Dokąd wojna Netanjahu zaprowadzi Amerykę?

W amerykańskiej polityce zagranicznej dominuje zasada „Israel First” i nic nie wskazuje na to, by miało się to wkrótce zmienić. Nie chodzi tu jedynie o obecnego gospodarza Białego Domu – który ewidentnie ulega wpływom „Bibiego”; problem dotyczy całego układu władzy, Kongresu i władz stanowych, od dawna uzależnionych od finansowania ze strony AIPAC. Kto odmawia podpisania „deklaracji lojalności”, nie może liczyć na fundusze wyborcze. Niewielu kongresmenów czy senatorów może pozwolić sobie na luksus niezależności. Tylko garstka niezależnych ekspertów – takich jak były szef kontrwywiadu Joe Kemp, b. doradca gen. Powella, płk. MacGregor, b. ambasador Chas Freeman czy profesor J. Mearsheimer – otwarcie mówi o katastrofalnych skutkach, jakie ten scenariusz, niesie dla długofalowych interesów Ameryki. Zamiast zwrotu ku Azji (i Chinom), Ameryka grzęźnie w konflikcie z Iranem, podczas gdy jej lokalne interesy w rejonie Zatoki Perskiej legły w gruzach – podobnie jak tamtejsze bazy wojskowe.
Niezależni polscy eksperci mieszkający w Stanach Zjednoczonych są w doskonałej pozycji, by trafnie ocenić ten kryzys amerykańskiej polityki. Poniżej przedstawiam wybrane fragmenty (około 1/4 tekstu) artykułu autorstwa Kazimierza Dadaka, profesora ekonomii z Wirginii, ze znakomitego portalu: www.wszystkoconajwazniejsze.pl. Tekst ten nie daje wielu powodów do optymizmu. Wygląda na to, że wojna potrwa tak długo, aż „Bibi” osiągnie swoje cele – czyli całkowite podporządkowanie lub zniszczenie Iranu. Nastroje dotyczące przyszłości stają się coraz bardziej ponure. Powrót do status quo ante nie jest możliwy. Ameryka nie może sobie pozwolić na otwartą porażkę, a „zwycięska alternatywa” jest zbyt przerażająca, by brać ją poważnie pod uwagę. Jedno wydaje się pewne: na naszych oczach dobiega końca „Koniec historii”. Miejmy nadzieję, że odłamki nie spadną na nas.
WW-W
“Wojna z Iranem wciąga Amerykę w pułapkę”
Stawka w wojnie amerykańsko-izraelsko-irańskiej jest ogromna. Prezydent Trump – wbrew przedwyborczym obietnicom – wplątał USA w konflikt, który ma wszelkie cechy „wojny bez końca”. Co gorsza, stoi on wobec perspektywy poniesienia ciężkiej porażki. (...)
Gdy 17 czerwca 2026 r. w Wersalu prezydent Trump z wielką pompą podpisał wstępne porozumienie z Iranem, można było mieć nadzieję, że ten fakt stanowi odejście od mało przemyślanej polityki bezpośredniej konfrontacji z reżimem ajatollahów. Niemniej prawdopodobieństwo takiego rozwoju sytuacji nie było wielkie, ponieważ układ był bardzo korzystny dla Teheranu – wielu obserwatorów określało go jako całkowitą porażkę Waszyngtonu.
Te pesymistyczne przewidywania niebawem się ziściły (…)
Wojna gospodarcza
(…) Rosja i Chiny posiadają ogromne możliwości udzielania pomocy Iranowi poprzez sieć kolejową w byłych sowieckich republikach w Azji Środkowej i przez Morze Kaspijskie. (…) Oczywiście, jest to bardziej kosztowne i nie daje możliwości eksportu tak dużych ilości, jak z wykorzystaniem tankowców, ale pozwala pozyskać minimum środków potrzebnych do utrzymania reżimu przy życiu.
Wsparcie wojskowe
Bardzo mocne poparcie dla Iranu wyraził Putin. W trakcie obrad Szanghajskiej Organizacji Współpracy, której Iran jest członkiem od trzech lat, miało miejsce spotkanie prezydentów Iranu i Rosji i ten ostatni stwierdził, że Moskwa udziela Teheranowi wszelkiej pomocy. (…)
Nowa „architektura bezpieczeństwa”
Długofalowym, strategicznym celem Chin jest wyparcie USA z rejonu Zatoki Perskiej. W niemałym stopniu wojna amerykańsko-irańska przybliżyła osiągnięcie tego celu, bo zdecydowana większość amerykańskich instalacji wojskowych w tamtym regionie została albo zniszczona, albo poważnie uszkodzona. Doświadczenia tej wojny pokazują, że USA nie jest w stanie ochronić swych baz przed atakami dronów i rakiet. (…)
Dalsza eskalacja?
Na drabince eskalacyjnej nie pozostało już wiele szczebli. Bombardowania nie przyniosły oczekiwanych skutków, Amerykanie nie posiadają wystarczających sił lądowych. (…)
W przemówieniu wygłoszonym 22 września 2026 r. podczas zgromadzenia ogólnego ONZ amerykański przywódca ponowił groźbę, że jeśli Iran nie zawrze porozumienia z USA, to on będzie musiał podjąć decyzję: „Unicestwić Republikę Islamską, i to szybko, nie dając jej już nigdy szansy do zabijania i niszczenia ludzi oraz państw? Czy wyślę ich do piekła bez możliwości przetrwania i bez nadziei przyszłej wielkości i przyszłych pokoleń?”. Gdyby taki krok został podjęty, miałby trudne do wyobrażenia następstwa w każdym wymiarze, nie tylko politycznym i wojskowym.
Gra o najwyższą stawkę
Stawka w wojnie amerykańsko-izraelsko-irańskiej jest ogromna. Prezydent Trump – wbrew przedwyborczym obietnicom – wplątał USA w konflikt, który ma wszelkie cechy „wojny bez końca”. Co gorsza, stoi on wobec perspektywy poniesienia ciężkiej porażki. (…). Także nie należy zapominać o premierze Netanjahu czy szerzej o Izraelu, który postrzega Iran jako śmiertelne zagrożenie. Z drugiej strony dla obecnych władz Iranu wojna ma wymiar egzystencjalny.
W poczynaniach Trumpa, Netanjahu i MBS trudno jest się dopatrzyć jakiejś długofalowej strategii, która mogłaby doprowadzić do osiągnięcia zamierzonego celu, czyli unicestwienia obecnych władz w Teheranie. Dominują doraźne i niesłychanie ryzykowne poczynania. (…) Stąd zbieg narodowych i osobistych interesów raczej wskazuje na dalszą eskalację, co może przynieść nieobliczalne skutki.
Prof. Kazimierz Dadak
Profesor ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia.







Comment (0)