Czy na wojnie człowiek osiąga pełnię? Tak twierdzili Niemcy.

Przedstawiam Państwu kolejną, interesującą publikację z portalu Klubu Jagiellońskiego. Dziś tematyka bliska moim intelek- tualnym jak i zawodowym zainteresowaniom: - Filozoficzne rozważania o wojnie, konflikcie i naturze ludzkiej.
Sięgam często do tekstów Klubu Jagiellońskiego, podzielam bowiem zasady i poglądy na Państwo i Prawo oraz sztukę rządzenia, zawarte w dewizie KJ: - „Stare Zasady - Nowe Państwo”.
A oto ich własna wizytówka: - „Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.”
Przyjemnej lektury.
W. Werner-Wojnarowicz
***
Czy na wojnie człowiek osiąga pełnię?
Tak twierdzili Niemcy
Max Scheler, Thomas Mann, Max Weber czy Carl Schmitt – wszystkich tych wielkich niemieckich intelektualistów łączy to, że przynajmniej w pewnym momencie swojego życia, byli pod wpływem niemieckiej ideologii wojennej, tzw. Kriegsideologie. Głosiła ona, że wojna pozwala człowiekowi wznieść się na wyższy poziom człowieczeństwa, a własne życie warto poświęcić w imię ponadjednostkowych ideałów. W obecnych, niespokojnych czasach warto skonfrontować ten sposób myślenia z perspektywą katolicką.
W pierwszych miesiącach I wojny światowej w niemalże wszystkich warstwach niemieckiego społeczeństwa zapanował gigantyczny wojenny entuzjazm. Nie ominął on również najwybitniejszych intelektualistów tamtego okresu, takich jak Thomas Mann, Max Scheler, Edmund Husserl czy Max Weber.
Duchowa mobilizacja (die geistige Mobilmachung), żeby użyć terminu ukutego przez Kurta Flascha, nie dotknęła wyłącznie niemieckiej inteligencji. Ulegli jej także autorzy francuscy czy brytyjscy. Jednak to właśnie nad Renem fenomen ten miał najdalej idące konsekwencje.
Gdy emocje opadły, wielu szybko wycofało się ze swoich prowojennych postaw. Jednak stworzona wówczas ideologia wojenna (Kriegsideologie) miała spory wpływ na autorów tworzących po Wielkiej Wojnie, przede wszystkim w dwudziestoleciu międzywojennym. Echa ideologii wojennej pobrzmiewają bowiem w twórczości takich autorów jak Ernst Jünger, Carl Schmitt, Oswald Spengler czy nawet Karl Jaspers.
Kriegsideologie – teoria niemieckiej wojny
Kriegsideologie głosiła przede wszystkim zasadniczą odmienność Niemców na tle innych „cywilizowanych” narodów europejs-kich, przede wszystkim Francuzów i Anglików. Odwoływano się wówczas do wprowadzonego przez Ferdinanda Tönniesa rozróżnienia na Gemeinschaft (wspólnotę) i Gesellschaft (społeczeństwo, stowarzyszenie).
Wielu niemieckich intelektualistów utrzymywało wówczas, że Niemcy są w stanie wytworzyć prawdziwą wspólnotę, podczas gdy ich przeciwnicy tworzą zaledwie społeczeństwo, które nie jest oparte na wyższych, duchowych wartościach, lecz przyziemnej wspólnocie interesów.
Poczucie przynależności do prawdziwej wspólnoty miało w ekstremalnej sytuacji wojennej uwydatnić najważniejsze cechy niemieckiego ducha, do których należały m.in. pogarda dla śmierci, skłonność do poświęcenia oraz umiejętność zachowania kultury i godności nawet w obliczu bezpośredniego egzystencjalnego zagrożenia.
Autorzy z kręgu Kriegsideologie mówili w tym kontekście o niemieckiej Kultur, której najważniejszymi wytworami jest sztuka i filozofia. Jej przeciwieństwem jest cywilizacja (Zivilisation) skoncentrowana na postępie technicznym, rozwoju gospodarczym i racjonalnej organizacji państwa.
Tak o związku między wojną a Kultur mówił Edmund Husserl w wykładzie z 1917 roku: „Śmierć znów odzyskała swoje pierwotne święte prawo. Jest tu ponownie, by przypomnieć o wieczności. I w ten sposób znów rozwinęliśmy zdolności do dostrzegania niemieckiego idealizmu”.
Bliskość śmierci nie miała przerażać prawdziwego Niemca. Miał on dostrzegać twórczy, a nawet wręcz edukacyjny wymiar woj- ny, która stwarzała okazję do kształtowania takich cnót jak męstwo, dyscyplina czy poczucie obowiązku.
Wojna miała zatem być okazją do meditatio mortis, ćwiczenia się w śmierci. Stawała się ćwiczeniem duchowym. Pole bitwy było dla wielu niemieckich intelektualistów uprzywilejowanym miejscem uchwycenia prawdziwego sensu życia.
Tak fenomen ten ujmował na kartach Etyki gospodarczej religii światowych Max Weber: „Wojna, jako zrealizowana groźba przemocy, wytwarza, zwłaszcza we współczesnych zrzeszeniach politycznych pewien patos i poczucie wspólnoty oraz wyzwala bezwzględną gotowość do poświęceń w ramach wspólnoty walczących. (…)"
Ponadto wojna dostarcza bojownikowi czegoś pod względem swej znaczeniowej zawartości niepowtarzalnego – sobie tylko właściwego poczucia sensu śmierci i jej uświęcenia. Wojenna wspólnota pola bitwy, podobnie jak niegdyś wspólnota tworzona przez drużynę wojowników, jest wspólnotą formującą się w obliczu śmierci, najsilniejszą w swoim rodzaju.”
Dążenie do pokoju i bezpieczeństwa było uznawane za wyraz przywiązania do wartości liberalnych i burżuazyjnych, niegodnych prawdziwego Niemca, którego cechą immanentną jest nieustanne zmaganie się ze światem i realizowanie własnego przeznaczenia. Przeznaczenie to rozumiano różnorako (tworzenie kultury, panowanie nad przestrzenią, ochrona krwi i rasy), ale nigdy jako wygodne i dostatnie życie na tym świecie.
Filozofia Schelera jako pomost między Kriegsideologie a myślą chrześcijańską
Autorem, który w najbardziej filozoficznie wyrafinowany sposób wyartykułował niemiecką ideologię wojenną, był Max Scheler. Tak, ten Max Scheler, który jest jednym z ojców współczesnej aksjologii i który był jednym z najważniejszych intelektualnych punktów odniesienia dla Karola Wojtyły.
W 1915 roku Scheler pisał: „Każda wojna jest powrotem do twórczego źródła, z którego wyłoniło się także państwo; zanurzeniem się w potężnym źródle życia, w którym wytyczane są granice, a ludzka aktywność i przeznaczenie tworzą się nieustannie”.
W dziele Der Genius des Krieges und der Deutsche Krieg, z którego pochodzi przytoczony cytat, Scheler garściami czerpał z motywów Kriegsideologie. Podkreślał, że wojnę należy interpretować jako fenomen metafizyczny i antropologiczny.
Jego zdaniem nie da się jej sprowadzić redukcjonistycznych wyjaśnień z poziomu biologii, socjologii, ekonomii czy politologii. Wojna jest zatem częścią ludzkiego życia, ale życie jest to rozumiane w sposób spirytualistyczny, a nie biologiczny.
Stan pokoju jest z kolei określany przez Schelera mianem „leniwego” kompromisu, w którym narody powstrzymują się od realizacji swojej istoty. To wojna jest bowiem najlepszą okazją na urzeczywistnienie własnej tożsamości, zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i wspólnotowym. Zadaniem człowieka jest zatem dążenie do wojny i doświadczenie jej w jak najpełniejszym wymiarze, aby w ten sposób realizować swoją metafizyczną istotę.
Warto podkreślić, że jeszcze w trakcie I wojny światowej Scheler nieco złagodził swoje stanowisko. W wykładach z lat 1917-18 widać już w jego myśleniu zdecydowane odrzucenie nacjonalizmu i przyjęcie postawy proeuropejskiej.
Nie powinno jednak umknąć naszej uwadze to, że w 1921 roku, w przedmowie do drugiego wydania dzieła Der Formalismus in der Ethik und die materiale Wertethik Scheler wskazywał, że tekst Der Genius des Krieges und der Deutsche Krieg stanowił próbę implementacji jego teorii etycznej do konkretnych, rzeczywistych problemów.
Filozof uważał, że prawdy etyczne istnieją obiektywnie i że mamy do nich aprioryczny dostęp dzięki fenomenologii wartości. Na podstawie tych prawd jesteśmy w stanie zbudować obiektywną hierarchię wartości, która definiuje nasze moralne obowiązki. Oznacza to, że dla takich wartości jak świętość, prawda czy piękno, człowiek może, a nawet powinien poświęcić swoje życie, które znajduje się niżej w hierarchii.
Gdy odniesiemy to do problematyki wojennej, okaże się, że podstawą zaangażowania wojennego Niemców miało być to, że moralnie stoją wyżej od zdegenerowanych społeczeństw zachodnich.
Nawet jeśli po czasie Scheler doszedł do wniosku, że Cesarstwo Niemieckie nie do końca personifikowało wartości, które stawiał najwyżej w hierarchii, to samo rozumowanie diametralnie się nie zmieniło.
Wojna w imię najwyższych wartości, takich jak świętość, prawda czy piękno, jest nie tylko dopuszczalna, jest czymś pożądanym, ponieważ dzięki niej możemy na nowo zaczerpnąć ze źródła życiowej energii i wybudzić się z apatii, w którą nieuchronnie wcho- dzimy w czasie pokoju.
Pacyfizm i chęć uniknięcia cierpienia za wszelką cenę Scheler uznawał za przejaw fałszywej miłości, dyktowanej strachem i wygodnictwem. Prawdziwa miłość chrześcijań- ska (caritas) wymaga gotowości do cierpienia i ofiary w imię wyższego dobra. Udział w wojnie w imię wyższych wartości duchowych i religijnych był dla niego wyrazem najwyższej miłości do wspólnoty i Boga.
Wola mocy a kontemplacja
Chciałbym zaryzykować tezę, że filozofia wojny Schelera, a szerzej cała Kriegsideologie, stanowiła efekt pomieszania mocno spłyconej filozofii Nietzschego z niemiecką tradycją chrześcijańską. Od autora Poza dobrem i złem zaczerpnięto koncepcję „Woli mocy”, czyli przekonanie o kluczowej roli sprawczości człowieka, który zdolny jest tworzyć i niszczyć.
„Co jest dobre? – Wszystko, co uczucie mocy, wolę mocy, moc samą w człowieku podnosi. Co jest złe? – Wszystko, co ze słabości pochodzi. Co jest szczęściem? – Uczucie, że moc rośnie, że przezwycięża się opór. Nie zadowolenie, jeno więcej mocy; nie pokój w ogóle, jeno wojna; nie cnota, jeno dzielność (cnota w stylu odrodzenia, virtú, cnota bez moralizny)” – czytamy w Antychryście.
Nietzsche wyraźnie pokazuje, że realizacja witalnych celów może być źródłem cierpienia dla innych ludzi. Niemniej jednak taki stan rzeczy nie powinien być dla człowieka źródłem poczucia winy. Siła, która jest środkiem do samorealizacji i dominacji nad innymi oraz autoteliczną i najwyższą wartością, ma być powodem do dumy, a nie do wstydu.
Nic więc dziwnego, że koncepcja woli mocy była często przywoływana w filozofii wojny, m.in. u Jüngera czy Spenglera, a także u Schelera, który łączy wojnę z witalizmem i ludzką twórczością.
Z tradycji chrześcijańskiej, wbrew Nietzschemu, czerpano z kolei przekonanie o istnieniu obiektywnych wartości oraz przywią- zanie do tradycji i wspólnoty. Do opisu niemieckiego chrześcijaństwa z tamtego okresu badacze często używają terminu Kulturprotestantismus.
Wielu Niemców nie widziało w nim bowiem żywej wiary opartej na objawieniu, lecz jedynie filar niemieckiej tożsamości narodowej. Kulminacją tego procesu było powstanie pogańsko-chrześcijańskich synkretyzmów pokroju tzw. germańskiego chrześcijaństwa, odrzucającego „żydowski” Stary Testament.
(Ciąg dalszy tekstu w następnym tygodniu)
Dr. Maciej Witkowski
Doktor filozofii. Specjalizuje się w filozofii wojny, filozofii polityki oraz historii dwudziestowiecznej filozofii niemieckiej. Członek redakcji „Pressji”.
www.klubjagielloński.pl, 14.08.2026







Comment (0)