Karczoch - gorzka siła zdrowia

Dawno temu, gdy księgi pisano ręką cierpliwą, a zioła znano po zapachu i smaku, w ogrodach południa rosła roślina zwana po łacinie Cynara scolymus, czyli karczoch zwyczajny. Stał dumnie pośród innych roślin, liście miał szerokie i srebrzyste, a brzegi ich uzbrojone w kolce, jakby strzegły tajemnicy skrytej w samym środku. Niewielu wiedziało, że pod tą surową postawą kryje się serce miękkie i łagodne, zdolne przynieść ulgę ciału zmęczonemu i duszy przytłoczonej ciężarem codzienności.
Mówiono, iż karczoch przybył z krain, gdzie słońce długo nie schodzi z nieba, a ziemia uczy oszczędności i mądrego gospodarowania siłami. Już starożytni Grecy i Rzymianie sadzili go w ogrodach i zapisywali w księgach medycznych, bo widzieli, że po jego spożyciu brzuch lżej pracuje, a myśli stają się jaśniejsze. W klasztorach i przy dworach Europy karczoch zyskał miano ziela szlachetnego, przeznaczonego dla tych, których wątroba była przeciążona nadmiarem jadła i trunków.
Stara legenda powiada, że nie zawsze był on rośliną. Niegdyś miał być dziewczyną imieniem Cynara – piękną, lecz niezależną. Gdy bogowie obdarzyli ją nieśmiertelnością, zatęskniła za ziemskim życiem. Za tęsknotę została przemieniona w roślinę, której liście są twarde i kolczaste, lecz serce delikatne jak wspomnienie utraconego świata. Od tamtej pory karczoch przypomina, że prawdziwa wartość często kryje się pod surową powierzchnią.
Dawni zielarze twierdzili, iż karczoch jest gorzki, a gorycz jego nie jest przypadkowa. Wierzono, że to ona porusza żółć, rozprasza zastój i oczyszcza krew z ciężkich humorów. Gdy ktoś skarżył się na ucisk pod prawym żebrem, na ospałość po zimie lub na brzuch, który nie chciał przyjąć pokarmu, sięgano po suszone liście karczocha. Gotowano je w wodzie albo w lekkim winie i wypijano taki napój powoli, z zaleceniem ciszy i skupienia, bo uważano, że zioło działa najlepiej tam, gdzie jest spokój. Z czasem przyszła wiedza nowsza, która starą mądrość potwierdziła badaniami. Uczeni odkryli w liściach karczocha substancje, które mają korzystny wpływ na nasz organizm.
Flawonoidy, które działają ochronnie na komórki wątroby, kwasy fenolowe o właś-ciwościach antyoksydacyjnych, inulina, wspierająca mikroflorę jelit i jeszcze inne substancje gorzkie pobudzające trawienie. W zielarstwie istnieje stara zasada: gorzki smak wzmacnia trawienie. Karczoch jest jednym z najlepszych przykładów tej reguły. A wszystkie substancje zwarte w tej roślinie wspierają pracę wątroby, pobudzają wydzielanie żółci i chronią ciało przed tym, co niszczy je powoli i po cichu. Dzięki temu karczoch znalazł miejsce w nowoczesnych preparatach i dietach, wciąż pełniąc tę samą rolę, co przed wiekami – rolę cichego pomocnika w przywracaniu równowagi. Często jest składnikiem preparatów ziołowych wspomagających detoksykację organizmu. Występuje w kapsułkach, tabletkach, kroplach i herbatkach. Ale nie jest to tylko roślina wspierającą nasz organizm, ma również swoje miejsce w kuchni. Gotuje się go, a potem łączy z różnymi sosami, bardzo często z dodatkiem czosnku. Może być składnikiem dań jednogarnkowych, zup, risotto, a nawet zaskakującym dodatkiem do pizzy.
Proste receptury pomagające wspierać organizm
Napar z liści karczocha (na trawienie i wątrobę)
1 łyżeczka suszonych liści karczocha, 250 ml gorącej wody.
Zalać liście gorącą wodą, przykryć i parzyć 10 minut.
Pić powoli przed posiłkiem, najlepiej raz lub dwa razy dziennie. Napar ma smak wyraźnie gorzki — ale - jak dawniej mówiono - właśnie ta gorycz „budzi ogień trawienia”.
Odwar z karczocha i mniszka
To mieszanka często stosowana w zielarstwie ludowym jako wsparcie dla wątroby i pęcherzyka żółciowego. 1 łyżeczka liści karczocha, 1 łyżeczka korzenia mniszka, 300 ml wody. Gotować na małym ogniu około 5–7 minut, odstawić na 10 minut i przecedzić. Stosować w małych porcjach po posiłku.
Nalewka z liści karczocha
50 g suszonych liści karczocha zalać 250 ml alkoholu 40–50%, odstawić na 2–3 tygodnie w ciemnym miejscu. Dawniej stosowano 10–15 kropli przed cięższym posiłkiem.
Przeciwwskazania
Już dawni zielarze przypominali, że karczoch nie jest dla każdego. Nie zalecano go osobom z niedrożnością dróg żółciowych lub kamicą żółciową, a także osobom mającym uczulenie na rośliny z rodziny astrowatych np. krwawnik, nagietek, czy wrotycz. Wiedza ta przekazywana była z pokolenia na pokolenie wraz z prostą zasadą: „Roślina pomaga wtedy, gdy człowiek używa jej z rozwagą”.
I tak karczoch trwa do dziś — pomiędzy kuchnią a apteką, między dawną opowieścią, a współczesną nauką. Jego kolczaste liście wciąż chronią delikatne wnętrze, przypominając, że zdrowie nie zawsze przychodzi w słodkiej postaci. Czasem ma smak goryczy, która przywraca równowagę. Kto pozna tę naukę, ten — jak mówili dawni zielarze — zrozumie zarówno rośliny, jak i samego siebie.
Ilona Girzewska
Certyfikowany Zielarz Fitoterapeuta
Tel: 416-882-0987 • FB: Ziołowe opowieści • Podcast: radio7toronto.com







Comment (0)