Miliarder i właściciel firmy SpaceX Elon Musk zaprezentował w sobotę prototyp statku kosmicznego Starship, który – jak powiedział – będzie mógł przewozić zarówno ludzi jak i zaopatrzenie na Księżyc, ale także na Marsa i powrócić na Ziemię, lądując pionowo.
Prezentacja statku Starship odbyła się w 11. rocznicę pierwszego lotu na orbitę okołoziemską rakiety nośnej SpaceX.
Jeden z głównych inżynierów SpaceX ujawnił niedawno nieco więcej szczegółów o planowanej przez kosmiczną firmę załogowej misji na Marsa. SpaceX zamierza wysłać ludzi na Czerwoną Planetę w 2024 roku, a następnie stworzyć tam kolonię.

Paul Wooster, główny inżynier firmy odpowiedzialny za marsjański projekt, opowiedział o tym pod koniec sierpnia podczas wystąpienia na konwencji organizowanej przez Międzynarodowe Towarzystwo Marsjańskie (International Mars Society).
Wooster potwierdził to, co mówił już jego szef Elon Musk. Musk powtarzał wielokrotnie, że pierwsza misja na Marsa – transport towarów, odbędzie się w 2022 roku. Misje załogowe mają ruszyć dwa lata później.
Musk chce skolonizować tę planetę, by mogła posłużyć jako alternatywa dla ludzkości, gdyby Ziemia została zniszczona w wyniku jakiejś katastrofy.
Wooster opowiedział podczas wspomnianego wystąpienia, m.in. o problemach, z którymi musi się zmierzyć SpaceX. Przyznał też, że firma przy niektórych wyzwaniach będzie potrzebować “wsparcia z zewnątrz”.
“W SpaceX jesteśmy skoncentrowani na transporcie. A jeśli chodzi o to, co będzie potrzebne już na Marsie, jest to coś, w czym mogą sprawdzić się też inni” – powiedział Wooster.

By dotrzeć na Czerwoną Planetę, a następnie stworzyć tam bazę, SpaceX będzie polegał całkowicie na swoim systemie BFR, czyli Big Falcon Rocket.
Rakieta wyniesie statek, następnie odłączy się i wyląduje na Ziemi, gdzie przejdzie inspekcję i uzupełni paliwo. Statek natomiast odpali własne silniki, by dotrzeć na ziemską orbitę.
Gdy to się stanie, wykorzysta prawie całe paliwo. Dlatego identyczne statki z paliwem wystartują z Ziemi, by dostarczyć je do głównego statku.
W tym momencie SpaceX większość swojego zespołu i pieniędzy przekierowuje do marsjańskiego projektu, inwestuje je m.in. w budowę prototypu statku pod namiotem w porcie miasta Los Angeles.
Elon Musk mówił w przeszłości, że statek kosmiczny jest najtrudniejszym elementem systemu BFR. Zapowiadał też, że jego firma chciałaby skończyć pierwszy prototyp w połowie 2019 roku, a następnie go przetestować.
Każdy statek BFR będzie zaprojektowany z myślą o tym, że na Marsie zostanie wypełniony metanem, co ma umożliwić mu powrót na Ziemię. SpaceX planuje produkować to paliwo, wykorzystując do tego wodę z marsjańskiej ziemi, dwutlenek ziemi z powietrza i prąd z paneli słonecznych.
Paul Wooster ujawnił, że pierwsze dwie bezzałogowe misje mają przede wszystkim trzy cele: potwierdzić obecność wody w konkretnych lokalizacjach; zidentyfikować wszelkie problemy, czy zagrożenia, jakie mogą wystąpić podczas lądowania oraz rozpocząć budowę niezbędnej infrastruktury, w tym lądowiska.
W trakcie pierwszych misji jednym z głównych celów będzie zlokalizowanie i wydobycie lodu.
Zadaniem dwóch misji załogowych i dwóch kolejnych bezzałogowych będzie budowa pierwszych baz i przygotowanie wszystkiego tak, by umożliwić w przyszłości produkcję paliwa.
Każdy ze statków będzie miał na pokładzie towary ważące co najmniej 100 ton, to 100 razy większa masa niż łazika marsjańskiego Curiosity.
To oznacza, że ładunek wszystkich sześciu statków będzie stanowił 150-200 proc. masy całej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Wooster zapowiedział też, że pierwsze marsjańskie statki będą na początku domami dla astronautów.
Jeden z ekspertów, z którym rozmawiał amerykański Business Insider, szacuje, że marsjański program stworzenia systemu BFR może kosztować ponad 5 mld dol.