd ma wprowadzić zakaz pisania i mówienia o tym, że Globalnego Ocieplenia nie ma. Ma to być karalne. Ten żądny totalnej władzy Chłopczyk premier chce coraz bardziej wleźć nam w życie i dyktować co mamy robić. Co mnie najbardziej przeraża to, że są jeszcze Polacy, którzy go popierają. Zgroza.
Już i tak blokowane są najwyraźniej niewygodne dla rządu wiadomości. Wczoraj w niedzielę 24 kwietnia ok. godziny 10:30 rano, gdy wychodziłem akurat z psem do samochodu, na mojej ulicy, spokojnej zwykle, z ograniczeniem prędkości do 40 km/godz. pojawiła się biało-czerwona kawalkada pick-upów, vanów i osobowych samochodów. Czemu biało-czerwona? Bo powiewały na nich ogromne kanadyjskie flagi. Zupełnie jak na proteście kierowców ciężarówek w Ottawie. Prawdopodobnie miało to związek z poparciem tego ruchu, który dla nas i za nas wszystkich opiera się coraz bardziej ingerującemu w nasze życie rządowi. Już chyba jest nawet gorzej niż było w PRL-u. Niestety trzymając psa nie zdołałem w porę wyciągnąć telefonu by zrobić zdjęcie i cały ten długi konwój odjechał dalej. Niedaleko na parkingu Tim Horton’s zgromadziła się z kolei duża grupa motocyklistów. Stał przy niech radiowóz policyjny. Kontrola, kontrola, kontrola. Na drugi dzień w lokalnej prasie nie było nawet małej wzmianki o tym proteście czy demonstracji. Jak by ich w ogóle nie było. A przecież widziałem na własne oczy, że byli. Co się stało z dziennikarstwem na świecie? Co się stało z honorem tego zawodu, kiedyś tak poważanego?Wracając do mojego „pracowicie” spędzanego w ciepły weekend czasu, to skończyłem wreszcie bardzo ważny projekt domowy, a mianowicie zainstalowałem szyb zsypowy na brudną bieliznę i ciuchy z piętra prosto do pralni. Nie muszę teraz ciągnąć kosza z praniem po schodach do basementu, tylko wrzucam to do szybu, a pranie spada do drugiego kosza tuż przy pralce. Za to w poniedziałek były moje imieniny. Co prawda w Kanadzie imienin się nie obchodzi, ale mimo to moje dziewczyny zaprosiły mnie na lunch i dostałem prezent. Po południu moja siostra Izabella zaprosiła mnie do Fallsview Casino w Niagara Falls gdzie zawsze była częstym gościem, dopóki nie przyszła pandemia.

Kasyna w Niagara Falls długo były zamknięte i miasto wyglądało jak wymarłe. Teraz po otwarciu życie wraca. Znowu na ulicach dużo samochodów, w kasynie pełno ludzi, gwar i wesołość. Mam nadzieję, że żadnemu kacykowi z rządu nie przyjdzie do głowy kolejny kaprys by wszystko pozamykać. COVIDa się nie pozbędziemy, innych gryp też nie. Trzeba sobie to uświadomić i przestać panikować. Przed COVIDEM też były różne grypy i też jedni przechodzili je ciężej inni lżej i też umierali na te grypy ludzie.
W kasynie byłem bez maski, potem jeszcze w Canadian Tire po skrzynki na kwiaty, też bez maski. I niech tak już zostanie. Oczywiście, kto chce niech je sobie nosi, ale nie zmuszajcie do tego innych. My was nie zmuszamy by je zdjąć.

Cdn. Marek Mańkowski

 

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: