Dramat Ukrainy

Pisane z pamięci

Tak sobie kiedyś, przyznaję że złośliwie, pisałem o rozmaitych sprawach wielkiego świata dla naszego skromnego, polonijnego podwórka. Czasem dobrze sobie pewne rzeczy przypomnieć. Stąd wracam obecnie do moich felietonów sprzed lat dziewięciu. Wydawało mi się wtedy, że mamy do czynienia z pewną cezurą, że w 2014 coś się zmieniło i teoria "końca historii" pójdzie na jej śmietnik. Dziś jest wielu, którzy zapewniają, iż już wtedy" wiedzieli. Tyle, że na rozmaitych konferencjach eksperckich i w gabinetach dyplomatycznych lansowano tematy, o "dalszym umacnianiau procesow pokojowych" w Afganistanie, tworzono formaty 'Normandzkie' i budowano z uporem zależność Unii Federalnej Niemiec (proszę znowu o wybaczenie złośliwości) w przepływach energetycznych od Rosji.
____________________________________________________________

Pisane z pamięci, "Życie", 22.01.2014


Dramat Ukrainy

      Sytuacja w Kijowie jest zbyt zagmatwana, by kusić się tu o zdawkowe komentarze. Rozwiązanie siłowe nie jest zaskoczeniem. Z jednej strony zdjęcia naocznie ukazują, iż “cywile” na Majdanie dysponują bronią palną, rzucają rakietowe koktajle Mołotowa w kierunku policji. Z drugiej, zabici dotychczas wydają się ofiarami snajperów. Naiwne pytanie – kto strzela?
      Kandydatami są wszyscy. I to nie tylko z terenu Ukrainy. Reżym ma argumenty do siłowego zdławienia opozycji, opozycja do strzelania(?), oligarchowie do zgarniania swojego, Rosjanie do sięgnięcia po więcej wpływów i ostatecznej pacyfikacji byłej perły w imperialnej koronie, Zachód zaś do ostatecznego umycia rąk. Szkoda ludzi na Ukrainie – ot, co!

      A przy okazji, nasi spece od polityki globalnej może przestaną ‘heilować’ na sławę banderowcom! Głupota tvrepublika nie tyle boli, co obraża pamięć Wołynia!


Konferencja użytecznych idiotów.
      Służba idiotyzmom to ciężka służba. Dyplomacja międzynarodowa czuje się zobowiązana do przeprowadzenia obiecanej “konferencji pokojowej”w  sprawie Syrii. Wzajemne wyrzynanie się sił rządowych Assada i barbarzyńskich, islamistycznych bojówek Al Qaidy, trwa oczywiście w najlepsze, ale słowo się rzekło.

      Zachodnie ośrodki propagandy, wierne swojemu ślinotokowi, ubierania draństwa w dyplomatyczne terminy, muszą grać swoje. Owa “demokratyczna” opozycja renegatów nie jest w stanie wypracować jednej wspólnej pozycji. Nie szkodzi - uznajemy! Reżym Assada wybija w międzyczasie, tylu z owych demokratycznych ludożerców, ilu może, coraz bardziej świadomy faktu, że ta zachodnia krucjata dla demokracji i poszanowania praw człowieka to była jedna wielka ściema. Od początku chodziło o tę broń chemiczną , co to ‘sąsiadowi’ wadziła. Nie ma ABC? Nie ma problemu z demokracją. [co było do dowiedzenia]

      Konferencja pokojowa musi jednak się odbyć. Zaplanowano, ogłoszono… Coś nasi dyplomaci muszą w końcu robić, dla dalszego umacniania pokojowych relacji między państwami. Są zgrzyty, owszem, trzeba to zauważyć, mimo najlepszych chęci agencji międzynarodowejdiezinformatsji. Minister SZ rządu w Damaszku, z kompletnym pominięciem dyplomatycznych reguł dobrego zachowania, wskazał niedwuznacznie na sąsiednie kraje, jak choćby  “zaprzyjaźnioną” Turcję, jako źródła, skąd bandyci biorą zaopatrzenie.  W międzyczasie liczba uchodźców, prawdziwych ofiar zachodniego draństwa, idzie w miliony. Niestety, sam laureat Pokojowej Nagrody Nobla, Barrack Hussein Obama nie zaliczy Syrii jako sukcesu, Takowy odnosi tu Gospodin Presidient RF, W.W. Putin, razem zresztą z irańskimi ayatollahami.


“Amicus Populi Romani”

      Jestem dumny! Jako Kanadyjczyk, jestem dumny. Mój premier, szef rządu mojego kraju został nazwany wszem i wobec przyjacielem Państwa Izrael i Narodu Żydowskiego. Historycznie patrząc (proszę wybaczyć belfrowi nauczycielskie praktyki), ostatni raz taki honorowy tytuł "Przyjaciół Ludu" nadawali… cesarze Imperium Rzymskiego.

      “Przyjaciel Ludu Rzymskiego” - to był tytuł dający prawo do… sprawowania władzy we własnym kraju, pozostającym pod ‘opieką’ cezarów. Ot, taki, znany skądinąd, Król Herod  – Amicus Ludu Rzymskiego, a i samego Cezara Augusta. Tytuł “przyjaciela” i łączący się z nim splendor poważnie ułatwiały sztukę rządzenia krnąbrnymi poddanymi (zaprzyjaźnionych mediów wówczas jeszcze nie było). Oczywiście, gdyby ktokolwiek z naszych Czytelników, z niewyjaśnionych przyczyn, lub uprzedzeń, doszukiwał się w sterylnie historycznym podejściu piszącego do niniejszego tematu, jakichkolwiek aluzji do sztuki rządzenia oraz zbierania głosów/funduszy wyborczych dziś, we wszechstronnie demokratycznej Kanadzie – napotka pryncypialny sprzeciw. Nasz Premier reprezentuje kraj oddany zasadom Karty ONZ – i respektuje wszelkie rezolucje Zgromadzenia Generalnego, także te dotyczące prawa do własnego państwa Palestyńczyków.


WMW


PS. Kronika sportowa.

      Świat sportu ma swój porządek, niczym niezmierzony kosmos nad naszymi głowami, rządzony przez ruchy gwiazd. Od czasu do czasu wdziera się w te wieczne konstelacje niezapowiedziana kometa: jak te nikomu nieznane polskie piłkarki ręczne. Sięgają po podium globu przepiękne a sympatyczne dziewoje z kraju, gdzie sport kobiet to “trzeciorzęd”; lub też naszym szczypiornistom wyjdzie mecz przeciw gigantom Rosji i ‘Skandynawii’. Kiedy zaś Agnieszka R. pokona tenisową maszynę typu Azarenko – ah, ogólnonarodowa ekstaza! Owszem, tu już jest drugie dno, od czasu, kiedy tenis dopuszcza bardziej wiarygodne testy na ‘wspomaganie’; kilka karier opartych o niesamowitą siłę i wytrzymałość, zaprzeczające prawom fizyki, może pęknąć, jak ongiś w kolarstwie.

      Poza tym, świat czeka na Zimowe Igrzyska. Niestety, uwagę przykuwa nie tyle sport, ile pytanie, czy owe igrzyska nie okażą się zbyt…. “wybuchowe”, za sprawą nienawidzących Rosji wyznawców Proroka. "“Czarne wdowy” są już podobno w Soczi!" – donoszą nasze, obrosłe w tłuszcz i samozadowolenie, ogłupiające i ogłupiałe media. Zaskoczenie?! Po tylu rzeziach i akcjach odwetowych FSB; morderczej “pacyfikacji” Czeczenii czy Dagestanu nie zauważyli?
      Można było, oczywiście, skierować fanów igraszek na śniegu i lodzie w inne, mniej niebezpieczne tereny, gdzie polityka nie zagraża “życiu i zdrowiu” – na Alaskę, do diaska. Ale, ale - pamiętajmy, kilka lat temu świat głupawych, zachodnich “decydentów” wręcz kochał Putina. Resety, bajery, uściski, rąsie i fotki na molo, mało Nobla nie dali. To miała być owa nagroda za “zrozumienie” zachodnich zasad przez Nową Rosję i jej ‘technokratów’ z (byłej) KGB/FSB. No, to teraz: “na zdrowie!” - użyteczni idioci!

 

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: