Znowu zapłacimy więcej za ubezpieczenie samochodu. Dlaczego rząd Forda na to pozwala?

Kilkanaście lat temu przeprowadziłem się ze Stanów Zjednoczonych, a konkretnie z Wirginii, do Montrealu. Nagle okazało się, że za większość produktów i usług płacę więcej.

Najtrudniej było mi zrozumieć, dlaczego za ubezpieczenie samochodu muszę płacić kilkadziesiąt procent więcej niż w Stanach. Ten sam samochód, ten sam kierowca, a koszt większy. No cóż, powiedziałem sobie: płacz i płać. Niespełna rok później postanowiłem przeprowadzić się do Ontario… I znów niespodzianka. Koszt ubezpieczenia samochodu wzrósł przeszło dwukrotnie. Było to tym bardziej zaskakujące, gdyż z wielkiego Montrealu przeprowadziłem się do Mississaugi. Mniej mieszkańców, mniej samochodów, więc chyba mniejsze ryzyko dla ubezpieczycieli. Zatem dlaczego tak drogo? Warto się nad tym zastanowić.
Na początek przypomnę wiadomość sprzed kilku tygodni: agencja kontrolowana przez rząd Ontario zatwierdziła podwyżkę opłat za ubezpieczenia samochodów nawet o 11%. Kiedy po raz pierwszy przeczytałem tę informację pomyślałem, że to pomyłka. Przecież nasz konserwatywny rząd nie pozwoliłby na tak niesprawiedliwe rozwiązanie. Dokładnie pamiętam jak Partia Konserwatywna wyszydzała Liberałów za ich bezradność w tej kwestii. Poprzednia premier, Kathleen Wynne obiecała, że jej rząd doprowadzi do obniżki kosztów ubezpieczenia samochodu o 15%. Premier Wynne obiecała i, jak to u Liberałów, na obietnicach się skończyło. Ostatecznie, w 2016 roku premier Wynne wycofała się z tej obietnicy, wywołując głośną i słuszną krytykę ze strony Partii Konserwatywnej.
Kiedy 29 czerwca 2018 roku premierem został Doug Ford razem z większością mieszkańców Ontario świętowałem jego zwycięstwo i cieszyłem się z odsunięcia od władzy skorumpowanych Liberałów. Okazja do świętowania była podwójna, gdyż 29 czerwca to także dzień moich urodzin. Początek nowych rządów był obiecujący. Racjonalizacja wydatków, odejście od wszechogarniającej poprawności politycznej, która często uniemożliwiała prawidłową diagnozę problemów w Ontario. Aż tu niedawno gruchnęła wiadomość o tym, że ten rząd zgadza się abyśmy wszyscy napełniali portfele właścicieli firm ubezpieczeniowych. Ile ze to zapłacimy i dlaczego?
Aktualnie najwyższe stawki za ubezpieczanie auta płacą mieszkańcy Kolumbii Brytyjskiej – średnio 1832 dolary za rok. Na drugim biegunie jest Quebec ze średnim kosztem wynoszącym 717 dolarów rocznie. W tej niechlubnej klasyfikacji Ontario jest w ścisłej czołówce. Z rocznym kosztem 1505 dolarów plasujemy się na drugim miejscu. Przyjrzyjmy się bliżej tym trzem prowincjom. Jakie czynniki decydują, że w zależności od tego, w której prowincji mieszkamy, musimy płacić przeszło dwa razy więcej niż inni?
Zacznijmy tam, gdzie jest najdrożej. W Kolumbii Brytyjskiej ubezpieczenie obowiązkowe sprzedawane jest przez korporację zarządzaną przez rząd prowincji. Polisa taka zapewnia porycie kosztów związanych z uszczerbkiem na zdrowiu lub uszkodzeniem mienia osób poszkodowanych przez ubezpieczonego. Dodatkową polisę można wykupić u tego samego ubezpieczyciela lub do firm prywatnych, jednak nie jest to obowiązkowe.
W Quebeku obowiązkowe ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej i od konsekwencji uszkodzenia mienia sprzedawane jest przez prywatne firmy ubezpieczeniowe. Natomiast koszty leczenia czy rehabilitacji opłacane są przez plan publiczny, również obowiązkowy, którego właścicielem jest rząd prowincji. Co ważne, niezależnie od stopnia winy, koszty leczenia osoby poszkodowanej pokrywane są ze środków tego właśnie publicznego planu. Oznacza to, że nie ma możliwości, ani konieczności, procesowania się ze sprawcą wypadku o odszkodowanie i pokrycie kosztów. Rozwiązanie takie eliminuje możliwość nieracjonalnych pozwów sądowych, wnoszących o pokrycie zawyżonych kosztów, często bez należytego uzasadnienia. Istotne jest przy tym również wyeliminowanie wydatków ponoszonych na prawników. W Ontario mogą one stanowić lwią cześć zarządzonego odszkodowania.
W naszej prowincji sektor ubezpieczeń samochodowych jest w pełni opanowany przez firmy prywatne. W ich ofercie znajdują się ubezpieczenia dobrowolne i obowiązkowe, w szczególności pokrywające koszty odpowiedzialności cywilnej w razie spowodowania wypadku. Można też uzupełnić swoja polisę tak, by pokrywała ona dodatkowe koszty. Firmy ubezpieczeniowe, zanim podniosą nasze składki, muszą uzyskać zgodę specjalnej agencji kontrolowanej przez rząd Ontario. Muszą one przedstawić odpowiednie dane, które uzasadnią potrzebę takiej podwyżki. I właśnie na początku roku kolejna podwyżka została zatwierdzona. Za tę decyzję rządu zapłacimy wszyscy.
Powyżej przedstawiłem porównanie systemów ubezpieczeń w trzech prowincjach. Wiem, że jest to analiza uproszczona i nie uwzględnia ona wielu czynników wpływających na koszty polisy. Ten felieton nie jest miejscem na głębszą analizę. Moim celem było postawienie pytania: dlaczego w naszej prowincji płacimy tak dużo za ubezpieczenie samochodu? Mamy prawo oczekiwać od rządzących, że zaproponują rozwiązanie tego problemu. Dalsze czekanie aż sytuacja sama się zmieni nie ma sensu. Może warto przyjrzeć się modelowi obowiązującemu Quebeku i zaadaptować go do naszych warunków?
Przy okazji dyskusji o ubezpieczeniach samochodowych można podważyć teorię mówiącą, że sektor prywatny jest zawsze bardziej wydajny niż sektor publiczny. Przecież w Ontario ubezpieczenia są sprzedawane wyłącznie przez prywatne instytucje finansowe. Można też wybierać spośród wielu firm. Konkurencja pomiędzy prywatnymi ubezpieczycielami powinna więc sprzyjać niskim cenom. Czemu więc w Ontario agencja rządowa zatwierdziła podwyżkę kosztów nawet do 11%? To o wiele więcej niż wzrost naszych wynagrodzeń. Rząd szczyci się tym, że próbuje zrównoważyć budżet prowincji. To słuszny cel. Ale wobec tego my – obywatele – mamy prawo oczekiwać od rządu, że będzie wprowadzał regulacje, które pomogą nam zrównoważyć nasze domowe budżety. Przy podwyżkach kosztów ubezpieczeń do 11% będzie to dość trudne.

Paweł Gębski