•   Thursday, 30 May, 2024
  • Contact

Emigranckie losy – 6

Z daleka od szosy (220)


Jechaliśmy szosą nr 17 prosto na zachód w kierunku Sault Ste. Marie. Jest to miasto na połączeniu dwóch wielkich jezior, jeziora Huron i jeziora Superior (Górnego). Ciekawostką tego północnoontaryjskiego miasta jest Algoma Train. Jest to pociąg turystyczny jadący na północ przez kilkaset km przez piękne tereny Algoma wzdłuż jeziora Superior do Algoma Kanion. Piękna wycieczka jesienią, kiedy można zobaczyć bajeczne kolory najpiękniejszej jesieni na świecie. Słyszałem czyjąś opinię, że wycieczka Algoma Train jest przereklamowana, bo nic tam ciekawego nie ma i nic nie widać. Okazało się, że pojechali tam w sierpniu, gdy trzeba jechać koniecznie w połowie września albo jeszcze później, gdy zaczyna się jesienne szaleństwo kolorów. Właśnie wtedy jest to niezapomniane wrażenie.  Ok. 50 km przed miastem i 20 km na północ od szosy rosła jeszcze w latach dziewiędziesiątych  najwyższa sosna w Ontario (ponad 52 m). Niestety piorun zniszczył to wspaniałe drzewo. Sault Ste. Marie minęliśmy bokiem obwodnicą i niedługo potem jechaliśmy już wzdłuż jeziora Superior podziwiając jedne z najpiękniejszych widoków Kanady. Jeszcze przed Wawa (nie mylić z tak popularnym teraz w Polsce skrótem Warszawy) zjechaliśmy do przydrożnego Trade Post, gdzie można obejrzeć wykonane w drewnie oryginalne rzeźby, wypchane zwierzęta, skóry, indiańskie wyroby i jak to się mówiło w Polsce – mydło i powidło. Następny krótki postój w Wawa (nazwa ta po indiańsku oznacza kanadyjską gęś) i zdjęcia pod sławnym pomnikiem gęsi i w dalszą drogę. Nocować zamierzaliśmy w Thunder Bay. Długość dzisiejszej trasy 900 km. Oczywiście trzeba się było zatrzymać nad jednym z największych jezior na świecie, pójść na plażę, popływać i nazbierać kamieni dla Ani z Niemiec, która zauroczona kiedyś tym jeziorem chciała nasypać sobie tych kamieni do wanny i wyobrażać sobie, że znowu tam jest. Dowiozłem potem te kamienie do Polski i przekazałem Ani. Dowiedziałem się później, że rzeczywiście włożyła je do wanny. Pływać mieli wszyscy, ale skończyło się na tym, że pływałem tylko ja bo dla dziewcząt woda była za zimna. Nawet dla Agnieszki, która tak się odgrażała całą drogę, że wejdzie do wody. No i oczywiście jeszcze postój w White River pod pomnikiem Kubusia Puchatka, który oryginalnie stąd właśnie pochodzi, o czym nie wszyscy wiedzą a było to tak:
W 1914 roku pociąg wiozący żołnierzy zatrzymał się w White River i kapitan Harry Colbourn kupił tu małego, żywego, czarnego niedźwiadka jako maskotkę oddziału. Nazwał go Winnie od Winnipeg, rodzinnego miasta kapitana. Niedźwiadek popłynął z oddziałem do Anglii. Oswojony jak pies, wygrał serca dzieci angielskich, a wśród nich chłopca imieniem Christopher Robin, syna pisarza A.A. Milne’a. I to właśnie Winnie z White River stał się pierwowzorem Winnie- the- Pooh czyli Kubusia Puchatka. Dziś w White River stoi pomnik misia, który stał się znany dzieciom na całym świecie. Inna ciekawostka z tego miasteczka to najniższa temperatura zanotowana w Kanadzie. W 1935 roku spadła tam ona do – 73 stopni C. Dziś ten fakt upamiętnia olbrzymi termometr widoczny z szosy nr. 17.
Jezioro Superior tworzy swoją własną pogodę. Fale w czasie sztormu dochodzą do 10 metrów wysokości. Dno jego zalega 350 znanych wraków statków. Wśród nich jest wielki jeziorowiec do przewozu rudy „Edmund Fitzgerald” który zatonął w czasie sztormu w 1975 roku z całą 29 osobową załogą nie zdążywszy nawet nadać sygnału S.O.S. Ten statek miał 240 metrów długości. Odnaleziono go w dwóch częściach na głębokości prawie 200 metrów. Woda z jeziora Superior pokryłaby całą Amerykę Północną i Południową na głębokość 30 cm. W najgłębszym miejscu ma ponad 430 metrów. Jego wybrzeża to piękne wulkaniczne głazy i skały. To naprawdę trzeba zobaczyć. Z ciekawostek: w Marathon znajduje się kopalnia złota, która wydobywa rocznie kruszec wartości 350 milionów dolarów US. Kopalnia zatrudnia 1200 osób z przeciętnym wynagrodzeniem 50 tys. rocznie. Zimą trasy wzdłuż jeziora są jednymi z najpopularniejszych wśród snowmobilistów i liczą ponad 1700 km ubitych szlaków. „Kinniwabi Motel” w Wawa którego właścicielami jest para Polaków – Tereska i Marek Kozik znajduje się w przewodniku turystycznym tych terenów jako popularne miejsce odpoczynku latem i zimą. Byłem tam niejednokrotnie i zawsze będę wracał chociaż teraz będzie to trochę daleko. Jeden z wysokich dostojników kościoła będąc nad jeziorem Superior, zauroczony nim powiedział: „spójrzcie dookoła siebie, na wzgórza i drzewa i świeżą wodę jeziora, podnieście głowę do góry i zobaczcie niebo rozpostarte nad tym wszystkim bez kolumn czy wsporników. Natura jest fundamentem wszystkich religii i to jest najwspanialszy kościół w jakim człowiek może się modlić”.
Cdn. Marek Mańkowski

 

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: