•   Thursday, 30 May, 2024
  • Contact

Pożoga na wyspie Maui - krajobraz apokaliptyczny

Wojciech Cejrowski korespondencja z USA

Spalone samochody porzucone przy plaży - ludzie uciekli do wody. Kto nie dojechał, skakał w wodę ze skał. A woda nie była ratunkiem gwarantowanym. Na wodę spadały płonące płachty popiołów, tworzyły kożuch ognia, który kopcił trującym dymem - trzeba bylo uciekać dalej w morze i tam czekać ratunku. Rodzice z pięciorglem dzieci przetrwali, bo uczepili się desek. Wielu innych utonęło, bo nawet dobry pływak nie da rady unosić się na wzburzonej wodzie 12 godzin.

https://www.nbclosangeles.com/news/california-news/hawaii-family-fresno-lahaina-maui-wildfires/3206170/
Ratunek nie przychodził.
Ludzi łowiły prywatne łodzie, pospolite ruszenie bez dowódcy i bez możliwości koordynacji - ktoś wyłączył telefony, ktoś odciął sieć, ktoś nie wpuszczał na teren katastrofy dziennikarzy. W USA na miejscu każdej katastrofy pojawiają się natychmiast i znikad ekipy telewizyjne. Oglądamy transmisje na żywo i to pomaga ruszyć na pomoc w miejsca, które pokazuje TV: pomaga zabrać to, czego tam najbardziej potrzeba... Tym razem ktoś nie wpuścił dziennikarzy i pospolite ruszenie ratowników działało na oślep.
 Gdzie jest wojsko? Wszędzie na Hawajach jest wojsko. Ponad 37 tys. żołnierzy w aktywnej służbie plus personel pomocniczy, plus rezerwiści, którzy w każdej chwili mogą wrócić i wiedzą, co robić Hawa je to największa terytorialnie baza wojskowa o największym znaczeniu strategicznym mieści siedziby siedmiu dowództw US Navy, w tym dowództwo amerykańskiej floty na Pacyfiku. Mają sprzęt do ataku, do obrony, do akcji ratunkowych w każdych warunkach. W sztormie, w ogniu. Trenują w czasie trzęsień ziemi i wybuchów wulkanów, są gotowi na atak nuklearny, potrafią wyłowić z oceanu tysiące ludzi... Potrafią, ale ktoś nie wydał rozkazu, by wyszli na ratunek.
Naczelny dowódca Joe Biden zajmował się tego dnia załatwianiem funduszy dla Ukrainy, a potem ruszył odpocząć. Każdy inny prezydent poleciałby na Hawaje i fotografował się po kolana w popiołach, tymczasem Biden temat zignorował i pojechał na inną plażę. Pogorzelcy tonęli w Pacyfiku - on opalał się nad Atlantykiem. Przyłapany przez dziennikarzy powiedział z uśmiechem, że w sprawie pożaru nie ma komentarza. Zaraz potem zarządził sobie 10-dniowe wakacje, aby odpocząć po długim weekendzie. W tej sytuacji orędzie do pogorzelców wygłosił kandydat Trump.
•••
Były żołnierz, który mieszka na Hawajach, mówi tak: "Byłem tu w czasie huraganu w roku 1992 Gdy tylko przestało wiać, poderwaliśmy wszystkie helikoptery. Przewoziliśmy z innych wysp wszystko, co było potrzebne jedzenie, wodę, toalety, materialy budowlane, ciężki sprzęt, buldożery, generatory prądu, lekarzy, szpitale polowe. Wszystko. W ciągu kilku godzin mieliśmy w powietrzu stada helikopterów. Lataliśmy po 8-12 razy dziennie, przywożąc WSZYSTKO. I tak przez dwa miesiące. GDZIE TERAZ JEST WOJSKO? GDZIE HELIKOPTERY?"
Tu się nie dzieje NIC. Spalona ziemia i ludzie którzy mieszkają w samochodach, śpią na parkingach, przepełnione schrony. Mieszkańcy do prywatnych domów przyjmują po osiem rodzin i siedzą stłoczeni jak mrówki. Bo dokąd mają iść? Nikt im nie przerzucił szpitala wojskowego, namiotów. I wciąż odbierają telefony od chętnych do kupna wypalonych działek.
•••
Wyspa Maui to "stare Hawaje", male wioski, plantacje ananasów, drewniane domy, dziedziczone z pokolenia na pokolenie. Spalone miasteczko Lahaina, stolica hawajskich królów, jest dla Hawajczyków tym, czym dla nas Gniezno. Kto chce hoteli i rozrywek, jedzie na inną wyspę i bawi się hucznie.
Pięć lat temu źli ludzie z Davos ogłosili oficjalny plan, by zrobić z Lahainy pierwsze smart city. Kilka miesięcy temu dodali, że cała wyspa ma być wyspą smart sterowaną przez Al (sztuczna inteligencja). Wyburzyć wszystko, postawić nowe, ale smart. Modelowe miasto na wyspie szczęśliwej. a potem cała modelowa wyspa. (Agenda 2030)
Mieszkańcy stawiali opór, nie chcieli sprzedawać tradycji, swoich ślicznych domów, nie chcieli wyburzeń zmian "na lepsze" - ich wyspa była szczęśliwa i nie chcieli jej zamieniać na "wyspę szczęśliwą smart". No to teraz wszyscy albo nie żyją, albo uciekli. I za miesiąc jest zaplanowana konferencja dotycząca odbudowy: wieżowce i smart city. Pożar na Maui spalił punktowo historyczne centrum miasta, które trzymało się tradycji. Syreny alarmowe się NIE włączyły. Gubernator nie wie dlaczego. A przecież systemy ostrzegania są na Hawajach najlepsze na świecie, bo to strefa trzęsień ziemi, tsunami, huraganów, z aktywnymi wulkanami.
Bardzo dziwny pożar.
Samochody skremowane na proch, wypalone doszczętnie, na biało, drobniutki jak mąka pył popiołów, a tuż obok wypalonego auta kamienny murek, na którym nie ma śladu pożogi. Auta wypalone, roztopione aluminium (660 st. C), a obok drzewo o pniu nienaruszonym przez ogień i palma wciąż zielona - czy ktoś potrafi wyjaśnić takie zjawiska?
Twitter huczy od teorii spiskowych. Swoje domy na Maui mają Oprah Winfrey, Jeff Bezos, Bill Gates, Lady Gaga... Posesje tych ludzi pozostały nietknięte choć były płot w płot z terenem spalonym na miał. Skąd ogień wiedział, co omijać? Przypadek za przypadkiem: plany przekształcenia Maui w pierwowzór nowego porządku świata ma Światowe Forum Ekonomiczne. Od pięciu lat to plany oficjalne. A teraz taki szczęśliwy zbieg okoliczności z tym pożarem.
Właściciele spalonych domów mogliby je odbudować, ale USA reagują inaczej niż sa poprzednich katastrof. Dawniej cała Ameryka włączała tryb ratunkowy i podnoszono z ruin np. Nowy Orlean i dzielnice zalane przez huragan Katrina. Tym razem prezydent Biden zaproponował pogorzelcom pomoc wynoszącą po 700 dolarów na rodzinę, czyli jedne zakupy dla rodziny, której spopieliło cały dobytek.
Ludzie czują, że coś dziwnego się dzieje: pewien sportowiec napisał sobie na łysej głowie "investigate maui", pokazały to kamery..
Wojciech Cejrowski

 

Powiązane wiadomości

Comment (0)

Comment as: