Drobiazgi które sprzedają dom - magia pierwszego wrażenia

Nie ulega wątpliwości, że kiedy poszukujemy domu do kupna, takie rzeczy jak cena, lokalizacja, dobre szkoły czy dostęp do komunikacji mają priorytetowe znaczenie. W dzisiejszych czasach najważniejsza jest cena, ale... Często powtarzam moim klientom: dom nie sprzedaje się sam, ale potrafi się „pokazać”, jeśli mu w tym trochę pomożemy.
Wielu właścicieli koncentruje się na wielkich rzeczach – nowym dachu, remoncie ku-chni czy wymianie okien, to wszystko jest ważne – a bardzo często o decyzji kupującego przesądza coś znacznie mniejszego: zapach, światło, kolor, a nawet dźwięk kroków na skrzypiących podłogach.
Dobre pierwsze wrażenie możnazrobić tylko raz
Kupujący wchodzą do domu po raz pierwszy i już po kilku sekundach ich mózg podejmuje decyzję: „podoba mi się” lub „coś tu nie gra”. Jest to reakcja emocjonalna, niekonie-cznie logiczna.
Dlatego właśnie pierwsze wrażenie to najcenniejsze dziesięć sekund w całym procesie sprzedaży.
Nie chodzi o to, by udawać, że dom jest czymś, czym nie jest – ale by pokazać go w najlepszym możliwym świetle. Dosłownie i w przenośni.
Światło, które robi różnicę
Światło jest jak uśmiech – potrafi rozproszyć cień i dodać uroku nawet przeciętnemu wnętrzu.
Zanim pojawi się pierwszy kupujący, warto otworzyć zasłony, podnieść żaluzje, zapalić lampki i – jeśli trzeba – wymienić żarówki na jaśniejsze. Energia w Kanadzie jest ciągle tania, dlatego kiedy wiemy, że będziemy mieli pokaz naszego domu – zapalmy wszystkie światła, by dom robił lepsze wrażenie. Dni stają się coraz krótsze, a światło wizualnie powiększa przestrzeń i dodaje energii.
Widziałem kiedyś sytuację, gdzie właściciel przez przypadek zostawił zapalone świe-ce zapachowe i delikatne lampki w kuchni – rezultat? Oglądający zatrzymali się tam na dłużej, niż w jakimkolwiek innym pomieszczeniu. Kupili dom dwa dni później. Oczywiście samo światło nie dokona cudu. Dom musi być czysty i zorganizowany!
Zapach, który sprzedaje szybciej niż reklama
Niektórzy śmieją się, że sprzedaję domy „na aromat” – ale coś w tym jest. Zmysł węchu ma bezpośredni wpływ na emocje. Zapach świeżej kawy, waniliowych ciasteczek czy czystości (nie detergentów!) potrafi stworzyć wrażenie domowego ciepła. Natomiast woń starych dywanów, papierosów albo przypraw z wczorajszego obiadu działa odwrotnie – zabija magię, zanim zdąży się pojawić.
Zdarzało mi się, że po 10 sekundach od wejścia kupujący szeptał: „Tu coś dziwnie pachnie...” – i już wiedziałem, że transakcja jest stracona. Mieszanka starego brudu z wkładkami zapachowymi potrafi wprost odrzucać! To samo dotyczy zapachów pewnych typów kuchni, które sprzedający próbują zakamuflować pachnidełkami. Niestety, ten zapach jest trudny do usunięcia, co w wielu przypadkach zniechęca kupujących od składania oferty.
Porządek, który mówi: „tu się dobrze żyje”
Porządek nie oznacza perfekcyjnej sterylności, ale harmonię. Dom nie może wyglądać jak muzeum, ale też nie jak magazyn emocji i rzeczy, które „może się jeszcze przydadzą”. Niestety, problem często polega na tym, że tych rzeczy „zbędnych” w chwili sprzedaży nie mamy gdzie schować. W domach z garażem możemy je jakoś ukryć, ale kiedy przychodzi do małych townhousów czy mieszkań, pozostają tylko dość drogie public storages.
Porządek polega też na pozbyciu się zbyt wielu personalnych detali czy zdjęć. Jedna z moich klientek zapytała mnie kiedyś:
– „Panie Maćku, czy naprawdę muszę schować zdjęcia wnuków?”
Odpowiedziałem z uśmiechem:
– „Nie dlatego, że są brzydkie, tylko dlate-go, że chcemy, by kupujący wyobraził sobie tam swoje.”
Minimalizm działa, bo pozwala ludziom widzieć możliwości, a nie cudze wspomnienia.
Kolor i detale – język emocji
Kolory mają ogromne znaczenie. Jasne, neutralne odcienie – beże, biele, delikatne szarości – tworzą przestrzeń i spokój. Zbyt ciemne ściany potrafią przytłoczyć, a jaskra-we kolory rozpraszają.
Czasem wystarczy przemalować jedną ścianę, by całe pomieszczenie zaczęło „oddychać”. Ja zawsze powtarzam, że malowanie całego domu na jednolity kolor jest najlepszą i najtańszą inwestycją, ale pod warunkiem, że będzie zrobione profesjonalnie. Jeśli ktoś nie ma ręki do malowania i kolor ścian będzie też na suficie czy na listwach (trim) – to lepiej dać sobie spokój.
Jeśli chodzi o detale, to nie mam na myśli dużych inwestycji – często to drobiazgi decydują o efekcie końcowym: świeże kwiaty w wazonie, czysta wycieraczka, lśniące lustro, a nawet porządnie ustawione poduszki na sofie.
Kupujący widzą więcej, niż nam się wydaje – zauważają blask, świeżość, zapach, czystość. Dom, który wygląda na zadbany, daje sygnał: „ten właściciel dba, więc i instalacja, i dach są pewnie w dobrym stanie”.
Ogród i wejście – wizytówka domu
Wielu właścicieli skupia się na wnętrzu, zapominając, że pierwsze wrażenie zaczyna się jeszcze przed wejściem. Ścieżka do drzwi, numer domu, rośliny przy wejściu – to małe szczegóły, które mówią więcej niż tysiąc słów.
Kupujący wchodzą z uśmiechem, jeśli witają ich czyste stopnie, kwitnące kwiaty i drzwi pomalowane na kolor, który nie krzyczy, a zaprasza. To właśnie ten moment decyduje, czy kupujący zrobi pierwszy krok w stronę decyzji: tak, to jest to.”
Emocje, które zostają
Pamiętam dom w Burlington, który sprzedawałem kilka lat temu. Był zwyczajny – trzy sypialnie, standardowy układ, żadnych luksusów. Ale właścicielka miała talent do tworzenia nastroju. W kuchni zawsze pachniało świeżymi ziołami, na stole leżał koszyk jabłek, a w tle cicho grała muzyka klasyczna.
Pierwsza para, która przyszła na pokaz, spędziła tam ponad pół godziny. Kupili dom po jednym dniu, mówiąc: „Nie wiemy dlaczego, ale czuliśmy się tu jak u siebie.”
I właśnie o to chodzi – o to uczucie, którego nie da się zaplanować, ale które można subtelnie pomóc wywołać.
Agenci też mają nos i serce
Jako agenci nieruchomości jesteśmy trochę jak reżyserzy – ustawiamy scenę, światło i tło. Ale najważniejsze jest, byśmy sami uwierzyli w tę przestrzeń. Bo jeśli dom nie przekona agenta, trudno, żeby przekonał kupującego.
Zdarzało mi się wracać do właściciela i mówić:
– „Dodajmy jeszcze jedną świecę, trochę kwiatów, mniej zabawek – i będzie gotowe.”
A potem widzieć, jak ta mała zmiana przynosi ofertę po dwóch dniach.
Magia drobiazgów
Wielu ludzi uważa, że sprzedaż domu to wielka strategia marketingowa. Owszem, liczą się zdjęcia, reklama, media społecznościowe – ale na końcu o decyzji decydują emocje. I często rodzą się one dzięki najdrobniejszym szczegółom. Jak powiedział kiedyś mój kolega z branży: „Dom to nie tylko cztery ściany. To atmosfera. A tę czuje się nosem, oczami i sercem.”
Podsumowanie
Nie trzeba inwestować tysięcy dolarów, by dom wyglądał wyjątkowo. Trzeba tylko umieć spojrzeć na niego oczami kogoś, kto przychodzi tam po raz pierwszy. Bo sprzedaż domu to nie tylko transakcja – to zaproszenie do nowego życia.
Magia właściwej prezentacji
Na samym początku wspomniałem, że pierwsze wrażenie i właściwa cena są najbardziej decydującymi elementami przy podejmowaniu decyzji: kupić czy nie kupić?
W dzisiejszych czasach prawie każdy kupujący zaczyna od oglądania domów w internecie. Nawet jeśli już ma podpisany kontrakt na współpracę z buyer broker, to i tak naturalnym odruchem jest oglądanie tego, co jest na rynku. Dziś jest to bardzo proste. Takie strony jak realtor.ca, Housesigma.ca czy moja strona domator.comzawierają wszystkie dostępne listingi. I tu się dokonuje ta pierwsza selekcja i rodzi owo pierwsze wrażenie.
Jest takie znane powiedzenie, że obrazek jest wart często więcej niż 1000 słów. I to jest fakt. Jeśli nasze zdjęcia prezentujące dom, który próbujemy sprzedać, są atrakcyjne i wykonane profesjonalnie, to nasz listing będzie oglądany. I odwrotnie – jeśli zdjęcia są byle jakie i cena nie ma sensu (zbyt wysoka do tego, jak się dom prezentuje) – to będziemy na rynku długo i z małą szansą na sukces, czyli na sprzedaż.
O przygotowaniu domu do sprzedaży wiem chyba wszystko. Zwykle doradzam moim klientom, jak szybko i bez dużych inwestycji zadbać o te drobiazgi, które sprzedają dom. Gdyby potrzebowali Państwo takich porad przed wystawieniem domu na sprzedaż - jestem jak zwykle do dyspozycji.
Pozdrawiam,
Maciek Czapliński
905.278.0007







Comment (0)